ŚLISKA 22
Symcha Binem Motyl
JA, I (noc 25/26.09.1939)
W nocy około 12 zostaliśmy zaalarmowani, że zapalił się sąsiedni dom – Śliska 22. Poczułem zbliżające się niebezpieczeństwo. Mimo znużenia zerwałem się na nogi, wzywając obecnych w mieszkaniu moim mężczyzn, aby dopomóc zagrożonym sąsiadom i zapobiec przedostaniu się pożaru do nas. Prawie wszyscy byli zrezygnowani. Nie zważając jednak na nich, wyleciałem z bramy i przedostałem się na teren sąsiedniego domu. Tam lokatorzy już byli opuścili swoje schrony, uważając sprawę za beznadziejną. Zastałem na podwórzu jakiegoś murarza i stróża domu. We trzech udaliśmy się na strych, a potem na dach, który zaczął się już palić. Zaczęliśmy zrywać deski z poddasza, aby usunąć je przed rozlewającym się pożarem. Tuż pod nami o piętro niżej palił się sąsiedni dom. Stałem na krawędzi dachu, patrząc w dół, jak do jakiej studni piekielnej, gdzie wszystko się zawalało i spalało. Języki ognia lizały niemal stopy nasze. Jedynie co mogliśmy zrobić, to było zasypać ogień łopatami piasku naszykowanego na strychu. Robota była ciężka i niebezpieczna. (s. 51–52)
Bibliografia
S. B. Motyl, Do moich ewentualnych czytelników. Wspomnienia z czasów wojny, red. naukowa i wprowadzenie A. Haska, Warszawa 2011.


