Róg PRZEBIEG / PLAC MURANOWSKI

Sara Kraus-Kolkowicz

JA/ONI, II A

Mam małą siostrzyczkę, trzyletnią Polcię, której Komitet Domowy przydzielił jeden posiłek dziennie – obiad ufundowany przez filantropów, którzy jednak istnieli w getcie, ażeby jakoś pomóc małym dzieciom. Trzeba było ją prowadzić codziennie na godzinę pierwszą w południe, na ul. Przebieg, róg Placu Muranowskiego. Była tam rodzina bogata, która miała własną aptekę na tej samej ulicy i takie, jeszcze zamożne rodziny, miały przydzielone dzieci na jednorazowy posiłek dzienny. Przychodząc z moją siostrzyczką pod wskazane drzwi, należało trzy razy zadzwonić, bo tak było polecone. Drzwi się otworzyły i mała Polcia została zabrana do środka, a ja musiałam siedzieć na schodach i czekać aż zje swój posiłek i wyjdzie, aby zabrać są z powrotem do domu. Zapach gotowanej potrawy, który przechodził (ulatniał się) przez drzwi i unosił się w powietrzu, rozdzierał mi nozdrza, a kiszki przewracały mi się z głodu. Ale mała Polcia przynajmniej będzie syta. I tak przez kilka tygodni prowadziłam dziecko do tej samej zamożnej rodziny na obiad. (s. 23)

JA, II A

Wiedząc, że mieszkają w tym budynku bogaci ludzie, bo dochodziły do mnie różne zapachy gotujących się potraw, zrozumiałam, że jak jest jedzenie, muszą być też śmiecie. Wchodziłam więc do olbrzymich śmietników, które tam były na podwórkach i prowadziłam walkę ze szczurami, gdzie było ich mnóstwo, kto z nas pierwszy złapie coś z wyrzuconych odpadków. Bywało też, że siedząc w śmietniku i grzebiąc, dostawałam kubeł śmieci, wylany na głowę i wtenczas znalazłam łupiny obieranych ziemniaków, na które również wielkie szczury miały ochotę i całą chmarą rzuciły się na ten delikates i o mało mnie nie pogryzły. Nie było rady, ja złapałam co mogłam i one też. (s. 23)

Bibliografia

– Sara Kraus-Kolkowicz, Dziewczynka z ulicy Miłej albo świadectwo czasu Holokaustu, Lublin 1995.