DZIKA 9
Sara Kraus-Kolkowicz
JA/ONI, II A (lato 1941)
Naszą małą czteroletnią Polcię siostrzyczkę oddaliśmy do przejściowego „Domu Sierot”, który mieścił się na rogu ulic Dzikiej i Szczęśliwej, przy samym murze Getta, a naprzeciwko „Umschlagplatzu”. Zostawiając tam naszą małą siostrzyczkę z niebieskimi oczami i blond loczkami, obiecaliśmy, że przejdziemy do niej nazajutrz i przyniesiemy jej chleb. Prosiliśmy ją, żeby tylko nie płakała, że na pewno do niej przyjdziemy. A kiedy przyszliśmy odwiedzić na drugi dzień, naturalnie z kasztanowym chlebem, opiekunka tego domu sierot przeprowadziła ją do bramy na naszą prośbę. Nie poznaliśmy dziecka. Miała ogoloną główkę jak wszystkie dzieci i widać było, że tęskniła za nami. […]
Tym razem przyszliśmy się z nią pożegnać gdyż w planie było się wydostać z getta. Łagodnie ażeby jej nie przestraszyć powiedzieliśmy, że teraz potrwa trochę dłużej, aż do niej przyjdziemy gdyż chcemy wyjść poza murami i tam dokupić dużego białego chleba i jej przyniesiemy. Żeby znów cierpliwie czekała i nie płakała. Nasza mała 4-letnia Polcia błogosławiła nas tymi słowami po polsku naturalnie, bo tylko tym językiem władaliśmy: „Idźcie niech Was Pan Bóg pilnuje, żeby Was Niemcy nie zabili”. (s. 30-31)
Bibliografia
– Sara Kraus-Kolkowicz, Dziewczynka z ulicy Miłej albo świadectwo czasu Holokaustu, Lublin 1995.



