MOKOTOWSKA
Symcha Binem Motyl
JA, IV A
Otóż tego samego wieczora, kiedy wyprawiłem żonę na aryjską stronę, przeprawiłem również Zulę i Manula, których powierzono opiece naszego rodaka, Żyda – Kałmusia Dancygiera, który wszakże dzięki bardzo dobremu wyglądowi aryjskiemu i dzięki poślubieniu Aryjki mieszkał po aryjskiej stronie i uchodził za 100 proc. Aryjczyka. Ten umieścił te dzieci u swojej teściowej na ul. Mokotowskiej, niezamożnej wdowy, która za sutym wynagrodzeniem, zadowalająco się nimi opiekowała. (s. 149)
JA, VI A
Nazajutrz udałem się na ulicę Mokotowską, do matki Kazika, byłego naszego najuczciwszego współpracownika aryjskiego zabitego pod murem na Świętojerskiej. Poczciwa ta kobieta, po wysłuchaniu moich przeżyć, od razu zgodziła się ulokować mnie u siebie i to za względnie rozsądną zapłatę. Normalnie za przechowanie Żyda brano 5 do 10 razy cenę ówczesnych kosztów utrzymania. Prawdą jest, że za przechowanie Żyda groziła kara śmierci zarówno dla lokatora, jak i gospodarzy. Pobyt mój na Mokotowskiej wspominam jako okres względnego spokoju i odpoczynku nerwowego. (s. 202)
Bogdan Wojdowski
F, II
Pamiętał małe, ustronne i ciemne sklepiki na Mokotowskiej i posuwał się w tamtym kierunku nie zbaczając. Tylko na widok patrolu wpadł do bramy. Odczekał chwilę, przeczytał listę lokatorów, znów wyszedł. (s. 166)
Bibliografia
– Symcha Binem Motyl, Do moich ewentualnych czytelników. Wspomnienia z czasów wojny, red. naukowa i wprowadzenie A. Haska, Warszawa 2011.
– Bogdan Wojdowski, Chleb rzucony umarłym, Warszawa 1978.



