STACJA RADEGAST (rampa)

Szmul Rozensztajn

ONI, II A (26.02.1941)

Dziś przed południem Prezes wyjechał na inspekcję obozu aprowizacyjnego na Marysinie, obok nowej stacji [Radegast]. Tam poinformowano go o przebiegu wyładowywania przybywających towarów i o tym, jak będą przesyłane do poszczególnych punktów aprowizacyjnych w getcie. […] (s. 53)

ONI, II B (4.11.1941)

Nocna praca na Marysinie. Od kilku tygodni codziennie wysyła się na Marysin po 500–600 ludzi na nocne roboty [na Stację Radegast] przy wyładowywaniu nadchodzących towarów, przede wszystkim warzyw, węgla, brykietów. Wszystko jest robione ręcznie, gdyż nie ma narzędzi. Ostatnio też grupowi niemieckich Żydów wysyłają większe oddziały ludzi do pracy na Marysin. Wyładowane towary trafiają na plac kinowy [Zagajnikowa 1] na Marysinie, ponieważ brakuje środków transportu. Wszystkie wozy są zajęte przewożeniem przybywających i ich bagaży. Robotnicy otrzymują zapłatę po 2 marki i 20 fenigów za noc. (s. 147)

JA/ONI, II C (14.11.1941)

Brak środków transportu. W ciągu ostatnich kilku tygodni dał się mocno odczuć brak środków transportu. Dostawy na stację Radegast (Radogoszcz) były bardzo obfite. Przychodzi dziennie ponad 100 wagonów różnych produktów żywnościowych, przede wszystkim warzyw i opału. Zwiększone dostawy nastąpiły po okresie ograniczonego dowozu tych artykułów sparaliżowanego przez ostatnie ponad trzy tygodnie transportami Żydów ze starego Reichu oraz Cyganów. Jak już zostało zanotowane w innym miejscu, praca na Marysinie w pobliżu stacji musi się teraz odbywać nocami. Jest tam zatrudnionych po 600 robotników, pracujących do siódmej rano. Ale to jednak za mało. Leżących przy dworcu stert buraków i kartofli nie można sprzątnąć, bo każdego dnia nadchodzą nowe dziesiątki wagonów z towarem. Nie mając środków transportu, robotnicy mogą tylko rozładowywać nowe wagony i przenosić artykuły do kina [Zagajnikowa 1], gdzie znajduje się skład aprowizacyjny. Odczuwa się także brak mężczyzn, robotników fizycznych, choć zapłata za nocną pracę została podwyższona o całe 50 procent — zamiast 2 marek za dzienną pracę, otrzymują nocni pracownicy 3 marki z porcją chleba na dodatek. […] (s. 164-165)

Bibliografia

– Szmul Rozensztajn, Notatnik, przekład i red. M. Polit, Warszawa 2008.