Lustra, echa, dialogi
Agnieszka Bąbel i Agata Grabowska-Kuniczuk

Lustra, echa, dialogi
Agnieszka Bąbel i Agata Grabowska-Kuniczuk

Ważniejsze inspiracje literackie Pana Graby[1]Po ślubie Zachariasiewicza i Dziwadła Kraszewskiego

Postulat literatury, stanowiącej odzwierciedlenie rzeczywistych problemów życia również w sferze psychologicznej i emocjonalnej, Orzeszkowa zawarła we wcześniejszym od Pana Graby utworze o znaczącym tytule Początek powieści, w którym pisała, że

życie istotne, ogólne, któremu podlegają wszyscy i w którym w obecnym stanie społecznym najwięcej dramatu i nauki znaleźć można, to nie owa krótka droga od spotkania się do ołtarza, ale owa długa wędrówka od ołtarza do mogiły. Więc dzisiaj opis zejścia się mężczyzny z kobietą to jeszcze nie powieść, to tylko początek powieści[2].

Pisarka podejmuje tu wątek poruszony przez Jana Zachariasiewicza w powieści Po ślubie. Z zapisków kobiety[3], w której wujaszek głównej bohaterki wygłasza filipiki na błędne założenia literatury powieściowej, doprowadzającej zakochaną parę tylko do stopni ołtarza[4], i ukazuje tragiczny wpływ tego popularnego obrazu na czytelników:

Otóż, stosownie do tej roboty literackiej, poszło całe wychowanie nasze. Mężczyźni i kobiety uczą się przez lat kilkanaście tylko tego, czego im potrzeba, aby jak najkorzystniej stanąć na stopniach ołtarza. Cała nasza nauka, nasza namiętność, stosunki nasze i nasze życie do tego tylko celu są skierowane. Jest to wielka nasza popisowa rola, dla której wszystko poświęcamy. Ze skarbów życia, rozumu i doświadczeń nic więcej nie bierzemy ze sobą, jak tylko to, czego aktor na scenie potrzebuje. Trochę różu i bielidła, zgrabną, charakterystyczną co do roli powierzchowność, kołnierzyk papierowy, szychowe błyszczydełka i buty z lakierowanego papieru. A gdy piąty akt się skończy, wtedy każemy przynieść miskę wody i obmywamy się wspólnie z pożyczonych od sztuki powabów[5].

Cytat ten wskazuje na głębsze niż tylko ogólne podobieństwo tematyki zainspirowanie Orzeszkowej tekstem Zachariasiewicza. Charakterystyczna metafora teatralnej roli i makijażu (która powraca w rozpaczy bohaterki, odkrywającej, że jej mąż poślubił ją tylko dla posagu: „Aktora wzięłam za rzeczywistego bohatera i zamiast twarzy, ucałowałam róż i bielidło…”[6]) zostanie przez pisarkę wykorzystana i rozwinięta w dramatycznej scenie „zrzucenia maski fizycznej i moralnej” przez tryumfującego protagonistę w poślubny poranek. Orzeszkowa musiała znać powieść Zachariasiewicza już w wersji pierwodruku prasowego, gdyż ukazywała się ona akurat w tym czasie, kiedy „Tygodnik Ilustrowany” opublikował literacki debiut pisarki Obrazek z lat głodowych[7] – a można sądzić, że początkująca autorka uważnie i regularnie przeglądała numery pisma, do którego zdecydowała się przesłać swój tekst z nadzieją na druk. Młoda pisarka w kreślonym przez siebie obrazie związku pozostaje jednak znacznie bardziej pesymistyczna od poprzednika. Zalecana przez autora Po ślubie przybitej „idealistce” metoda „odwrócenia nieszczęścia” to bowiem nie rozwód ani klasztor, tylko rozkochanie w sobie obojętnego męża miłością, bezgranicznym zaufaniem i hojnością, a potem wybaczanie zdrad i spełnianie zachcianek oraz cierpliwe ignorowanie jego zazdrości, a nawet podjętej przezeń próby separacji. Wymaga to samozaparcia i okupione jest łzami bohaterki, ale ma przynosić niezawodne rezultaty[8]. Tymczasem dojrzałego, świadomego swych czynów i dogłębnie zdemoralizowanego egoizmem człowieka, jakim jest tytułowy bohater Pana Graby, nie da się uratować ani bezgraniczną miłością pierwszej żony (do końca wszak trzymającej się wszystkich powieściowych zaleceń Zachariasiewicza), ani przyjaźnią ofiarowywaną przez drugą małżonkę. Protagonista nieuchronnie zmierza ku katastrofie, pociągając za sobą tych, na których miał największy wpływ.

Panu Grabie można dostrzec jeszcze wyraźniejsze nawiązanie, a zarazem swoistą, konsekwentną polemikę Orzeszkowej z wcześniejszą o dwadzieścia lat powieścią Józefa Ignacego Kraszewskiego Dziwadła. Tekst redaktora „Ateneum”, bardzo przez pisarkę ceniony[9], wedle jego własnych słów w Słówku autora powstał na początku 1848 roku. Następnie został na pewien czas zarzucony, Kraszewski ukończył go dopiero na prośbę tłumacza i pisarza księdza Ignacego Hołowińskiego, współpracownika „Tygodnika Petersburskiego”. W tym czasopiśmie ukazał się „podobno” tom pierwszy i część tomu drugiego, prawa do całości powieści odstąpiono zaś Augustowi Robertowi Wolffowi z Warszawy, który opublikował Dziwadła w roku 1853[10]. Słówko autora, omawiające te perypetie tekstu, Kraszewski zamieścił w wydaniu drugim z roku 1856, gdzie przyznawał się do wprowadzenia zmian i przeróbek, niedotyczących jednak dwójki tytułowych „dziwadeł” – panny Ireny, a zwłaszcza pana Hutor-Graby, w którym „chciano widzieć wzór człowieka, jakiego dziś potrzebujemy, i on wskazany został instynktem czytelników za bohatera powieści, choć inne figury główniejszą w niej grają rolę”[11]. Analogicznej fascynacji uległa też zapewne Orzeszkowa, skoro po latach we fragmencie felietonu poświęconym pisarzowi jedyną zapamiętaną postacią z tego utworu okazuje się właśnie pan Graba[12]. Na podobieństwo nazwisk cynicznego szulera i wyidealizowanego szlachcica zwracała uwagę Maria Żmigrodzka, uznając, iż „Nazwanie Grabą czarnego charakteru powieści Orzeszkowej miało zatem posmak aluzji polemicznej u pisarki, która wierzyła, że «figury powieściowe przynoszą z sobą na świat nazwiska nieodbicie im przysługujące»”[13]. Bezimienny Graba Kraszewskiego to światły mentor zawsze gotów służyć radą i pomocą, znakomity gospodarz, opiekun chłopów, wyznawca filozofii stoickiej i ideału samoograniczenia. Autorka Pana Graby, tworząc swego protagonistę, zdaje się budować tę postać na zasadzie odwracania o sto osiemdziesiąt stopni cech bohatera swego poprzednika – fizycznych, a przede wszystkim charakterologicznych. Postaci czerstwego mężczyzny w średnim wieku (około pięćdziesiątki), o żołnierskiej postawie, o zadziwiająco świeżych rysach w słowiańskim typie „czysto krajowym”, nacechowanych łagodnością, rozumem i dobrocią, o „sinych” oczach i zawiesistych wąsach[14], odpowiada sylwetka Kaliksta, którego wiek na początku akcji jest trudny do określenia[15], uroda przerafinowana, a hulaszczy tryb życia prowadzi do przedwczesnego wyniszczenia i w toku powieści zmienia go w „widmo pięknego niegdyś mężczyzny” (Pan Graba, część 3, rozdział 12). Zamiast żyjącego na poleskiej wsi „spartańczyka”, dla którego jedyne dopuszczalne zbytki to piękny ogród, biblioteka i cenny zbiór dzieł sztuki, widzimy epikurejczyka, dla którego nie ma życia poza miastem, głoszącego cynicznie swoje motto życiowe „użycie i żart”; żarliwemu przeciwnikowi kart[16] odpowiada szuler, moralizatorowi i twórcy – siewca zepsucia, hulaka i niszczyciel domowego spokoju, troskliwemu ojcu – wieczny syn marnotrawny (w tym miejscu warto zaznaczyć, że małżeństwo Grabów w powieści Orzeszkowej pozostaje bezdzietne, a wzgardzony grób bohatera opłakuje wyłącznie jego porzucona niegdyś matka). Owa zasada prezentacji à rebours obowiązuje również na planie pewnych sytuacji fabularnych – jak historia nieodwzajemnionej miłości męża do żony, separacji małżonków czy niedoszłego pojedynku. Ze wszystkich tych perypetii Graba Kraszewskiego wychodzi zwycięsko jako moralny tryumfator, dla bohatera Orzeszkowej są one okazją do kolejnych, coraz głębszych kompromitacji. Na znak uczucia bohater Dziwadeł dodaje do własnego nazwiska panieńskie miano żony, pięknej i rozpieszczonej Teresy, ostatniej dziedziczki rodu Hutorów; młodszą o kilkanaście lat połowicę usiłuje kształcić i wychowywać, jednak w starciu z jej samowolą i bezdusznym egoizmem ponosi klęskę. Porzucony przez małżonkę wówczas, gdy leży złożony ciężką chorobą, pomimo rozstania nadal darzy ją niezmienną miłością i czuwa z dala nad jej losem, zachowując przez lata nietkniętą małżeńską sypialnię niczym sanktuarium[17]. Kalikst Graba natomiast usiłuje przekonać Kamillę do swojej filozofii życiowej i nakłonić do zostania jego wspólniczką – w tym celu karze opór żony i jej dążenia do uzyskania rozwodu nie tylko sięganiem po przemoc fizyczną[18], ale przede wszystkim odbieraniem jej kolejnych pamiątek po ukochanych rodzicach (część 3, rozdziały 1 i 3). Wyzwany na pojedynek za swe niepopularne poglądy dotyczące sprawowania publicznych urzędów, Hutor-Graba potrafi go uniknąć dzięki publicznemu zademonstrowaniu swego opanowania, niedościgłego mistrzostwa w strzelaniu i ogromnej przewagi etycznej nad lekkomyślnym przeciwnikiem (do którego mówi spokojnie: „Powiedz pan teraz, czy miałbym sumienie, zgadzając się, bić się z panem?”[19]), przez co zdobywa niechętny, choć szczery szacunek otoczenia. Odmowa obrony honoru z bronią w ręku dla przyłapanego na karcianym oszustwie pana Graby jest równoznaczna ze zdemaskowaniem jego fizycznego tchórzostwa, ukrywanego pod towarzyską ogładą i „niezrównaną bezczelnością”, a w efekcie wyznacza zarazem początek nieuchronnego upadku tego chevalier d’industrie w oczach eleganckiego świata miasta M. (część 3, rozdział 6). Hutor-Graba głosi ewangeliczny, oparty na miłości bliźniego program społeczny opierający się na walce z występkiem przy pełnej poświęcenia pomocy, okazywanej występnemu, czyli nieszczęśliwemu[20]. Wobec jego literackiego spadkobiercy program ten byłby nieskuteczny – zgubę bezwzględnego egoisty Kaliksta Graby zapowiadają już surowe słowa poprzednika: „Gdzie samolubstwo, tam śmierć”. Liczne gesty i słowa monolitycznego wzoru patriarchalnych cnót, stworzonego przez Kraszewskiego[21], w tekście Orzeszkowej doczekały się dokładnego odwrócenia, niczym odbicie w mrocznym, zniekształcającym zwierciadle.

Dwóch panów Grabów w wymiarze literackim i biograficznym dzieli całe pokolenie[22] – jeśli uznać Kaliksta Grabę Orzeszkowej za bezpośredniego potomka pana Hutor-Graby z bardzo popularnej swego czasu poleskiej powieści Kraszewskiego, jest to syn skarlały duchowo i zwyrodniały, który zmarnował swoje szanse życiowe i niewątpliwe zdolności wskutek złego wychowania i monstrualnego egoizmu. To literackie pokrewieństwo obrazuje realną groźbę degrengolady całej klasy społecznej i jeszcze silniej uwydatnia ostrzeżenie włożone przez autorkę w usta jednej z postaci: „Ojcowie nasi pochopni byli do kielicha i wesołych rozrywek, ale używali ich w miarę, jako wytchnienie po dzielnych czynach spełnionych na chwałę Boga i pożytek kraju. Dzisiejsza młodzież, a osobliwie bogata, całe życie traci na marne hulanki, nie pomnąc na to, że one i krajowi zgubę przynoszą”[23].

Strona: 1234567

Przypisy

  1. W powieści pojawiają się również w funkcji znaczącej (jako źródło stereotypowych skojarzeń z tajemniczymi i mrocznymi bohaterami literackimi) charakterystyczne tytuły ówczesnej literatury popularnej, przede wszystkim francuskiej (Hrabia Monte Christo Aleksandra Dumasa ojca, Tajemnice ParyżaŻyd Wieczny Tułacz Eugeniusza Sue, a także skandalizujące powieści Dumasa syna czy Gautiera), ale także niemieckiej (Rinaldo Rinaldini Vulpiusa), którym to płytkim i demoralizującym, czysto rozrywkowym lekturom przeciwstawia się czytelnicze wybory wykształconej Ryty Słabeckiej – Księgę przyrody Schoedlera, wykłady Vogta lub utwory Dickensa.
  2. E. Orzeszkowa, Początek powieści (drukowany w Zbiorze oryginalnych powiastek i gawęd, dodatek nadzwyczajny do „Tygodnika Ilustrowanego” 1866, s. 1–48). W swoich pierwszych powieściach pisarka wielokrotnie i na różne sposoby powracała do dramatu nieszczęśliwego małżeństwa (oprócz Pana Graby to np. Ostatnia miłość, Na prowincji, Cnotliwi).
  3. J. Zachariasiewicz, Po ślubie. Z zapisków kobiety, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, nr 347–365. Powieść ukazywała się między19 maja a 22 września. Anna Martuszewska w szkicu Początki powieści Elizy Orzeszkowej zwraca uwagę na to podobieństwo (taż, dz. cyt., s. 9–10), podkreślając zarazem spostrzeżenie Marii Żmigrodzkiej, która pierwsza zauważyła w Początku powieści Orzeszkowej „replikę” na powieść Zachariasiewicza (taż, Orzeszkowa. Młodość pozytywizmu, Warszawa 1965, s. 329–330).
  4. J. Zachariasiewicz, Po ślubie, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, nr 347, s. 233.
  5. Tamże, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, nr 351, s. 284.
  6. Tamże, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, nr 356, s. 36.
  7. E. Orzeszko, Obrazek z lat głodowych, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, nr 352, s. 291–293 i nr 353, s. 303–304. Tekst Orzeszkowej wydano w numerach z 23 i 30 czerwca.
  8. Wujaszek-rezoner w powieści Zachariasiewicza wypowiada też następujące morały pod adresem zrozpaczonych kobiet: „Wy biedne, zamiast wymarzonego ideału, w dziewicze swe objęcia dostajecie częstokroć trupa, którego już świat zepsuty przyjąć nie chciał. Nie uciekajcie jednak rozczarowane, ale ratujcie, co jest do uratowania, gorącem duszy własnej ogrzejcie mu serce zakrzepłe, w objęciach waszych niech na nowo żyć zacznie. Ciężka i prawie niepodobna jest kuracja takiego pacjenta, ale zważcie, że lekarzowi nie wolno go odstąpić i zabić.” (J. Zachariasiewicz, Po ślubie, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, nr 358, s. 59). Swoistym echem, a zarazem gorzką ripostą na te nierealne wymagania jest kwestia wygłoszona przez bohatera Orzeszkowej, Tozia Słabeckiego, skierowana do wstrząśniętej siostry: „– O, tak – odparł Tozio – wy, młode dziewice, ani pojęcia o nas nie macie, wy w braciach waszych, w przyszłych mężach roicie bohaterów, a co najmniej ludzi hartownych, niepokalanych. Tymczasem zawodzicie się często i strach, przerażenie, boleść was przejmuje, nieprawdaż? Ale to dobrze, bo przynajmniej jak będziecie miały synów, potraficie postąpić tak, aby oni do waszych braci i mężów podobni nie byli.” (Pan Graba, część 2, rozdział 4).
  9. Może o tym świadczyć wyrażona przez jednego z bohaterów Na prowincji (powieści tworzonej w pierwszej połowie 1869 r., równolegle z Panem Grabą) entuzjastyczna opinia: „Kordecki na przykład albo Dziwadła to cuda, panie”.
  10. J.I. Kraszewski, Słówko autora, [w:] tenże, Dziwadła. Powieść współczesna, Kraków 1964, s. 5.
  11. Tamże, s. 6. Powieść Kraszewskiego jest w swej wymowie znacznie bardziej optymistyczna – motorem przemian są bohaterowie pozytywni („dziwak” Hutor-Graba, piękna Irena Z.), których dobroczynny wpływ prowadzi młodego Jerzego Sumina do duchowego odrodzenia i nagrody w postaci odwzajemnionej miłości. Akcja znacznie posępniejszego Pana Graby osnuta jest wokół intryg demonicznego protagonisty, a działania postaci pozytywnych zmierzają do niwelowania ich skutków i ratowania jego ofiar – co nie zawsze okazuje się możliwe.
  12. W cyklu felietonów Listy znad Niemna, którego powstanie jest datowane na lata 1874–1875, Orzeszkowa pisała: „Któż nie kłonił czoła ze czcią mimowolną, choćby i nie czuł żywszych serca uderzeń, przypatrując się poważnej, czynnej, mężnej, reformatorskiej postaci p[ana] Graby z Dziwadeł? Myśli i nauki zawarte w tych i mnóstwie innych postaci i obrazów, wytworzonych piórem wielkiego myśliciela i artysty, wnikały w najdalsze głębiny społecznego łona niby strzały ostre, przeszywające, dzielną ręką rzucane, nowymi pojęciami, nowymi uczuciami napojone” (E. Orzeszkowa, Znad Niemna list III, w: taż, Publicystyka społeczna, t. 3: Felietony, listy otwarte, recenzje, omówienia, sprawozdania, korespondencje, varia, oprac. G. Borkowska, oprac. edyt. I. Wiśniewska, Warszawa 2020, s. 67). O tym, że tytułowy bohater Pana Graby jest raczej antytezą postaci stworzonej przez Kraszewskiego, piszą Grażyna Borkowska i Iwona Wiśniewska (tamże).
  13. M. Żmigrodzka, dz. cyt., s. 361–362. Decyzja pisarki jest tym bardziej prowokująca w świetle przywoływanych przez badaczkę wypowiedzi współczesnych o Dziwadłach, np. cytowane przez nią słowa Mariana Gawalewicza o bohaterze Kraszewskiego z 1880 roku: „I będziemy potem jego imieniem nazywali już wszystkich dobrych obywateli, zacnych panów, niestrudzonych ludzi pracy i poświecenie, których nam los na drodze życia spotkać dozwoli. A niemały to zaszczyt będzie dla tego, o kim powiemy: To drugi Graba z Dziwadeł” (M. Gawalewicz, Trzecie dziesięciolecie (1850–1855), w: Książka jubileuszowa dla uczczenia pięćdziesięcioletniej działalności literackiej J. Kraszewskiego, Warszawa 1880, s. 45; cyt. za: Orzeszkowa…, s. 361). Kilka lat później recenzent Pana Graby w komentarzu do tej powieści w ramach Taniego zbiorowego wydania powieści Salomona Lewentala pisał zaś: „Francuzi mają pewne charakterystyczne wyrażenie [chevalier d’industrie – A. B. i A. G.-K.], oznaczające kategorią ludzi, żyjących z niczego, zawdzięczających wszystko sprytowi ożenionemu z bezczelnością. […] I u nas nie inaczej ludzi takich nazywano – dziś mielibyśmy wyrażenie inne, dosadniejsze – a tym: Pan Graba!” (E. Zorjan [E. Sedlaczek], Powieści Elizy Orzeszkowej (Seria pierwsza, tomów 12. Nakład S. Lewentala), „Kłosy” 1885, nr 1032–1033).
  14. J.I. Kraszewski, dz. cyt., s. 81–82.
  15. „Włosy i usta miał młodzieńcze, cerę twarzy starca, oczy to młodzieńca, to starca na przemian.” (Pan Graba, część 1, rozdział 1); świeżo poślubionej żonie Graba wyznaje z ironią: „Nie jestem stary, bo mam lat 36, a jeśli w stanie, w jakim mię teraz widzisz, wyglądam na więcej, wina to… różnych cierpień i dolegliwości życia…” (tamże, część 2, rozdział 1).
  16. „Karty są zabawką barbarzyńskich lub zdziecinniałych tylko ludów: zabijają czas, uczą chciwości, ogłupiają, wyrabiają najzgubniejsze namiętności, wdrożają do najszkodliwszego próżnowania. Nie pojmuję gry. […] Gra demoralizuje, tak że niejeden, co do niej siadł uczciwym, wstał w kilka godzin potem oszustem. Możnaż, wiedząc jak ona spadla, dobrowolnie w ten ogień się rzucać? Nie! Nie! Grać nie potrzeba nigdy.” (J.I. Kraszewski, dz. cyt., s. 193).
  17. „[…] ten przed czasem posiwiały człowiek, zakochany jak młodzik dwudziestoletni do obłąkania, do łez, do szaleństwa” zachowuje w nienaruszonym stanie pokój, w którym mieszkał niegdyś razem z żoną: „On się zamyka w nim biedny, podlewa kwiaty, wpatruje się w sprzęty pyłem przysnute i mrze nienasyconym uczuciem. A ona? – ona się pieści, ona się bawi i ze wstrętem, ze wzgardą, z przestrachem imię jego wspomina” (tamże, s. 207).
  18. „– Kobieto! – krzyknął Graba – nie igraj ze mną, bo…
    Pochwycił jej rękę i ścisnął tak silnie, że palce jej krwią nabiegły. Ból fizyczny ściągnął lekko brwi Kamilli; nie starała się jednak wydobyć swej ręki z żelaznego ujęcia męża i patrząc na niego z ciągłym spokojem, spytała:
    – Bo co?
    – Spuść te zuchwałe twoje oczy, którymi tak wyzywająco na mnie patrzysz, bo skruszę ci palce! – wołał Graba przez zaciśnięte zęby.
    Kamilla nie spuściła wzroku, uśmiechnęła się i odrzekła:
    – Skruszyłeś mi już serce, a cóż wobec tego znaczy ręka?” (Pan Graba, część 2, rozdział 7).
  19. J.I. Kraszewski, dz. cyt., s. 173.
  20. Bohater Kraszewskiego głosi nawet: „Im niżej upadł człowiek, tym więcej starać się podnieść go powinniśmy; bo o swoich siłach się nie dobędzie”. Podkreśla też kwestie społecznej odpowiedzialności: „Każda wina człowieka spada na ludzkość, która dopuściła go do niej. […] zamiast kary inny ma obowiązek społeczność: odsunąć niebezpiecznego członka, aby nie psuł reszty ciała, i uleczyć go, to jest poprawić” (tamże, s. 114). Orzeszkowa kontynuuje także ten organicystyczny wątek, jednak przedstawia go znacznie bardziej pesymistycznie (również jako obraz skutków społecznego ostracyzmu, obejmującego także niewinnych, jak Kamilla, „żona szulera”).
  21. Demonstracyjna nieskazitelność tej postaci zostaje zresztą złośliwie skomentowana przez innego bohatera powieści, młodego fircyka, który wymienia listy z przechodzącym duchową przemianę protagonistą Jerzym Suminem – wiernym uczniem poleskiego „spartańczyka”: „Jakiś ty teraz smutny (wyrażenie grzeczne), moralizujący i zakochany w swoim nieznośnym Grabie, wiekuistym kaznodziei, którego ja znieść nie mogę” (tamże, s. 197).
  22. Autorzy obu powieści portretują dość podobne środowisko prowincjonalnych obywateli ziemskich, z galerią postaci złotych młodzieńców-hulaków, dawnych wojskowych, pieczeniarzy i znudzonych dam, konwersujących po francusku. Obrazy te zdecydowanie różnią jednak miejsce akcji i klimat epoki. U Kraszewskiego akcja rozgrywa się przede wszystkim w rozmaitych majątkach wiejskich, zjazd w miasteczku z okazji wyboru marszałka stanowi zaś okazjonalne wydarzenie, skłaniające do zabaw, zwad i hulanek. U Orzeszkowej sfera życia politycznego i obywatelskiego jest już niedostępna, a młodzi ziemianie wiodą w gubernialnym mieście egzystencję w gruncie rzeczy demoralizującą, bo poświęconą nieustannej pogoni za rozrywką. Wieś wspominana jest przez bohaterów jako raj utracony, idylliczne tło dzieciństwa – lub miejsce ziszczenia się marzeń o lepszej, bo aktywnej i dającej poczucie spełnienia przyszłości.
  23. Cytat z pierwszego listu starego pana Wieńczyńskiego do córki Celiny (Pan Graba, część 1, rozdział 9).