[TRASA] GETTO – GARWOLIN – TREBLINKA
Mina Tomkiewicz
F, V / VI A
Dyszący tysiącami oddechów pociąg ruszył, jest trochę przewiewu, przez zakratowaną szczelinę migoce granatowe niebo i gwiazdy… Żeby jeszcze raz napić się wody do syta, żeby jeszcze raz usłyszeć szum drzew… Rytmiczny stukot kół, coraz bliżej, coraz bliżej do śmierci. Mężczyźni wyjęli z butów cieniutkie piłki i tną kraty; w turkot kół, w rzężenia i jęki wpada przenikliwe chrobotanie piłek.
Ludzie kłócą się o dostęp do zakratowanego otworu, w którym jest powietrze, o lepsze miejsce, o kolejność skakania. Pierwszy wyskoczył szczupły chłopiec. Oderwało się ciało od wagonu jak czarna paczka, krwawo błysnęły strzały, wszystko znikło w toczącej się ciemności. Nikt nie wie, nikt nie chce wiedzieć, co stało się z kimś, kto przed chwilą był żywym chłopcem. Pociąg jedzie dalej, przewala się z głuchym stukotem przez mosty, przecina sylwetki lasów, faluje na wzgórzach. Kobiety zachęcają mężczyzn, ratujcie się, często skaczą pierwsze. Jakaś matka wypchnęła przez otwór dziecko, sama nie skacze, nie mogę… nie mogę… nie mogę… […].
Koło Garwolina skakała Helenka, a po niej Mirek.
„Strzelają, tak strzelają” – szepnęła Mama do Stasia, w szarzejącym świcie miała przezroczystą twarz umarłych. Sącząca się przez otwór jasność szarpnęła Stasiem kleszczem panicznego strachu, komory, mydło, Treblinka… Plącze się po myśli uporczywy refren: „….gdyż ranek puka już do wrót, ranek, którego nie ujrzymy”1, nie ujrzymy, nie ujrzę…
„Nata mieszka w Alejach pod numerem… powiedz jej…” – powiedział Ojciec i wsunął mu do kieszeni szeleszczące banknoty. Stasio przedarł się do okienka, ktoś go podsadził, palce trzymają się kurczowo framugi, wiatr wali w twarz, niespodziewane ruchy ciała… Naraz fala wymiotów w gardle, ręka puszcza oparcie…
Wzdłuż toru kolejowego i w lasach kręcą się żołnierze i policjanci, tropią nowy rodzaj zwierzyny, Żydów z pociągów na Treblinkę. Stasio spotkał kilku chłopców z pociągu, mężczyznę w niezliczonej ilości spódnic i bluzek, który chce wracać do getta, zostało mu tylko getto. Złączeni jednym strachem uciekają od ludzi, których boją się, którzy są im tak bardzo potrzebni. (s. 389–391)
1 Słowa z piosenki śpiewanej przez bojowców w getcie.
Bibliografia
– Mina Tomkiewicz, Bomby i myszy. Powieść mieszczańska, Warszawa 2020.



