[TRASA] DŁUGA 29 (Hotel Polski) – DWORZEC GDAŃSKI
Symcha Binem Motyl
JA, VI A (15.07.1943)
Wcześnie nad ranem kazano nam spakować się i zejść na dół. W bramie czekały na nas samochody ciężarowe. SS-mani z listą w ręku wywoływali kolejno „rodziny” i w największym porządku wpuszczali je do samochodów ciężarowych krytych plandekami. Obok opuszczonej klapy na ziemi stało krzesło, by ułatwić wejście. Starszym lub słabym pomagali dostać się do środka. Można było zabrać bez kontroli wszystko, co się miało ze sobą.
Po załadowaniu wszystkich „załatwionych” wozy wyruszyły z bramy na ulicę. Reszta została w hotelu.
Zawieziono nas na Dworzec Gdański. Ostatni raz miałem okazję oglądać ulice tak dobrze mi znane, a jednak ostatnio tak dla Żydów niebezpieczne. Przygotowany do odjazdu specjalny pociąg osobowy czekał na nas jakimś bocznym torze, bo nie widać było wcale pasażerów. Rozmieszczenie nas po wagonach tak samo odbyło się w jak największym porządku. Dbano, by każdy miał miejsce siedzące, by bagaż miał blisko siebie. Taka troska o nas wprowadzała nas w pewien stan euforii, zdawało nam się, iż traktują nas tak jak normalnych ludzi. (s. 210–211).
Bibliografia
– Symcha Binem Motyl, Do moich ewentualnych czytelników. Wspomnienia z czasów wojny, red. naukowa i wprowadzenie A. Haska, Warszawa 2011.


