SIENNA 16 / ŚLISKA 9
Adina Blady-Szwajger
JA/ONI, II
– Czy znała pani Korczaka?
– Oczywiście. Jeszcze jako dziecko chodziłam do niego z matką. No i w getcie. Chodziłam do sierocińca. Dzieci Korczaka leżały u nas w szpitalu. (s. 153)
Henryk Bryskier
ONI, II/III
Zakład sierot dra Korczaka został z ulicy Siennej przeniesiony na ul. Chłodną 33 do gmachu szkolnego, niedługo się jednak tam utrzymał, bowiem i ten odcinek Chłodnej i nieparzystą stronę Żelaznej również wyłączono. Wzorowo prowadzony sierociniec i warsztaty mimo stałej walki o każdy grosz, znów musiały szukać nowego schronienia. (s. 129)
Janusz Korczak
JA, II B/ II C / II D
List do żony piekarza:
„Dobra i miła Pani. Czy słyszała Pani o nieszczęsnym sierocińcu na ulicy Dzielnej 39? – W styczniu zmarło dziewięćdziesięcioro sześcioro dzieci.
Dziś Śliska, dawniej Chłodna, jeszcze dawniej Krochmalna ma 200 kilo sucharków z tych, które Szanowna Pani ofiarowała. – Ileż one dobrego przyniosły, gdy nie bywało chleba.
Pozwolę sobie odwiedzić Panią, by poprosić o radę (próba chleba) – by poprosić o ofiarę dla dzieci z niedomaganiami przewodu pokarmowego”. (Pam., s. 174)
Wśród wielu niedoborów jako pracownik posiadam, niestety, przerost krytycyzmu w stosunku do swojej osoby i poczynań. – O ile w Domu Sierot wiem mniej więcej, kim jestem, co robię, w jakiej roli i celu drepcę, o tyle na Dzielnej wikłam się i błądzę. (Pam., s. 176)
Może za rok będziemy blisko mieszkali? Byłoby to wygodne. – Bo teraz z Dzielnej na Sienną jest bardzo daleko. (Pam., s. 220, 222)
Czekam cierpliwie, co będzie. Bóg nagrodził mnie czy pokarał dwoma internatami: Dom Sierot (tylko dwieście dzieci), Główny Dom Schronienia (tylko pięćset pięćdziesięcioro dzieci). (Nowe, s. 82)
Już Śliska 9 jako tako (na razie do połowy września). – Ale śmiertelnie źle z Dzielną 39. Na Śliskiej dzieci dwieście, na Dzielnej pięćset. Liczba z każdym dniem wzrasta, bo jest to dom podrzutków, a więc jedyny internat, gdzie przyjmuje się dzieci żywe i konające bez papierów i bez protekcji loco i franko.
Wygląd ich jest taki, że gdy idą na Spokojną do kąpieli, junacy częstują je chlebem na granicy między Warszawą i dzielnicą. (Nowe, s. 93)
JA, II D
Dom Sierot jest teraz Domem Starców. – Mam teraz w izolacji siedmiu lokatorów, z tego troje nowych. – Wiek pacjentów od siedmiu lat do Azryla lat sześćdziesięciu, który postękuje, siedząc na łóżku ze zwieszonymi nogami, oparty o poręcz krzesła. (Pam., s. 111)
Byłem w internacie na Śliskiej, opowiedziałem dziewczynkom bajkę o Kocie w Butach.
Byłem w internacie na Twardej, opowiedziałem chłopcom bajkę o Waligórze.
Bardzo byli zadowoleni. I ja rad byłem, że mogłem dać coś także nie swoim, nie tylko własnym swoim dzieciom.
Przyjemnie dawać, nie odbierając nikomu, nie krzywdząc nikogo.
I przyszło mi na myśl, że nasi średni i starsi, że nasze Kółko Pożytecznych Rozrywek albo koło zuchów mogą wprowadzić obowiązek uprzyjemniania czasu dzieciom z innych internatów – może na początek tylko z internatów na Śliskiej i na Twardej, gdzie mniej jest dzieci, więc mniej personelu, więc personel zajęty jest bardzo, więc mało mają bajek i innych rozrywek. (Nowe, s. 176)
Dom Sierot, Śliska 9 (dawniej Krochmalna 92), uprzejmie prosi WWPP [Emanuela i Judyty Ringelblumów] na uroczystość sederową w środę dnia 1 kwietnia o godz. 5.30 po południu. (Pisma)
[Zaproszenie dla Icchaka Cukiermana, Cywii Lubetkin i „p. Sary”]
Żydowska Samopomoc Społeczna
Komitet Opiekuńczy Miejski, Warszawa
Wydział Opieki nad Dzieckiem
„Pomoc dla Sierot”
ul. Krochmalna 92
obecnie – Śliska 9
Nie jesteśmy skłonni obiecywać, nie mając pewności.
Pewni jesteśmy, że godzina pięknej bajki myśliciela i poety da wzruszenie – „najwyższego szczebla” drabiny uczuć.
Przeto prosimy na sobotę dn. 18 lipca 1942 r. godz. 4.30 pp. (Pisma)
O sobie: bóle głowy już nie tylko wieczorem, ale rano.
Sobotę spędzam na ulicy Śliskiej – przeszkadza dzień ten w planowej pracy. (Pam., s. 192)
Zasnąłem. – Śpię – śpię. Z początku nic mi się nie śniło. Czułem tylko, że jadę czy frunę, czy pływam, czy biegnę – że nie jestem ani w łóżku, ani w domu na Śliskiej, ani w Warszawie, ani w Gocławku. Jestem na wsi, ale w dalekim, nieznanym kraju, gdzie nigdy nie byłem. (Pam., s. 251)
Helena Szereszewska
JA/ONI, III A (lipiec–sierpień 1942)
Jeszcze rabinowa nie wyszła z pokoju [siedziby Gminy przy Grzybowskiej 26], jeszcze obciąga żakiet i domyka torebkę, a już wchodzi urzędnik, którego nie znamy. A może jest to przygodny człowiek z ulicy? Czerwony na twarzy i głośno oddycha, widać, że biegł szybko. Z nikim się nie wita, pewnie powie coś ważnego.
– Co robić? – woła – co robić z magazynem bielizny po sierocińcu doktora Korczaka? Komu przekazać te sterty koszulek, fartuszków, ręczników, co z tym zrobić, powiedzcie!
– Widziałam! – odzywa się Irena. Irena się odzywa. Zawsze taka małomówna, ale widocznie poruszyły ją słowa tego człowieka.
– Widziałam – mówi – jak szedł ulicą doktor Korczak i jego sieroty. Żydowscy policjanci targali go za ubranie. Nie chodź pan – mówili – pan się może uratować!
– Na Śliskiej – mówi tamten – pozostał magazyn bielizny po tych straconych dzieciach. Sierociniec pusty. Ale góra bielizny została w magazynie!
Słowa tego obcego człowieka wywierają na wszystkich niezwykłe wrażenie. Właśnie dlatego, że została bielizna tych dzieci – niemy świadek ich istnienia. (s. 88–89)
Bibliografia
– Janusz Korczak w getcie. Nowe źródła, wstęp i red. nauk. Aleksander Lewin, Warszawa 1992 (skrót: Nowe).
– Janusz Korczak, Pamiętnik i inne pisma z getta, Warszawa 2012 (skrót: Pam.).
– Janusz Korczak, Pisma czasu wojny (1939–1942), Warszawa 2021 (skrót: Pisma.)
– Henryk Bryskier, Żydzi pod swastyką, czyli getto w Warszawie w XX wieku, Warszawa 2006.
– Helena Szereszewska, Krzyż i mezuza, Warszawa 1993.



