Dzieje recepcji utworu
Na prowincji niezbyt często uwzględniano w wystąpieniach okolicznościowych, pojawiających się z okazji wydania pism zbiorowych, jubileuszy czy po śmierci pisarki. Utworowi poświęcano raczej zwięzłe omówienia (na przykład uwagi Henryka Gallego, krytykujące pobieżną charakterystykę postaci oraz niezbyt trafnie komentujące fabułę[1]), dłuższe wypowiedzi należały do wyjątków i bazowały głównie na streszczeniu – jak głos Edwarda Sedlaczka, komplementującego „jedną z najserdeczniejszych powieści Orzeszkowej” i „zbiór myśli pięknych, głęboko wnikających w życie ludzkie”[2], lub wartościowsze studium Antoniego Mazanowskiego, który pozytywnie oceniał jasno przeprowadzoną tendencję („skutki niedołężnego wychowania”), umiejętny obraz rozpadu małżeństwa oraz plastyczne, choć nie do końca wiarygodne kreacje męskich bohaterów (to ostatnie odróżnia Na prowincji od innych powieści, specjalizujących się w portretach kobiet)[3]. O zaletach utworu wspominano zresztą rzadko; chwalono jeszcze postać „sympatycznego karczmarza Szlomy”[4], „pierwszego Żyda w twórczości Orzeszkowej”[5], podkreślano mniej lub bardziej udany obraz prowincjonalnego środowiska[6] albo wzruszano się romansowymi perypetiami „pięknej, nieszczęśliwej bohaterki”[7]. Powieść niejako hurtowo podlegała takiej samej ocenie jak pozostałe debiutanckie, „przeciążone treścią”[8] utwory pisarki: szanowano ich wkład pedagogiczny na wczesnym etapie walki o przemianę światopoglądowej i obyczajowej mentalności społeczeństwa, ale krytykowano (w różnym stopniu) tendencyjność, dydaktyzm, postromantyczno-sentymentalne konwencje oraz nieprzekonujące rozwiązania formalne.
Z biegiem lat rodzaj zarzutów ulegał zmianie, a znajomość tekstu wydawała się maleć, lecz nie zapominano o ważnej roli, jaką odegrał w swoim czasie. „Pierwszych powieści Orzeszkowej dziś się już nie czyta, ale kto spisze, ile im zawdzięcza polskość na Litwie, ilu ludziom one dodały otuchy i siły w ich walce o utrzymanie się na ziemi przodków!”[9] – zauważał Wilhelm Feldman w retrospektywie historycznoliterackiej wydanej po raz pierwszy w 1902 roku. Swoistym hołdem złożonym po latach Na prowincji były prywatne wspomnienia Władysława Bukowińskiego, wymieniającego utwór obok najgłośniejszych dokonań pisarki[10]. Dwudziestowieczne feministki zarzucały jednak wczesnym powieściom pisarki przestarzały model kobiecości, spełniającej się w małżeństwie, a nie w pracy zawodowej[11]. Z drugiej strony tradycjonalistyczni krytycy, sięgając po przykład Na prowincji, wytykali brak głębszego ukazania miłości oraz nieobecność refleksji metafizycznej przy nadmiernej idealizacji „mężów nauki”; chociaż równocześnie z uznaniem odnotowywali brak zacietrzewienia w portretowaniu szlachty[12].
Na tle dziewiętnastowiecznej recepcji wyróżniła się pozytywna opinia Aurelego Drogoszewskiego. W obszernym, pochodzącym z roku 1912 omówieniu twórczości Orzeszkowej, przyznając Na prowincji zwyczajowy bagaż usterek i wad – moralizatorski dydaktyzm, naiwną utopijność, schematyczność – krytyk uznał jednocześnie utwór za „najlepszą powieść tej najwcześniejszej doby działalności pisarskiej [tj. lat 1866–1874]”, w której została zaprezentowana centralna dla autorki kwestia „stosunku wzajemnego obu płci” oraz „bezwiednego, ślepego pociągu”[13]. Powołał się przy tym na przekonującą wiarygodność diagnoz psychologicznych: „Zwłaszcza wyśmienicie umie autorka odtworzyć stan młodej dziewczyny, «panny na wydaniu», z jej rozmarzeniem, z jej nieokreślonymi trwogami i porywami”[14]. Drogoszewski powtórzył utrwalony sąd o ścisłym pokrewieństwie debiutanckich powieści Orzeszkowej[15], zwracając uwagę, że w tym ciągu Na prowincji reprezentuje oryginalne podejście do newralgicznej tematyki małżeńskiej. Podczas gdy wcześniejsze Początek powieści, Rozstajne drogi, Ostatnia miłość, Wesoła teoria i smutna praktyka upatrywały recepty na udany związek w „rozwadze”, która jako „owoc należycie pokierowanego wychowania […] ma grać rolę odczynnika rozpoznawczego”, Na prowincji wskazuje dodatkowe, „subtelniejsze” narzędzie zdolne zapobiec nieszczęściu, czyli „siłę […] przewidywania przyszłości; za jej pomocą można otamować ślepy pociąg przyrodzony”[16]. Wyjątkowe uznanie Drogoszewskiego dla tej powieści Orzeszkowej znalazło potwierdzenie w fakcie, że właśnie na niej krytyk oparł ilustrację haseł epoki w swojej broszurce o polskim pozytywizmie, zapoczątkowując także tradycję porównywania wzorcowej postaci powieści do bohatera oświeceniowej utopii Krasickiego[17].
Przypisy
- Nieprecyzyjne jest stwierdzenie, że mąż „hulaka” bohaterkę „wnet po ślubie haniebnie zaniedbuje i do grobu wpędza” (H. Galle, Drogi twórczości Elizy Orzeszkowej, s. 441).
- E. Zorjan [E. Sedlaczek], Powieści Elizy Orzeszkowej (Seria pierwsza, tomów 12. Nakład S. Lewentala), „Kłosy” 1885, nr 1033, s. 250.
- Za nieprzekonujący natomiast krytyk uznał zilustrowany przez fabułę „paradoks”, że wielka namiętność musi przemienić się w swoje przeciwieństwo, ponieważ błędne jest założenie, iż zewnętrzne, emocjonalne objawy uczucia decydują o szczęśliwym związku. Zob. A. Mazanowski, Eliza Orzeszkowa…, s. 484–487.
- T. Jeske-Choiński, Ideały młodości Elizy Orzeszkowej, [w:] tenże, Pozytywizm w nauce i literaturze, Warszawa 1908, s. 167.
- H. Galle, Drogi twórczości Elizy Orzeszkowej, s. 441.
- Na prowincji ukazuje „nieciekawe tajemnice małomiejskiego partykularza […] – a chociaż światek ten […] mało wybitnych przedstawia rysów, potrafiła wszakże autorka te rysy uchwycić” (A.G. Bem, Nasi powieściopisarze…, nr 34, s. 270).
- E. Zorjan [E. Sedlaczek], Powieści Elizy Orzeszkowej…, nr 1033, s. 250.
- Tak Henryk Gliński o Pamiętniku Wacławy, Na prowincji, Rozstajnych drogach oraz W klatce (zob. tenże, Eliza Orzeszkowa…, s. 50).
- W. Feldman, Współczesna literatura polska 1864–1918, t. 1, oprac. M. Rydlowa, wstęp T. Walas, Kraków 1985, s. 144.
- Zabiegający o współpracę Orzeszkowej poeta i redaktor „Sfinksa” zapewne niebezinteresownie wyznawał w listach do pisarki (z 21 listopada 1907 i 7 grudnia 1908 r.): „Jeszcze teraz staje w duszy obraz […] przy okrągłym stole zebrana rodzina, a ojciec czyta głośno Nad Niemnem, Meira Ezofowicza, Na prowincji”; „od lat najmłodszych […] postać Autorki Na prowincji, Meira Ezofowicza, Nad Niemnem […] wydawała mi się jakby członkiem rodziny, który […] mówi nam rzeczy piękne i dobre” (E. Orzeszkowa, Listy zebrane, t. 8, oprac. E. Jankowski, Wrocław 1976 (Lz 8), s. 529). Inną ciekawostką jest fakt, że Władysław Reymont zastanawiał się, czy Fermentów (1897) nie zatytułować Na prowincji (zob. K. Wyka, Reymont, czyli ucieczka do życia, oprac. B. Koc, Warszawa 1979, s. 59).
- „Zwłaszcza w pierwszym okresie swej działalności pisarskiej nie wyzwoliła się ona spod wpływu dawnych pojęć, które kazały upatrywać dla kobiety jedyny cel życia w małżeństwie” (M. Jarmund, Nowoczesna kobieta u Orzeszkowej, „Nasz Kraj” (Lwów) 1906, t. 2, z. 26, s. 8).
- Zob. np. T. Jeske-Choiński, Ideały młodości Elizy Orzeszkowej, s. 152–161 (cytat s. 152). Recenzent uskarża się na brak „dodatniego typu znakomitego rolnika i czynnego w szerszych kołach ziemianina” we wczesnych utworach pisarki, nie dostrzegając w Na prowincji postaci Bolesława; niefortunnie też odczytuje, że „suchoty rozczarowanej mężatki sprowadziła lekkomyślna namiętność” (tamże, s. 160, 161).
- A. Drogoszewski, Eliza Orzeszkowa, [w:] E. Orzeszkowa, Pisma. Wydanie zbiorowe zupełne, wstęp A. Drogoszewski, Warszawa 1912 (P 1), s. XXVII, XXIX.
- Tamże, s. XXXI.
- „Między następującymi po sobie dziełami istnieje ścisły związek treści ideowej i uczuciowej. Każdy niemal utwór jest, bodaj częściowo, przygrywką do następnego. Początek powieści, stojący na czele, to coś w rodzaju szkicu czy programu, którego różne strony autorka wykonać pragnęła w dalszych swych utworach” (tamże, s. XXVIII). Po latach powtórzy ten sąd Anna Martuszewska (zob. taż, Początki powieści Elizy Orzeszkowej).
- A. Drogoszewski, Eliza Orzeszkowa, s. XXXII.
- „Orzeszkowa już w 1868 r. w powieści Na prowincji w osobie jednego z bohaterów, Topolskiego, wystawia istny wzór cnót obywatelskich, pozytywistycznych, naturalnie. […] jak jaki nowożytny Podstoli, wzbogacając się, wzbogaca kraj” (A. Drogoszewski, Pozytywizm polski, wyd. 3, Lwów 1939, s. 14). Zob. też B. Noworolska, Eliza Orzeszkowa: trwanie, pamięć, historia, Białystok 2005, s. 49.


