KRAKOWSKIE PRZEDMIEŚCIE
Adina Blady-Szwajger
JA/ONI, I
Stałam na Krakowskim Przedmieściu w tłumie i patrzyłam na wkraczających Niemców. Tłum był tak cichy, że słychać było przelatującą muchę. Blade, ściągnięte twarze. I bezgłośne łzy. Zaczęła się noc okupacji. (s. 20)
JA/ONI, VI A
Zygmunt, znany adwokat warszawski, pracował jako ślusarz i mieszkał u jakiejś strasznej baby na Krakowskim Przedmieściu. Kiedyś przyszedł do nas trochę zdenerwowany i opowiedział, że jego gospodyni bała się sama pójść na strych z bielizną, jego prosiła o pomoc, „bo tam może straszy ta Żydówka, którą najpierw chowaliśmy na strychu, a potem jak ogłosili, że za to kara śmierci, tośmy ją wydali”. (s. 184–185)
Helena Szereszewska
JA/ONI, IV A (listopad 1942)
Tak więc Nagel przerobił ten płaszcz. A kiedy był gotowy, Ryszard przerzucił go na stronę „aryjską” do znajomej apteki na Krakowskim Przedmieściu. Stamtąd odebrała go Marysia. (s. 164)
Symcha Binem Motyl
JA, IV A
Tego samego wieczora wprowadziłem w czyn plan przetransportowania mojej żony na aryjską stronę. Noc była mroźna i piękna, kiedy moja żona przechodziła przez mur na aryjską stronę. Stałem sam na drabinie i pomagałem jej przełazić przez mur. Po drugiej stronie oczekiwali ją specjalnie umówieni znajomi, którzy ją mieli doprowadzić do mieszkania znajomego w okolicy Krak[owskiego] Przedmieścia. Przeprawa szczęśliwie się udała. Po niecałej godzinie otrzymałem telefonicznie hasło, że szczęśliwie dotarła do mieszkania. (s. 146–147)
JA, IV B
Udałem się na Krakowskie Przedmieście w kierunku „meliny” żony. Byłem wtedy pierwszy raz od zaprzestania chodzenia na placówki po aryjskiej stronie. Był mglisty wieczór zimowy. Ulicy były słabo oświetlone, przeto nie miałem obawy, że będę poznany. Śmiało przeto przechodziłem przez całe Krakowskie Przedmieście, ocierając się często o oficerów i żołnierzy niemieckich, którzy tam stanowili prawie wyłączną publiczność ulicy. Doszedłem do domu, gdzie Nadzia przebywała. Byłem tam po raz pierwszy i mimo obawy wzbudzenia podejrzenia musiałem się pytać o mieszkanie p. Wierzbickiego (Karola). Kiedy stanąłem przed drzwiami, zapukałem słabo. Trwało dłuższy czas, nim mi otworzono, widocznie się zastanawiano wewnątrz. Zapukałem raz jeszcze, nieśmiało, cicho wołając Karola. Drzwi się otworzyły: stanęła przede mną moją żona, strasznie wzruszona moim przybyciem. (s. 151)
Bibliografia
– Adina Blady-Szwajger, I więcej nic nie pamiętam, Warszawa 2010.
– Helena Szereszewska, Krzyż i mezuza, Warszawa 1993.
– Symcha Binem Motyl, Do moich ewentualnych czytelników. Wspomnienia z czasów wojny, red. naukowa i wprowadzenie A. Haska, Warszawa 2011.



