Dzieje recepcji utworu
W latach międzywojennych Na prowincji zniknęło z horyzontu zainteresowań krytyki literackiej; postulowano raczej „renesans” późnej twórczości autorki Ad astra. I znowu pojawił się wyjątek: wypowiedź Ireny Krzywickiej, która, choć nie wymieniała tytułu powieści, mogła się także do niej odnosić. W „najstraszliwszych kiczach, których nie szczędziła Orzeszkowa swoim czytelnikom”, publicystka dostrzegła odważne przełamywanie obyczajowego tabu w wizerunkach małżeństwa oraz cenny ładunek autobiografizmu. Paradoksalnie, Na prowincji nie cieszyła się powodzeniem także w latach socrealizmu, bo zapewne zawierała zbyt mało ideologicznie pożądanych przesłanek. Można zaryzykować tezę, że krytycy do drugiej połowy XX wieku nie mieli istotnego pomysłu na odczytanie utworu; chyba nie tylko ze względu na niższą jakość artystyczno-poznawczą czy przestarzałą poetykę. Na prowincji po prostu wymykała się bardziej atrakcyjnym i forsowanym kryteriom oceny: nie była sztandarową ilustracją potrzeby emancypacji kobiet jak Marta, w kwestii błędnego wychowania mężczyzn nie mogła konkurować z Panem Grabą, nie łamała tabu obyczajowego i nie zawierała wyrazistych aluzji biograficznych, nie przynosiła pionierskiej diagnozy popowstaniowych przemian w przestrzeni wiejskiej, nie prezentowała też środowiska miejskiego czy nowoczesnych profesji pozytywistycznych – jak czyniły pozostałe wczesne utwory. Nie znaczy to, że sytuacja recepcyjna zmieniła się radykalnie w okresie późniejszym. Jednak powstające prace, zorientowane na socjologiczno-ideologiczną, a później poetologiczną (strukturalistyczną) egzegezę twórczości Orzeszkowej, dostarczały niekiedy rzeczowych konstatacji także w odniesieniu do Na prowincji.
Wczesną powieść pisarki uwzględniła Mieczysława Romankówna w rozprawie powstałej w czasie wojny, a opublikowanej w roku 1948. Utwór nie wyłonił się tu jako przedmiot spójnych zabiegów analityczno-interpretacyjnych, lecz – zgodnie z koncepcją studium – został poddany selektywnemu oglądowi egzemplarycznemu i „rozczłonkowany” na wiele uwag osadzonych w światopoglądowych i estetycznych kontekstach wczesnego dorobku autorki (na przykład spenceryzm czy emancypacja). W rezultacie praca zawierała liczne rozproszone wzmianki o wybranych aspektach i elementach świata przedstawionego Na prowincji; dotyczyły one utylitarystyczno-eudajmonistycznej postawy pozytywnych bohaterów powieści („altruizm ograniczony przez względny egoizm” Andrzeja i Bolesława), postulowanego ideału pracy, krytycznego obrazu dewocji, patriotyzmu rozumianego jako „miłość ziemi i natury” oraz – najszerzej omówionych – motywów związanych z wiedzą przyrodniczą, jak również cierpieniem w życiu postaci. Zgodnie z utrwaloną linią recepcji powieść Orzeszkowej stała się ilustracją filozoficznych haseł pozytywizmu i świadectwem mentalnego wizerunku pisarki z lat młodości. Novum ujęcia polegało na tym, że dokładniej ową ilustrację scharakteryzowano. Na temat utworu Orzeszkowej nie zabrał głosu czołowy powojenny monografista pisarki Edmund Jankowski; poprzestał on na wymienieniu tytułu Na prowincji w swoim studium biograficznym oraz na przygodnej wzmiance w jednym z artykułów, gdzie zwrócił uwagę na występujący w powieści motyw napoleoński.

