SOLNA
Stanisław Gombiński
ONI, III A
„Już i duże getto kurczy się; wypadła już Chłodna, Żelazna do Leszna, Ogrodowa, Elektoralna, Orla, Solna i Leszno nieparzyste. „Czy jeszcze nie koniec? Więc to wszystko kłamstwo; likwidują więc wszystko i wszystkich, nie pozostawiając nic? Ani shopy, ani Wehrmacht, ani «ocalenie całości kosztem części» – wszystko to kłamstwo, kłamstwo i tylko kłamstwo?!!” – „Nie! To już kres, to na pewno już kres”. „Granicą będzie Leszno, mur będzie biegł środkiem jezdni; nieparzysta strona – aryjska, parzysta – do ghetta. Już postanowiono, już uzgodniono; na Ogrodowej już jest zatwierdzony nowy plan ghetta!”
Ghetto cofa się coraz bardziej do północy; jego granica południowa coraz bardziej zbliża się ku Umschlagowi. Ma się wrażenie, że to jest systematyczny proces, który będzie szedł coraz dalej, coraz dalej – aż obie granice: południowa i północna zleją się, spotkają się na Umschlagu. I wtedy będzie kres, materialny – nie idealny! Koniec ghetta warszawskiego, koniec egzystencji i koniec agonii. Raz wreszcie zakończy się ponury koszmar.” (s. 100-101)
Abraham Lewin
ONI, III C
„Z rana zarząd Gminy wywiesił nowy rozkaz. Wszyscy Żydzi, którzy mieszkają przy Białej, Elektoralnej, Zielnej, Orlej, Solnej, Lesznie (po nieparzystej stronie), Ogrodowej, Chłodnej, winni opuścić swe mieszkanie do jutra 15 VIII. Wczoraj i dziś było bardzo dużo zabitych, są to ofiary blokad.” (s. 193)
Henryk Makower
JA, II
„W wielu kawiarniach odbywały się występy solowe, poświęcone częściowo muzyce lekkiej, ale również i poważnej: koncerty kameralne w Sali ŻSS na Tłomackiej, na Siennej. […] Jakiś stary, siwy pan grał na skrzypcach na Solnej lub Orlej. […] Na Elektoralnej słyszałem na podwórzu kilkakrotnie skrzypka, który grał pierwszorzędnie, mówiono, że był kiedyś członkiem orkiestry Filharmonii Warszawskiej.” (s. 199)
Emanuel Ringelblum
ONI, I
„Przyzwyczajono się już do łapanek na roboty. W tych dniach w jednym miejscu na Solnej ładowano meble na wóz, a nieopodal stały grupki Żydów; grzali się na słońcu i wcale się nie bali. W ostatnich dniach na wszystkich ulicach masowe łapanki do robót. Wchodzą nawet do mieszkań.” (s. 96)
„Na Solnej, Ciepłej wielki ruch, nie sposób przejść.” (s. 160)
ONI, II A
„14 grudnia krążyły pogłoski o podjęciu usilnych starań celem uzyskania dla Żydów zezwolenia na wychodzenie z getta na kilka godzin. Na Tłomackiem wacha wypuściła grupy kobiet i dzieci, aby kupiły chleb. Pozwolili wyjść grupami do 30 osób. Na Solnej wacha zezwoliła kupić chleb za pośrednictwem chłopców chrześcijańskich, ustalając przy tym opłatę 20 gr za przyniesienie chleba. Przywozi się całe wagony z mąką.” (s. 185)
Helena Szereszewska
ONI, IV A
„Wiecie przecież, że ulica Solna jest teraz stroną «aryjską». Do domów pożydowskich, które długi czas stały pustką, zaczynają po trochu wprowadzać się Polacy. Opowiadano mi, że wykryto tam niezwykły bunkier. Przez drzwiczki od pieca schodziło się w dół. Ale nie schodził żaden człowiek dorosły – dorośli byli w bunkrze – przez drzwiczki od pieca wchodziła i wychodziła mała dziewczynka i przynosiła żywność. Bunkier wykryła polska rodzina, która wprowadziła się do mieszkania”. (s. 204)
Ludwik Hering
V, F
– Aby tylko wyjść! Ja mam dobrą metę: bunkier… Jak stąd na Solną? Aby na Solną! Tam są nasi. (s. 96)
Bogdan Wojdowski
F, II D
Jakiś czas chodził Natan Lerch na Leszno i grał po południu na swych słynnych skrzypcach kawałki do tańca w restauracji „Pod Rybką”. Afisz wisiał u wylotu Solnej, koło drewnianego mostu, i Dawid tam przeczytał: .,N a c z o l e programu atrakcja siłowa i żongler… (s. 230-231)
F, II
Wieczorem wuj Gedali bez worka wrócił z Okopów. Matka przed niskim taboretem mówiła:
– Chawa, Chawcia, zjedz odrobinkę zupy!
A na to ona:
-W żadnym wypadku, nie mogę. Ty sobie od ust odbierasz, kochanie.
Jadła szybko. Piła rzadką zupę prosto z miski, a potem rozejrzawszy się, czy nikt nie widzi, chyłkiem wycierała puste naczynie i ssała zwilżony palec, przymknąwszy oczy. Skurczona siedziała na tym taborecie koło kuchni z niepewnym uśmiechem na twarzy.
Przez parę dni zachowywała spokój; markotnie snuła się po mieszkaniu, z namysłem stawała w oknie, cicha, obojętna. A potem zaczęła uciekać i dwa razy przyprowadził ją ojciec z odległej dzielnicy. Kiedy po raz pierwszy zaczęła się przygotowywać do ucieczki, nie rozumieli jeszcze, co to oznacza, i nie protestowali. Długo pakowała swoją paczuszkę, zawijała w papier walizkę bez wieka, rozwijała. Wieczorem odnalazł ją ojciec na Stawkach. Po raz drugi uciekła, kiedy nikogo w domu akurat nie było, i zanim ją odnaleźli, minęły dwa dni. Zabiedzoną, zszarzałą, drzemiącą ze znużenia we wnęce bramy ujrzał wuj Gedali na Miłej. Kręciła głową, że nie chce wrócić, ale oporu nie stawiała. Razem z ojcem posadzili ją w rikszy, przywieźli na Krochmalną, położyli pod kocem na sienniku, a matka parzyła rumianek i poiła ją tym rumiankiem ze smutkiem zaglądając w jej mętne, granatowe oczy. Kiedy nabrała sil, uciekła jeszcze raz, widocznie w pośpiechu, bo węzełka swego nie zabrała.
Dwa tygodnie później Uri poznał paletko na Solnej. Mówił, że w pobliżu walała się ruda peruka. Ale kiedy poszli na Solną, już nie znaleźli nikogo-ulica była pusta, a Eliasz napotkany przy wozie zaklinał się długo, że ani rudej peruki, ani czarnego palta nie widział tego tygodnia na oczy. (s. 275-276)
F, II
Wielki plac wysypany był niegaszonym wapnem, wapnem wysypane były przejścia między starymi i rozdeptanymi grobami, doły obok usypisk świeżo wydobytej gliny w bieli, w bieli pogrążone były pnie ściętych cmentarnych drzew, mur i szopy przy bramie na Okopowej, którędy – z ulicy Pawiej i Kaczej, i Smoczej, i Gęsiej, i Żytniej, i Pokornej, i Miłej, i Niskiej, i Glinianej, i Dzielnej, i Żelaznej, i z Nalewek, i z Nowolipia, i Długiej, i Białej, i Orlej, i Solnej, i z placu Żelaznej Bramy, i Zimnej, i Mylnej, i Siennej, i Ciepłej, i Bonifraterskiej, i Świętojerskiej, i ze Stawek, z Walicowa, i Karmelickiej, i Kupieckiej, i Zegarmistrzowskiej, i Elektoralnej, i z Leszna, i z Przejazdu, i Krochmalnej, i Szczęśliwej, i z małego, i z dużego getta-furgonem konnym i wózkami ręcznymi, na pudłach z rowerowym pedałem, na odwróconych materacach, w workach z juty i w prześcieradłach żywi zwozili i znosili martwych z ich domów, z ulic, gdzie poniewierały się ich ciała, z ruin, gdzie przyklękli w ciężkiej godzinie, w czarnej godzinie swego życia, aby nie powstać więcej; znosili zwłoki tyfusowych, sczerniałe i wyschnięte na rzemień, o czaszkach nagich, obłażących z uwłosienia, i ci mieli tutaj pierwszeństwo; znosili tych, co padli na bruk udręczeni czerwonką, zzieleniałe szkielety, z których choroba wyssała ostatnie ślady krwi i limfy; znosili tych, co padli nagle i zwyczajnie z głodu, tak jak ich znaleziono zesztywniałych, do końca kurczowo zwiniętych, z podciągniętymi pod brzuch kolanami, sinych jak padlina zwierząt rażonych gromem, zmalałych i lekkich, zamotanych w kłęby zawszonych łachmanów, które były ich ostatnim odzieniem, koszulą śmiertelną. Na wielkim placu nie panuje melancholijna, skupiona cisza cmentarza; na wielkim placu nie ma już starych cmentarnych drzew. Klony, kasztany i brzozy wycięto, kamienie nagrobków zwalono na stos. Tymi kamieniami będą jutro brukować ulice i drogi i deptać stare imię, pod którym leżał Żyd. Teraz nie odmawia się nad umarłym modlitwy. Trupiarnia. Tutaj ludzi trzeba dołować, dołować, szybko dołować! Taki jest rozkaz władz. Zadołowani nie wejdą w drogę żywym, nie rozniosą chorób po mieście, nie będą wołać o chleb. (s. 279-280)
ADRESY:
– Solna 6, – róg ulic Solna/Leszno, – Solna/Hale Mirowskie,
OBSZARY:
– Obszar: Solna/Ciepła, – Obszar: ulice między Chłodną a Lesznem [Ogrodowa – Solna – Orla],
TRASY:
– Trasa: Solna 3 – Pawiak, – Trasa: Elektoralna – Solna – Leszno – Żelazna – Krochmalna – Waliców – Grzybowska 26/28 (standardowa droga prezesa Czerniakowa),
Bibliografia
– Stanisław Gombiński (Jan Mawult), Wspomnienia policjanta z warszawskiego getta, red. naukowa i wprow. M. Janczewska, Warszawa 2010, ss. 282.
– Abraham Lewin, Dziennik, wstęp i opracowanie K. Person, Warszawa 2016.
– Henryk Makower, Pamiętnik z getta warszawskiego. Październik 1940-styczeń 1943, Opracowała i uzupełniła Noemi Makowerowa, Ossolineum 1987.
– Emanuel Ringelblum, Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy. t. 29: Pisma Emanuela Ringelbluma z getta, oprac. J. Nalewajko-Kulikov, Warszawa 2018.
– Helena Szereszewska, Krzyż i mezuza, Warszawa 1993.
– Ludwik Hering, Ślady: opowiadania, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2011.
– Bogdan Wojdowski, Chleb rzucony umarłym, Warszawa 1978.



