Dzieje recepcji utworu
Na prowincji niezbyt często uwzględniano w wystąpieniach okolicznościowych, pojawiających się z okazji wydania pism zbiorowych, jubileuszy czy po śmierci pisarki. Utworowi poświęcano raczej zwięzłe omówienia (na przykład uwagi Henryka Gallego, krytykujące pobieżną charakterystykę postaci oraz niezbyt trafnie komentujące fabułę), dłuższe wypowiedzi należały do wyjątków i bazowały głównie na streszczeniu – jak głos Edwarda Sedlaczka, komplementującego „jedną z najserdeczniejszych powieści Orzeszkowej” i „zbiór myśli pięknych, głęboko wnikających w życie ludzkie”, lub wartościowsze studium Antoniego Mazanowskiego, który pozytywnie oceniał jasno przeprowadzoną tendencję („skutki niedołężnego wychowania”), umiejętny obraz rozpadu małżeństwa oraz plastyczne, choć nie do końca wiarygodne kreacje męskich bohaterów (to ostatnie odróżnia Na prowincji od innych powieści, specjalizujących się w portretach kobiet). O zaletach utworu wspominano zresztą rzadko; chwalono jeszcze postać „sympatycznego karczmarza Szlomy”, „pierwszego Żyda w twórczości Orzeszkowej”, podkreślano mniej lub bardziej udany obraz prowincjonalnego środowiska albo wzruszano się romansowymi perypetiami „pięknej, nieszczęśliwej bohaterki”. Powieść niejako hurtowo podlegała takiej samej ocenie jak pozostałe debiutanckie, „przeciążone treścią” utwory pisarki: szanowano ich wkład pedagogiczny na wczesnym etapie walki o przemianę światopoglądowej i obyczajowej mentalności społeczeństwa, ale krytykowano (w różnym stopniu) tendencyjność, dydaktyzm, postromantyczno-sentymentalne konwencje oraz nieprzekonujące rozwiązania formalne.
Z biegiem lat rodzaj zarzutów ulegał zmianie, a znajomość tekstu wydawała się maleć, lecz nie zapominano o ważnej roli, jaką odegrał w swoim czasie. „Pierwszych powieści Orzeszkowej dziś się już nie czyta, ale kto spisze, ile im zawdzięcza polskość na Litwie, ilu ludziom one dodały otuchy i siły w ich walce o utrzymanie się na ziemi przodków!” – zauważał Wilhelm Feldman w retrospektywie historycznoliterackiej wydanej po raz pierwszy w 1902 roku. Swoistym hołdem złożonym po latach Na prowincji były prywatne wspomnienia Władysława Bukowińskiego, wymieniającego utwór obok najgłośniejszych dokonań pisarki. Dwudziestowieczne feministki zarzucały jednak wczesnym powieściom pisarki przestarzały model kobiecości, spełniającej się w małżeństwie, a nie w pracy zawodowej. Z drugiej strony tradycjonalistyczni krytycy, sięgając po przykład Na prowincji, wytykali brak głębszego ukazania miłości oraz nieobecność refleksji metafizycznej przy nadmiernej idealizacji „mężów nauki”; chociaż równocześnie z uznaniem odnotowywali brak zacietrzewienia w portretowaniu szlachty.
Na tle dziewiętnastowiecznej recepcji wyróżniła się pozytywna opinia Aurelego Drogoszewskiego. W obszernym, pochodzącym z roku 1912 omówieniu twórczości Orzeszkowej, przyznając Na prowincji zwyczajowy bagaż usterek i wad – moralizatorski dydaktyzm, naiwną utopijność, schematyczność – krytyk uznał jednocześnie utwór za „najlepszą powieść tej najwcześniejszej doby działalności pisarskiej [tj. lat 1866–1874]”, w której została zaprezentowana centralna dla autorki kwestia „stosunku wzajemnego obu płci” oraz „bezwiednego, ślepego pociągu”. Powołał się przy tym na przekonującą wiarygodność diagnoz psychologicznych: „Zwłaszcza wyśmienicie umie autorka odtworzyć stan młodej dziewczyny, «panny na wydaniu», z jej rozmarzeniem, z jej nieokreślonymi trwogami i porywami”. Drogoszewski powtórzył utrwalony sąd o ścisłym pokrewieństwie debiutanckich powieści Orzeszkowej, zwracając uwagę, że w tym ciągu Na prowincji reprezentuje oryginalne podejście do newralgicznej tematyki małżeńskiej. Podczas gdy wcześniejsze Początek powieści, Rozstajne drogi, Ostatnia miłość, Wesoła teoria i smutna praktyka upatrywały recepty na udany związek w „rozwadze”, która jako „owoc należycie pokierowanego wychowania […] ma grać rolę odczynnika rozpoznawczego”, Na prowincji wskazuje dodatkowe, „subtelniejsze” narzędzie zdolne zapobiec nieszczęściu, czyli „siłę […] przewidywania przyszłości; za jej pomocą można otamować ślepy pociąg przyrodzony”. Wyjątkowe uznanie Drogoszewskiego dla tej powieści Orzeszkowej znalazło potwierdzenie w fakcie, że właśnie na niej krytyk oparł ilustrację haseł epoki w swojej broszurce o polskim pozytywizmie, zapoczątkowując także tradycję porównywania wzorcowej postaci powieści do bohatera oświeceniowej utopii Krasickiego.

