KURZA (dawniej Kupiecka/Majzelsa)
Ita Dimant
JA/ONI, III A
Przychodzimy na Kupiecką – auta nie ma. Na rogu Zamenhoffa żandarm z karabinem. Musimy się schować do bramy. Kuba już był poszedł dalej, Sarenka przekrada się do bramy, gdzie on stoi. Ja mam iść z powrotem bramą na Nalewki pomóc rodzicom szykować się do drogi i sobie coś zapakować. Gdy dochodziłam już do bramy, wpadli na podwórko uciekający ludzie – na Nalewkach taksówka z żandarmerią. Stanęli z karabinami na obydwóch rogach i mają przeprowadzić akcję w całym bloku domów łączących się z Kupiecką. Znajomy doktor także wszedł na to podwórko. Stoimy razem na jakiejś klatce schodowej. Mój ausweis w tej chwili nic niewart – gdy mnie złapią, popędzą na Umschlag. Ktoś stojący w bramie biegnie w naszą stronę, wołając, że się zbliżają do tego domu. „Niech pani skacze do tej piwnicy” – mówi do mnie doktor. Lekarzy jeszcze nie brano… „Powiem pani, kiedy można będzie wyjść”. Zsuwam się przez jakiś wąski otwór do na wpół zawalonej piwnicy – skądś słychać jakieś szepty. Obmacuję po ciemku ściany i znajduję drzwi – szept milknie. Boję się przestraszyć kogoś ukrywającego się i wracam do otworu zastępującego okienko. Nie wiem, jak długo siedzę, ale gdy mi się zdaje, że już wieki całe, słyszę głos doktora. Wysuwam ręce przez otwór, opierając się nogą o gładki mur, i doktor pomaga mi się wyczołgać. (s. 56)
Stanisław Gombiński
ONI, III C/ IV A
Zmiana granic: getto posuwa się ku północy. Granicę nową stanowią ulice: Gęsia i jej przedłużenie: Franciszkańska, Bonifraterska – Muranowska – pl. Muranowski – Pokorna – Umschlag – Szczęśliwa – Smocza do Gęsiej. Środkiem ulic granicznych ma biec mur. Wszystkie shopy pozostają na miejscach, muszą jednak być obmurowane. Termin przeprowadzek – 24 września.
Według nowych zasad w getcie znajdować się będą urzędnicy Rady Żydowskiej – ogólna liczba numerków dla urzędników i ich rodzin, wliczając Służbę Porządkową, wynosi dwa tysiące sztuk, dalej placówki wojska, kolei, urzędów, przedsiębiorstw prywatnych i Rady Żydowskiej (placówka stolarska Wydz[iału] Gospodarczego i placówka budowlana, tzw. „Bauwesen” Ref[eratu] Technicznego) oraz nieznaczna część shopowców, których olbrzymia większość mieszka w blokach mieszkalnych przy warsztatach. Więc znów wędrówka: funkcjonariusze SP – na ul. Zamenhofa, od Gęsiej do Kurzej, urzędnicy Wydziału Zdrowia z Pawiej – na Kurzą, Zakładu Zaopatrywania z ul. Zamenhofa – na parzystą Franciszkańską, inne Wydziały Gminy z nieparzystej Gęsiej – na Niską, Zamenhofa i Kurzą. Szpital otrzymuje pomieszczenie w domach przy ul. Gęsiej 6/8/10, tamże – oraz w jednym z domów parzystej Franciszkańskiej – mieszczą się lekarze, pielęgniarki, personel administracyjny i pomocniczy. Bank Dzielnicy Żydowskiej, mieszczący się przed i podczas Wysiedlenia na Nowolipkach, przechodzi na Nalewki. (s. 120–121)
Abraham Lewin
ONI/JA, II D (07.06.1942)
Ostatniej nocy znów z rąk niemieckich morderców w mundurach padły ofiary, żydowski mężczyzna i kobieta. Około godziny pierwszej w nocy na róg Krochmalnej i Nowolipia przyjechał samochód, z którego wysiadł Żyd lat około 35 i dwaj niemieccy oficerowie. Pozwolili Żydowi odejść kilka kroków do przodu, potem do niego strzelili. Żyd jeszcze żył, strzelili do niego jeszcze raz i jeszcze raz, aż był martwy. Następnie zadzwonili do drzwi domu przy Nowolipiu 22 i rozkazali stróżowi zabrać zwłoki do bramy. Rano zabrano ciało. Kim był ten człowiek – nie wiadomo. Według pewnych źródeł miał to ponoć być pewien Rozen z Elektoralnej 24. Na Nowolipie przyprowadzili żydowską kobietę i zabili ją. Przypuszcza się, że przyprowadzili ją tu ze „strony aryjskiej” i zamordowali. Takie zdarzenie miało już miejsce kilka tygodni temu, kiedy to na ulicy Majzelsa zastrzelono dwie żydowskie kobiety, które znajdowały się poza murami getta. (s. 108)
Henryk Makower
JA, III B/III C
Blokada naszego bloku rozpoczęła się od strony Kurzej, została na interwencję Szeryńskiego przerwana. Od strony Leszna posuwa się blokada domów Leszczyńskiego, znaleziono tam niewielu i podobno wszystkich zastrzelono na miejscu. (s. 146)
JA, IV
Skończyła się wielka akcja. Nastąpiło któreś z rzędu przeniesienie ludności getta na północ od Gęsiej. Blok lekarski przeniesiono na Kurzą. Wówczas starczyło już tylko kilka domów, tylu przecież lekarzy wywieziono! (s. 187)
Perec Opoczyński
ONI, IV A (12.12.1942)
Wczoraj [11.12.1942] zatrzymano w getcie podejrzanego młodego człowieka, którego zaprowadzono do SS-manów. Po drodze na Smoczej wyciągnął z kieszeni dwa brauningi i zaczął strzelać na oślep. W powstałej panice udało mu się uciec.
Kim była ta postać, Żydem czy gojem, tego jeszcze nie udało się ustalić. Potem żandarmi czatowali w prawie każdej bramie na Smoczej róg Gęsiej, ale go nie złapali.
Wedle innej wersji zatrzymano go nie w gminie, ale w wydziale zdrowia na Kurzej (Kupiecka), gdzie się kręcił i zwracał uwagę swym dziwnym zachowaniem. Jeszcze inna wersja głosi, że osoba ta weszła do mieszkania na Nalewkach i prosiła, by ją przenocować. Pozwolono mu. W pewnym momencie, kiedy wyszedł z izby, domownicy zobaczyli leżącego na stole brauninga. Wyrzucili go na podwórze. Kiedy nieznajomy wrócił i dowiedział się, co się stało z jego bronią, chciał wyjść, ale mieszkańcy izby już zawiadomili żydowską policję i stało się to, co się stało. Przypuszcza się, że nieznajomy chciał przeprowadzić zamach na któregoś z członków gminy. (s. 332)
Helena Szereszewska
JA/ONI, IV A (tuż po 21.09.1942)
Kiedy odpadła Gęsia (mur ją przedzielił na dwie połowy), ulica Kurza stała się arterią o pierwszorzędnym znaczeniu. Wydział Budowy otrzymał tam swoje bloki. (s. 143)
Ulica Kurza wyglądała wówczas niesamowicie. Prawa jej strona zawalona była górami poduszek, pierzyn i materaców. Niektóre poduszki były poprute i pierze wychodziło na zewnątrz. Prawie wszystkie poduszki były bez poszew. Placówkarze i placówkarki – młodzi Żydzi i Żydówki, pracujący po stronie „aryjskiej” – nie mogąc przenosić całych poduszek, zdzierali z nich poszwy i sprzedawali Polakom. Wynosili głównie garderobę i bieliznę z opuszczonych mieszkań. Nazywało się to: wynosić ciuchy.
Z początku mieszkania po wysiedlonych Żydach na ulicy Kurzej zajęły robotnice jakiegoś szopu. Teraz, po zwężeniu getta, robotnice musiały wynieść się gdzie indziej, a ich mieszkania mieli zająć pracownicy Wydziału Budowy. (s. 145)
ONI, IV A (tuż po 21.06.1942)
Wydział Zdrowia, którego kierownikiem był doktor Milejkowski, otrzymał także blok przy ulicy Kurzej. (s. 143)
JA/ONI, IV A (jesień 1942)
Gdy tak szłam ulicą Kurzą, spotkałam doktora Ałapina, naszego sąsiada z ulicy Waliców.
– Moja żona – powiedział – przeszła z synkiem na stronę „aryjską”, ale wróciła z powrotem.
– Dlaczego? – zdziwiłam się. – Dlaczego wróciła, skoro już była po tamtej stronie?
– Bo nie miała gdzie zanocować… (s. 143)
ONI, IV A
W kuchni pracowało od ośmiu do dwunastu kobiet. […] Pracowała także […] siedemnastoletnia dziewczyna z Krasnegostawu.
Dziewczyna ta przyprowadziła ze sobą troje rodzeństwa. […]
Oddała chłopców do sierocińca przy ulicy Dzikiej, siostrzyczkę – do innego schroniska, gdzie były tylko malutkie dzieci, a sama zamieszkała przy ulicy Kurzej. (s. 184–185)
Pewnego ranka gruchnęła nowina, że zrobiono napad na kasę Rady Żydowskiej. Kasjer Gminy, Melamud, mieszkał z żoną przy ulicy Kurzej. O drugiej w nocy zastukano do niego. Bał się otworzyć. Melamudowa wstała z łóżka.
– Otwórzcie! — wołano po żydowsku.
Otworzyła w końcu. Weszło ich sześciu, a każdy miał w ręku rewolwer. Melamud powiedział do nich z łóżka:
– Żydzi, co robicie! Czyście zwariowali? Nie dosyć, że Niemcy…
Nie dali mu dokończyć. Przystawili mu lufy rewolwerów do głowy.
– Gdzie klucze od kasy? — A kiedy im podał, powiedzieli jeszcze: – Hejże, Melamud, ubieraj się i chodź z nami.
Poszedł więc, ulegając przemocy. Własnoręcznie otworzył im kasę. Wyjęli z niej sto tysięcy złotych.
– Powiedz prezesowi — powiedzieli na odchodnym — że Żydowska Organizacja Bojowa wzięła pieniądze z kasy na kupno karabinów maszynowych. (s. 201)
JA/ONI, IV A (19.01.1943)
Stara kobieta – wysokiego wzrostu, chuda i koścista – siada na krześle i płacze.
– Dlaczego płacze? – pytam jej córki.
– Otrzymała wiadomość, że jej dwie siostrzenice otruły się w piwnicy przy ulicy Kurzej. (s. 220–221)
ONI, IV A (18–20.01.1943)
W niektórych szopach podczas selekcji Żydzi bronili się i strzelali. Prędko jednak Niemcy stłumili te próby oporu. Zdarzyło się na Kurzej, że na wchodzących do piwnic Niemców rzucono granat. (s. 223)
Bogdan Wojdowski
F, II
Wielki plac wysypany był niegaszonym wapnem, wapnem wysypane były przejścia między starymi i rozdeptanymi grobami, doły obok usypisk świeżo wydobytej gliny w bieli, w bieli pogrążone były pnie ściętych cmentarnych drzew, mur i szopy przy bramie na Okopowej, którędy – z ulicy Pawiej i Kaczej, i Smoczej, i Gęsiej, i Żytniej, i Pokornej, i Miłej, i Niskiej, i Glinianej, i Dzielnej, i Żelaznej, i z Nalewek, i z Nowolipia, i Długiej, i Białej, i Orlej, i Solnej, i z placu Żelaznej Bramy, i Zimnej, i Mylnej, i Siennej, i Ciepłej, i Bonifraterskiej, i Świętojerskiej, i ze Stawek, z Walicowa, i Karmelickiej, i Kupieckiej, i Zegarmistrzowskiej, i Elektoralnej, i z Leszna, i z Przejazdu, i Krochmalnej, i Szczęśliwej, i z małego, i z dużego getta – furgonem konnym i wózkami ręcznymi, na pudłach z rowerowym pedałem, na odwróconych materacach, w workach z juty i w prześcieradłach żywi zwozili i znosili martwych z ich domów, z ulic, gdzie poniewierały się ich ciała, z ruin, gdzie przyklękli w ciężkiej godzinie, w czarnej godzinie swego życia, aby nie powstać więcej; znosili zwłoki tyfusowych, sczerniałe i wyschnięte na rzemień, o czaszkach nagich, obłażących z uwłosienia, i ci mieli tutaj pierwszeństwo; znosili tych, co padli na bruk udręczeni czerwonką, zzieleniałe szkielety, z których choroba wyssała ostatnie ślady krwi i limfy; znosili tych, co padli nagle i zwyczajnie z głodu, tak jak ich znaleziono zesztywniałych, do końca kurczowo zwiniętych, z podciągniętymi pod brzuch kolanami, sinych jak padlina zwierząt rażonych gromem, zmalałych i lekkich, zamotanych w kłęby zawszonych łachmanów, które były ich ostatnim odzieniem, koszulą śmiertelną. Na wielkim placu nie panuje melancholijna, skupiona cisza cmentarza; na wielkim placu nie ma już starych cmentarnych drzew. Klony, kasztany i brzozy wycięto, kamienie nagrobków zwalono na stos. Tymi kamieniami będą jutro brukować ulice i drogi i deptać stare imię, pod którym leżał Żyd. Teraz nie odmawia się nad umarłym modlitwy. Trupiarnia. Tutaj ludzi trzeba dołować, dołować, szybko dołować! Taki jest rozkaz władz. Zadołowani nie wejdą w drogę żywym, nie rozniosą chorób po mieście, nie będą wołać o chleb. (s. 279–280)
ADRESY:
TRASY:
– [TRASA] Karmelicka 6 – Ogrodowa – Kurza, – [TRASA] Kurza – Muranowska 44, – [TRASA] Nowolipki 1 – Kurza
Bibliografia
– Ita Dimant, Moja cząstka życia, Warszawa 2002.
– Stanisław Gombiński (Jan Mawult), Wspomnienia policjanta z warszawskiego getta, red. naukowa i wprow. M. Janczewska, Warszawa 2010.
– Abraham Lewin, Dziennik, wstęp i opracowanie K. Person, Warszawa 2016.
– Henryk Makower, Pamiętnik z getta warszawskiego. Październik 1940-styczeń 1943, oprac. i uzup. N. Makowerowa, Wrocław etc. 1987.
– Perec Opoczyński, Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy, t. 31 Pisma Pereca Opoczyńskiego, oprac. M. Polit, Warszawa 2017.
– Helena Szereszewska, Krzyż i mezuza, Warszawa 1993.
– Bogdan Wojdowski, Chleb rzucony umarłym, Warszawa 1978.



