ZAMENHOFA (wacha)

 

Mietek Pachter

JA, IV B (styczeń 1943)

Miałem pójść do Schultza, by coś załatwić, obecnie nie wolno już chodzić samodzielnie, tylko w kolumnach wolno było przejść przez „neutralny pas”. Doszedłem więc do placu, gdzie zbierały się placówki, by udać się do pracy. Włączyłem się do jednej z placówek i idziemy w kierunku bramy [na] Zamenhofa, jesteśmy już niedaleko bramy, gdy słychać gwałtowną strzelaninę nad naszymi głowami. Co się stało, nie było wiadome, ale ogień był silny. Ludzie uciekali do bram, by się skryć przed gradem kul, który leciał tuż nad głowami. Z tego powodu zrezygnowałem z mojego postanowienia i postanowiłem teraz pójść z powrotem, bo jeśli ma coś się rozpocząć, to trzeba być razem (s. 235)

JA, V

Rozstajemy się przy ulicy Zamenhofa, tu przy wasze płoną ogniska, niemcy czekają, aż się ktoś ukaże, by ich zaatakowali serją karabinów maszynowych, ustawionych na wylocie wachy. Gdy oni przechodzą, my stoimy w pogotowiu, by w razie czego bronić ich i osłaniać. Oni przechodzą pojedynczo, lecąc w pozycji pochylonej. Oby teraz kilku niemców nadleciało, byliby się mieli z pyszna. Ale oni tak nie czynią, stoją przy wasze lub też może z drugiej strony, ukryci gdzieś na terenie neutralnego ghetta (s. 312–313)

Bibliografia

– Mietek Pachter, Umierać też trzeba umieć…, red. naukowa i wprowadzenie B. Engelking, Warszawa 2015.