Lustra, echa, dialogi
Wątki autobiograficzne w powieści
Przedstawiając pomysł Pana Graby jednemu z pierwszych czytelników, redaktorowi Józefowi Sikorskiemu, Eliza Orzeszkowa pisała w liście:
Chciałam, aby to była satyra na pewną stronę obyczajów pewnej części współczesnych mi mężczyzn; wszystko, co Pan znajdzie w pierwszej części mojej powieści, jest zupełnym i wiernym odwzorowaniem prawdy – do tego stopnia, że postacie są kopią znanych mi i rzeczywistych, a fakta odbywały się przed moimi oczami[1].
Argument ten miał zapewne przede wszystkim wytłumaczyć młodą autorkę z podejmowania drażliwej tematyki (niebezpieczeństwo hazardu, zdemoralizowany protagonista utworu, szlachetna bohaterka, dążąca jednak do uzyskania „rozwodu”), a także oczyścić ją z zarzutu zbytniego folgowania fantazji (skoro rysunek postaci i przebieg akcji miały być wynikiem skrupulatnej obserwacji rzeczywistości prowincjonalnego miasta). „Odwzorowanie prawdy” gwarantowało zatem wiarygodność opowiadanej historii i prawdopodobieństwo przedstawianych charakterów.
Próby potraktowania tego wczesnego utworu jako źródła informacji autobiograficznych lub jako powieści z kluczem wydają się równie kuszące, co ryzykowne, i były już podejmowane przez krytyków czy badaczy. Według Ludwika Brunona Świderskiego istniał nawet konkretny pierwowzór Kaliksta Graby, „znany powszechnie” na Grodzieńszczyźnie karciarz i intrygant, January Mikulski[2]. Ta inspiracja byłaby jednak czytelna tylko dla odbiorców z wąskiego kręgu geograficznego i towarzyskiego, nie spełnia zatem wymogu szerokiej rozpoznawalności autentycznych bohaterów lub sytuacji, co wyklucza traktowanie Pana Graby jako typowej powieści z kluczem – zresztą dążenie pisarki do poruszania problemów ważnych społecznie sprawiało, że (podobnie jak przeważająca większość autorów jej pokolenia) nie korzystała z tej metody twórczej, a jeśli to czyniła, używała jej w ograniczonym zakresie i w szczególny sposób[3]. Wątpliwe także, by wprowadzała nawet do swych wczesnych utworów niezawoalowane i nieprzetworzone artystycznie własne przeżycia czy doświadczenia niedobranego małżeństwa, jak sugerowała Irena Krzywicka w szkicu Młoda Orzeszkowa[4]. Zagadkowa uwaga Orzeszkowej na temat pracy nad powieścią z listu do Sikorskiego z końca 1868 roku: „postanowiłam przepisać ją samej od początku do końca i sądzę, że urządzę ją tak, aby się nie pokrywać anonimem, co jest sprzeczne z moimi zasadami autorskiej odwagi i prywatnej otwartości”[5] została skomentowana przez Iwonę Wiśniewską:
Być może [Orzeszkowa – A. B. i A. G.-K.] zamierzała wpleść do tekstu sceny opisujące swoje autentyczne przeżycia z konsystorskim adwokatem. Nie sposób bowiem przypuścić, by chciała obdarzyć bohaterkę swoim nazwiskiem[6].
Wbrew anegdotom współczesnych Orzeszkowej nie należy się zatem dziś w Panu Grabie dopatrywać realistycznych portretów prawdziwych osób ani tym bardziej traktować tej powieści jako zamaskowanej autobiografii pisarki. Na pewno jednak do budowania swoich pierwszych utworów autorka wykorzystywała materiał z obserwacji otaczającego ją świata, odwiedzanych miejsc i czytanych lektur. Poruszała w nich też kwestie, które żywo ją obchodziły[7], na przykład problem relacji między poślubioną parą, sytuacja żony w nieudanym związku, sprawa samodzielności finansowej kobiet czy trudności z uzyskaniem orzeczenia nieważności małżeństwa, których pisarka doświadczyła w wileńskim konsystorzu właśnie w okresie pracy nad powieścią.
Zarówno na kartach Pana Graby, jak i w prywatnej korespondencji pisarka używała popularnych, choć nieprecyzyjnych określeń „rozwód” lub „unieważnienie małżeństwa” (prawo kanoniczne bowiem dopuszczało jedynie orzeczenie nieważności związku małżeńskiego, dyspensę od małżeństwa niedopełnionego oraz separację), natomiast trzynaście powodów (tzw. kanonicznych przeszkód małżeńskich), które wymienia powieściowy adwokat, jest zgodnych z ówczesnym stanem prawnym (ale nie wyczerpuje całej listy, obejmującej również wady zgody małżeńskiej oraz braki formy kanonicznej[8]). Proces starań o orzeczenie nieważności małżeństwa był długotrwały i obciążający nie tylko psychicznie, ale też finansowo: w przypadku samej Orzeszkowej trwał blisko dwa lata (1867–1869), toczył się w dwóch instancjach konsystorza wileńskiego (bez konieczności apelowania do Trybunału Roty Rzymskiej) i kosztował ją około sześciu tysięcy rubli[9]. Relacjonując swoje perypetie, przyznawała szczerze w prywatnym liście: „jednych prosiłam, drugim płaciłam, innym nawet groziłam i w końcu postawiłam na swoim”[10]. Bohaterce Pana Graby, podobnie jak autorce, „żadna z przyczyn kanonicznych służyć nie może”. Kamilla G. do tego jeszcze „nie ma nic” (brak jej pieniędzy, wsparcia rodziny i przyjaciół), pozostaje jej zatem jedynie oczekiwanie na śmierć, która rozłączy ją z niekochanym małżonkiem[11].
Intrygującą zbieżność można też odnaleźć w zakończeniu powieści – projektowany dla kilku samotnych kobiet „port” w mieście M., który ma im zapewnić bezpieczne schronienie i skromne utrzymanie, to zarazem miejsce zamieszkania, pensja dla kilku uczennic i zakład rękawiczniczy (część 3, rozdziały 10 i 12). Jesienią roku 1869 Orzeszkowa, podobnie jak jej bohaterki, zamieniła wieś na miasto i z konieczności bardzo ograniczyła wydatki: przeniosła się z Milkowszczyzny do Grodna, gdzie zamieszkała przy Zaułku Siennym w znacznie skromniejszych warunkach (w trzech pokojach i z tylko jedną służącą)[12]. Snute od kilku miesięcy w gronie znajomych plany spółki o kapitale zakładowym trzech tysięcy rubli, które miały być przeznaczone na sprowadzenie z Warszawy maszyn, materiału i trzech wykwalifikowanych robotników jako nauczycieli dla miejscowych pracownic, pisarka z entuzjazmem obszernie wykładała Józefowi Sikorskiemu[13], zaintrygowanemu notatką o otwarciu zakładu „pod firmą Elizy Orzeszkowej i Spółki” opublikowaną w „Gazecie Warszawskiej” (nr 264 z 30 listopada 1869 roku). Niestety, projekt intratnej „fabryki rękawiczek”, która według optymistycznych obliczeń autorki Pana Graby, mogłaby przynosić w Grodnie nawet do dwunastu tysięcy rubli dochodu rocznie, pomimo zainteresowania potencjalnych pracowników, nigdy nie doszedł do skutku[14].
Przypisy
- List Elizy Orzeszkowej do Józefa Sikorskiego z 7(19) sierpnia [1868], E. Orzeszkowa, Listy zebrane, t. 1, oprac. E. Jankowski, Wrocław 1954 (Lz 1), s. 38.
- Świderski pisze: „Wielkiego hałasu narobiła jedna z pierwszych powieści Orzeszkowej, Pan Graba. Wszyscy wokół wiedzieli, że w bohaterze
powietego utworu odmalowała autorka postać znanego powszechnieobywatela ziemskiego{+intryganta i karciarza}, Januarego Mikulskiego, żonatego z panną Kiniewiczówną.” (L.B. Świderski, Orzeszkowa w anegdocie, maszynopis z poprawkami sygnowany „/elbeś/”, Archiwum Elizy Orzeszkowej w Instytucie Badań Literackich PAN w Warszawie (AEO) 1157, k. 1). Informację tę przywołuje Iwona Wiśniewska (Kalendarium, t. 1, s. 181).O tym, że mogło to być częste zjawisko późniejszego poszukiwania prototypów bohaterów literackich popularnych utworów, świadczyłaby następna przywoływana przez Świderskiego anegdota, związana z Panem Grabą i rodziną Mikulskich, opatrzona charakterystycznymi poprawkami. Odwołuje się ona wyraźnie do pierwszego małżeństwa powieściowego protagonisty (wykradzenie z domu pięknej dziedziczki Józefy L.), a zaczęła krążyć najpewniej już po wydaniu utworu Orzeszkowej: „Jeden ze spryciarzy miejscowych (być może właśnie Czesław Ławrynowicz, o którym pisze Orzeszkowa w listach do Jeża) postanowił wykorzystać dla siebie to zainteresowanie i ogłosił prospekt wydawnictwa, w którym zapowiadał nową, dla niego pisaną powieść autorki Pana Graby, osnutą na tle
nowego{+głośnego skandalu}, jaki się zdarzył {+znowu} w rodzinie Mikulskich. Miała w tej powieści opisać Orzeszkowa romantyczną historię wykradzenia z domu rodzicielskiego i porwania do ołtarza panny Szemiotówny przez Józefa Mikulskiego, stryjecznego brata «pana Graby». Nazwiska były, oczywiście, zmienione.” (L.B. Świderski, tamże). W nawiasach klamrowych oznaczono wyrazy dodane, przekreśleniem – słowa usunięte. - Henryk Markiewicz twierdzi: „Znakomici pisarze doby pozytywizmu dążąc do realistycznej typizacji nie sięgali na ogół po technikę kluczową. Eliza Orzeszkowa co najwyżej wprowadzała na karty swych utworów autentyczne postacie z nizin społecznych lub osoby znane tylko w jej prywatnym kręgu (prototypem inżyniera Zygmunta z powieści Z życia realisty była przelotna sympatia Orzeszkowej, Stanisław Sikorski). Specyficzny przypadek stanowi powieść Ad astra (1904): współautorzy – Orzeszkowa i filozof-przyrodnik Tadeusz Garbowski (pod pseudonimem Juliusz Romski) – nadali niewątpliwie niektóre własne cechy protagonistom utworu: Sewerynie Zdrojowskiej i Tadeuszowi Rodowskiemu.” (H. Markiewicz, O polskiej literaturze z kluczem, w: tenże, Zabawy literackie, wyd. 2 poszerz., Kraków 1998, s. 100). Ludwik Brunon Świderski odnajdował „wyraźne pogłosy romansu” młodej pisarki z lekarzem Zygmuntem Święcickim w dwóch jej powieściach z różnych etapów twórczości: Ostatniej miłości i Dwóch biegunach (tenże, Dzieje jednej powieści, cz. 1 i 2, „Kurier Literacko-Naukowy”, dodatek do „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” 1938, nr 51 i 1939, nr 1; zob. Kalendarium 1, s. 145).
- I. Krzywicka, Młoda Orzeszkowa, „Wiadomości Literackie” 1936, nr 53/54, s. 17 (zob. też Recepcja utworu w tym tomie).
- List Elizy Orzeszkowej do Józefa Sikorskiego z 10(22) listopada 1868, Lz 1, s. 40.
- Kalendarium 1, s. 171.
- W kilku powieściach Orzeszkowej, powstających w latach 1867–1870 można odnaleźć nie tylko podobną do Pana Graby tematykę (niedobrany związek, rozwód, złe wychowanie, wartość pracy i potrzeba przyuczania do niej od dzieciństwa – Ostatnia miłość, Na prowincji, Cnotliwi), motywy (maska – W klatce, Na prowincji; dojrzewanie bohaterki przez macierzyństwo – Na prowincji; rozróżnienie na miłość fizyczną i duchową – Na prowincji, Cnotliwi; rola muzyki, obserwowanie oświetlonych okien, odczytywanie wyrazu twarzy przez fizjonomistę – Cnotliwi) i postaci (sprytny sługa Michałek, flegmatyczny wielbiciel angielskich koni, angloman – Ostatnia miłość, Cnotliwi; epizodyczna postać głupkowatej i niechlujnej Żydówki – W klatce; zaślepiona, rozpieszczająca syna matka, złoty młodzieniec, który traci pieniądze na podatki, młoda żona umierająca na suchoty, która w chwili śmierci przebacza niegodnemu mężowi; „przyzwoity grzesznik”, czyli zepsucie bohatera wynikające ze słabości, bezwładu i próżniactwa – Na prowincji). Co więcej, pojawiają się tu analogiczne elementy świata przedstawionego (herbarz Niesieckiego, dzieło Moleschotta, „Mane, Tekel, Pheres” przeciwstawione „Veni, vidi, vici” – W klatce; powieść Tajemnice Paryża, domowy faworyt – piesek bonończyk lub angielski wyżełek, gra w bilard – Na prowincji; beduina, facjatka, rysunek przypięty na rejzbrecie, lekarskie zalecenie zażywania świeżego powietrza, okno za zielonymi żaluzjami, brązowy zegar, lampka z zasłoną-umbrą – Cnotliwi), ale również sposoby opisu scen lub bohaterów (młodzieniec urodziwy jak paź Cherubin z Wesela Figara – Ostatnia miłość; scena balowa w amfiladzie, opisana jak obraz w ramach portier – Na prowincji; Werter i epikurejczyk – W klatce; gracze z kartami w drżących dłoniach, anielska kobieta grająca na fortepianie, niewinna panna w białym muślinowym negliżu, ukazującym „przedziwnie utoczone ramiona”, „fosforyczny, żółtawy blask oczu” jako oznaka nikczemnej namiętności, młoda matka o złocistych loczkach i figlarnie zadartym nosku oraz blady i znudzony bogaty gentleman-uwodziciel – Cnotliwi), a nawet używane przez postaci powiedzenia i zwroty (przede wszystkim w Na prowincji: „widmo nieszczęścia”, „jegomość do lasa, a jejmość do sasa”, „zaręczyny pajęczyny”, „a reszta, według słów poety, «utonie w zapomnienia fali»”, „z łoskotem nos sobie utarł”, „ja bym tego młokosa […] jako szlachcica, na kobiercu położył, i…”).
- Kanoniczne przeszkody małżeńskiej dotyczyły wieku (16 lat dla mężczyzny, 14 dla kobiety – wedle innych danych 12 lat, według prawa cywilnego 16), niezdolności płciowej, wcześniejszego węzła małżeńskiego, wyższych święceń, uroczystej profesji zakonnej, różności religii, uprowadzenia, pokrewieństwa (do trzeciego stopnia włącznie, nawet wśród krewnych nieślubnych), powinowactwa lub przyzwoitości publicznej. Wady zgody małżeńskiej obejmowały niezrozumienie istoty małżeństwa (chorobę psychiczną), błąd co do osoby, udawanie zgody małżeńskiej, wykluczenie istotnych celów małżeństwa (np. wierności, posiadania potomstwa, nierozerwalności związku), przymusu i bojaźni, warunku (co do przyszłości). Braki formy kanonicznej polegały na niedopełnieniu okoliczności zawarcia małżeństwa: wobec duchownego jako urzędnika kościelnego oraz dwóch świadków, wyrażonego formułą sakramentalną słowami lub znakami. (Za konsultacje w kwestiach prawa kanonicznego autorki serdecznie dziękują Księdzu Profesorowi Januszowi Gręźlikowskiemu z Uniwersytetu Kardynała Stafana Wyszyńskiego w Warszawie).
- List Elizy Orzeszkowej do Józefa Sikorskiego z 1(13) września 1869, Lz 1, s. 56. Niewykluczone, że oprócz lekkomyślności Piotra Orzeszki w zarządzaniu majątkiem oraz kontrybucji, nakładanych po powstaniu przez carski rząd, również i te wydatki (związane z przekupywaniem kościelnych hierarchów, wydających decyzje w konsystorzu w Wilnie, o czym krążyły plotki – na temat „prałata murawiewowskiego” Piotra Żylińskiego, zarządzającego wówczas diecezją wileńską, oraz arcybiskupa mohylewskiego Józefa Maksymiliana Staniewskiego, zob. Kalendarium 1, s. 152–153) wpłynęły na pogorszenie stanu finansów pisarki.
- List Elizy Orzeszkowej do Józefa Sikorskiego z 1(13) września 1869, Lz 1, s. 56.
- Iwona Wiśniewska stwierdza: „Trudności jeżące się na drodze rozstających się małżonków Orzeszkowa uczyni jednym z ironicznie i z goryczą potraktowanych tematów powieści Pan Graba” (Kalendarium 1, s. 153).
- Tamże, s. 187.
- Nie wiadomo, dlaczego Orzeszkowej nie udało się zrealizować tego bardzo konkretnego planu, który miała w czasie pisania powieści (zob. list Elizy Orzeszkowej do Józefa Sikorskiego z 10 grudnia 1869 r., Lz 1, s. 59–61).
- Kalendarium, t. 1, s. 188–189.


