PRZEBIEG
Irena Birnbaum
JA/ONI, II D (maj 1942)
Poszliśmy następnie zobaczyć „niespodziankę”. Polegała ona na ogólnym widoku Warszawy z pustego, siódmego piętra pewnego domu przy ulicy Przebieg. Ochrzciłam od razu to miejsce – „Siódme Niebo” i nie mogłam powstrzymać łez, widząc tak blisko moją ukochaną Wisłę po raz pierwszy od dwudziestu miesięcy.
Cudowne to było uczucie – przebywać tak wysoko i tak daleko na pozór od świata zewnętrznego. (s. 33)
JA/ONI, II D (20.06.1942)
Owego dnia szliśmy odwiedzić, po raz ostatni, „Siódme Niebo”. W kilka dni potem ulica Przebieg miała zostać wyłączona z getta, wraz z wszystkimi przecznicami Placu Muranowskiego. (s. 43)
JA/ONI, II D (20.06.1942)
Dom stał już prawie pustkami. W bramie jakiś człowiek zerwał ogłoszenia. Zanim zdążyliśmy się zorientować, o co chodzi, Kubuś zbliżył się do niego, aby mu pomóc. – Dlaczegoś to zrobił? –zapytałam, gdy znaleźliśmy się na siódmym piętrze.
– Dom jest prawie pusty – objaśnił Kubuś – i administrator mógłby się zainteresować, dokąd idziemy. Ponieważ jednak pomogłem mu, to już nie wypadało stawiać pytań. […]
Przed odejściem Kubuś napisał na ścianie: „Tu byli, dnia 20 czerwca 1942 roku, Irena Birnbaum i Bertie Siemiatycki.” (s. 44)
Adam Czerniaków
JA/ONI, II D
Zarząd Miejski nie chce zwolnić domu żebraków na ul. Przebieg. Grozi to usunięciem około 8000 Żydów z okolicy Muranowa. (s. 271)
Emanuel Ringelblum
ONI, I
Na ul. Przebieg dwa wojskowi zażądali od mego znajomego 50 zł okupu. Nie miał, zaprowadzili go kilka kilometrów za miasto i tam zabrali mu palto. (s. 148)
Noemi Szac-Wajnkranc
JA/ONI, V
Dwa miesiące walki z silnym wrogiem, z coraz to nowymi oddziałami. Byliśmy bez wody i bez światła, bo na je Niemcy odcięli, dostawa broni była bardzo niewystarczająca, wykryto jeden z przekopów dzielnicowych na Przebiegu. Była to wielka klęska, ale ani na chwilę nie ustawaliśmy w boju. Po świecie szło echo: getto warszawskie bije się już dwa miesiące, a Niemcy tracą tam bez skutku broń, tanki, ludzi, wstyd… i oto Niemcy postanawiają skończyć z nami inaczej, bo walka uczciwa, walka oko w oko, nawet taka walka ze słabszym jest jeszcze, jak dla nich, zbyt bohaterska. Po co walczyć, kiedy można nas spalić. (s. 118)
Bogdan Wojdowski
F, I
I pewnego dnia w oczach ludzi z tej i z tamtej strony zaczęli murarze murować mur na Żelaznej i Siennej, i Wielkiej, i przez Bagno, i Próżną, i Grzybów, i Graniczną, i plac Żelaznej Bramy do Hal, zamykając tak dzielnicę południową. I to było małe getto. A dalej mur ciągnął się Chłodną do Ptasiej, Przechodnią do Długiej, Mylną do Przejazdu, Świętojerską do Ciasnej, Koźlą na Przebieg, przez Pokorną, Stawki, Dziką i Okopy, zamykając dzielnicę północną. Tam było duże getto. A w poprzek ulicy Chłodnej w pobliżu kościoła Św. Karola stanął most drewniany i połączył obydwie odcięte linią tramwaju dzielnice. (s. 44)
F, II
Szli na Przebieg, z workiem, z drągiem i z łopatą do węgla.
Ernest trzymał oburącz drąg, Elijahu łopatę przerzucił przez ramię, Dawid zwinął worek. Tutaj było pusto, panowała cisza cmentarza i tylko z oddali docierał stłumiony szum handlowej dzielnicy. Maszerowali wśród opustoszałych ruder, cierpliwie wałęsali się wokół posępnych czynszowych kamienic ogarniętych zarazą i skazanych na kwarantannę, wymarłych już i cichych, gdzie odór karbolu bił aż na ulicę i w pustce szczury odprawiały nad zwłokami kadysz. (s. 147)
Zeszli potem po śliskich stopniach do piwnicy, brodząc ostrożnie w wysokiej warstwie rozsypanego pierza jak w zaspach kopnego śniegu. Obeszli suteryny i parter pełen porzuconych, sczerniałych zwłok, tkwiących nadal sztywno w fotelach, spoczywających na materacach i zastygłych pod ścianami nago i w kłębach zapotniałych, cuchnących szmat. Na palcach wyszli stamtąd, jak ścigani […].
Nagły łomot blaszanek, które potoczyły się z usypiska śmieci, jęk potrąconej szyny-i odwrócili się wszyscy trzej.
W tumanie kurzu, który zawisł nad tym miejscem, w burzy zgiełków, co runęły na ich głowy i przetaczały się bez końca na dnie głębokiej studni podwórka, znajome widmo w łachmanach sunęło ku nim niedołężnie, kołysząc się i kulejąc, klaszcząc drewnianymi trepami na betonie, depcząc z trzaskiem nagromadzone skorupy, szeleszcząc wśród gazet i z donośnym brzękiem roztrącając porzucone butelki. Uciekali-z workiem, z drągiem, z łopatą do węgla. A tamten zmarniały z głodu, rozjuszony szkielet biegł za nimi długo bełkocząc, aż echo huczało w ruinach Przebiegu. (s. 148)
ADRESY:
– Róg Przebieg / Bonifraterska
Bibliografia
– Adama Czerniakowa dziennik getta warszawskiego 6 IX 1939 – 23 VII 1942, oprac. M. Fuks, Warszawa 1983.
– Irena Birnbaum, Non omnis moriar. Pamiętnik z getta warszawskiego, Warszawa 1982.
– Emanuel Ringelblum, Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy. t. 29: Pisma Emanuela Ringelbluma z getta, oprac. J. Nalewajko-Kulikov, Warszawa 2018.
– Noemi Szac-Wajnkranc, Przeminęło z ogniem. Pamiętnik. Pisany w Warszawie w okresie od założenia getta do jego likwidacji, przedm. Efroim Kaganowski, Warszawa 1990.
– Bogdan Wojdowski, Chleb rzucony umarłym, Warszawa 1978.



