Dzieje recepcji utworu
Ciekawe jest spostrzeżenie Jadwigi Marcinowskiej, która nazwała tematykę W klatce (podobnie jak innych wczesnych powieści Orzeszkowej) „ogólnoludzkimi zboczeniami”:
W początkowych swych dziełach była jak ten, co z bliska patrzy na ogrom nieszczęścia. Z bardzo bliska, a zatem całości ogarnąć nie jest w stanie, a może i nie odważa się jeszcze dla sił nie dosyć wyrobionych i zbyt świeżego bólu. […] Powieści jej wytykały: niesprawiedliwość i płochość, plotkarstwo i kłamstwo, próżność i zawieranie małżeństwa bez uczciwej miłości.
W tym stwierdzeniu autorka odnosi się raczej do ogólnej tendencji powieści tego okresu, stanie się to również charakterystyczne dla kolejnych omówień twórczości Orzeszkowej.
Henryk Galle nazywa W klatce „jedną z najbardziej typowych powieści z tego czasu”, gdyż poglądy promowane w niej należą do samej Orzeszkowej: „miłość płciowa, nieopromieniona żadnym blaskiem uczuć wyższej kategorii, złym jest przewodnikiem życia, zatruwa życie, często doprowadza do ruiny moralnej, powoduje też czasem straszliwe katastrofy”.
W podobnych słowach wypowiada się Leon Sternklar (pod pseudonimem Zbigniew Zaturski), odmawiający wartości artystycznej kolejnym powieściom Orzeszkowej:
są to: Ostatnia miłość, W klatce, Wesoła teoria i smutna praktyka. W utworach tych autorka smagała bezmyślność pewnych warstw społecznych, brak uczucia, nienasyconą ambicję, żądzę zabaw i błyszczenia […]. Mamy tutaj dużo rozumnych myśli i trafnych spostrzeżeń, ale postaciom brak życia, dialogi są nienaturalne, sytuacje naciągane.
Zofia Klarner, choć nie wymienia tytułu W klatce, uznaje, że wszystkie utwory z pierwszego okresu twórczości pisarki nie mają zbyt wysokiego poziomu. Właściwie w ten sposób można by zamknąć omówienie jednego z typów wypowiedzi dotyczących bądź to W klatce, bądź to w ogóle młodzieńczych powieści Orzeszkowej.
Warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze dwa zagadnienia poruszane w związku z W klatce. Pierwsze, za Drogoszewskim, wskazał Jan Detko, sytuujący powieść w kręgu utworów o charakterze społeczno-politycznym, opowiadających mową wręcz ezopową o niespełnionych pragnieniach głównego bohatera. Pragnieniach nie – jak chciałby przeciętny czytelnik W klatce – miłosnych czy wręcz erotycznych, ale patriotycznych. By to wykazać, Detko porównuje W klatce z Na prowincji:
Lucjan Dolewski, młody lekarz, pragnie swą heroiczną i często filantropijną działalnością usunąć ze swego miasteczka brud, nędzę, choroby, słowem, „ucywilizować” je. Topolski w gospodarowaniu, w podnoszeniu kultury rolnej na wyższy poziom, w uprzemysłowieniu całej okolicy widzi sens i cel życia, stąd też jego życiowy optymizm. Równie ważną misję, tylko na innym odcinku, ma do spełnienia Lucjan Dolewski. Ale opowieść o jego życiu nie jest opowieścią o heroizmie, lecz o załamaniu, rezygnacji i w końcu śmierci jednostki nadzwyczaj wartościowej, zdolnej, mogącej zdziałać wiele dobrego.
Detko udowadnia – niezbyt przekonywająco, jak się wydaje z dzisiejszej perspektywy, ale na pewno dość wiarygodnie z pozycji człowieka piszącego w drugiej połowie wieku XX – że w całej intrydze powieściowej nie chodzi ani o miłość, ani o słabe serce głównego bohatera, ponieważ
przyczyną porażki Lucjana była niemożliwość rozwinięcia w pełni wszystkich jego zdolności, że przyczyny zewnętrzne, a przede wszystkim niewola zdecydowały o jego klęsce. Bogate życie wewnętrzne Dolewskiego, naturalne przymioty jego osobowości, pomnożone przez gwałtowny temperament, nie mogąc znaleźć ujścia w działalności publicznej, ześrodkowały się na miłości do kobiety. Przedstawiony problem stanowi oś konstrukcyjną powieści, spaja wszystkie jej elementy składowe, łączy dość prymitywną fabułę i nadaje jej głęboki sens.
Orzeszkowa wykorzystuje aluzyjność cytatów, mądrość matki przekazującej program pozytywistyczny oraz postulat przystosowania się do sytuacji, czego – jak wiemy – powieść nie przynosi. „Program pozytywistyczny był programem rezygnacji, natomiast ci, którzy nie mogli się jej poddać, musieli ginąć”, tak jak Lucjan Dolewski.

