GĘSIA/LUBECKIEGO/PAWIA/ZAMENHOFA (tzw. GETTO SZCZĄTKOWE) [OBSZAR]

Perec Opoczyński

ONI, III C (18.09.1942)

„Znów zmniejszono getto. Pozostają tylko fragmenty Zamenhofa, Pawiej, Lubeckiego. Mówi się, że nawet Wołyńska ma być odłączona. Tę trochę Żydów z szopów ścisną na kilku uliczkach. Do tej pory odcięto 80 procent terenu getta. Na wszystkich tych ulicach panuje śmiertelna cisza.” (s. 298)

Abraham Lewin

ONI/JA, III C (18.09.1942)

„Nawiedziły nas nowe nieszczęścia. Znów zmniejszają granice getta. Cały czworobok (Pawia – Lubeckiego – Gęsia – Zamenhofa) zostaje wydzielony z getta. Moje dwie siostry, które pozostały, tracą swe mieszkania. W ogóle nie mają one prawa żyć, gdyż nie otrzymały numerków od Gminy. Wszystkie moje rzeczy tam się znajdują.” (s. 223)

Halina Birenbaum

JA/ONI, IV A

„Akcje ustały rzeczywiście, jak to zapowiadano przed selekcją, ale tylko na pewien czas. W getcie panował przez kilka miesięcy względny spokój; zdarzały się pojedyncze łapanki do wagonów i chuligańskie wybryki esesmanów. Można jednak było odetchnąć po koszmarze selekcji i kotła na Miłej.” (s. 64)

„Getto zmniejszyło się niepomiernie. Nieliczni uratowani z wielkich akcji, obław i selekcji pracowali całymi dniami i nocami (na dwie zmiany) w szopach i na placówkach. Robotnicy Toebbensa mieli prawo mieszkać tylko na Lesznie, robotnicy Schultza — na Nowolipiu, placówkarze — na Miłej i Nalewkach. Każdą z tych ulic obstawiały warty — esesmani i żydowscy policjanci lub porządkowi, zwani Werkschutzami. Robotnicy szli do pracy i wracali zawsze w grupach pod eskortą żydowskiej policji bądź Werkschutzów. Gdy się chciało przejść bodaj z jednego bloku do drugiego, trzeba było mieć przepustkę. Nikomu prócz policji nie pozwolono w ciągu dnia znajdować się na ulicy. Groziło za to rozstrzelanie (w nocy chodzenie po ulicach było zabronione od początku okupacji). Tylko wieczorem i rano, w porze wyprowadzania robotników i powrotów z pracy, mogliśmy przez godzinę pozostawać na dworze. Wtedy właśnie odbierało się w sklepiku nędzny przydział produktów, którymi niemieccy przedsiębiorcy opłacali swych niewolników.” (s. 65)

JA/ONI, III B (1-6 września 1942)

„Jesienią 1942 roku hitlerowcy przerwali akcje. Toebbens i Schultz, dwaj najwięksi przedsiębiorcy niemieccy zatrudniający Żydów w getcie, dokonali przedtem ogromnych redukcji wśród robotników, skazując ich tym samym na śmierć. Tym, których Schultz raczył zatrzymać, wydano zielone numerki; tylko ci z zielonymi numerkami mieli odtąd prawo znajdować się w obrębie getta. Rozpoczęły się zaciekłe walki o ten glejt, o to prawo do życia.

[…] Po redukcjach, po wprowadzeniu Ausweisów i numerków, Niemcy ogłosili, że odbędzie się selekcja wszystkich pozostałych Żydów w getcie, a potem Żydzi wybrani, czyli „potrzebni”, będą mogli wrócić do domów i do pracy; w getcie zapanuje wówczas zupełny spokój, pod warunkiem, oczywiście, że jego mieszkańcy będą należycie wykonywać wszystkie zarządzenia i rozkazy…” (s. 54)

Bibliografia

– Perec Opoczyński, Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy, t. 31: Pisma Pereca Opoczyńskiego, oprac. M. Polit, Warszawa 2017.

– Abraham Lewin, Dziennik, wstęp i opracowanie K. Person, Warszawa 2016.

– Halina Birenbaum, Nadzieja umiera ostatnia, Oświęcim 2016.