W ogrodzie uczuć
III. Rodzina Dembowskich
W momencie przełomowym dla powieści: oficjalnego poznania się Lucjana Dolewskiego i Klotyldy Warskiej, w domu państwa Dembowskich także panuje choroba i to ona właśnie przyczynia się do spotkania tych dwojga. Pod nieobecność doktora Dolewskiego Klotylda odgrywa rolę lekarza – nie jest nim, ale jak sama podkreśla:
gdym mieszkała w wielkich miastach, nieraz godziny całe rozmawiałam o medycynie z uczonymi doktorami i czytałam też trochę książek traktujących tę naukę; dlatego zdarza mi się niekiedy, w nagłej potrzebie, tymczasową przynajmniej dać radę choremu (s. ).
Jej wypowiedź sugeruje, że ma ochotę odegrać przed małomiasteczkową publicznością rolę lekarza czy wręcz mędrca. Taką postawą i działaniem nie znajduje zrozumienia u zarządcy swoich dóbr („kobieta doktor nie mogła się pomieścić w jego głowie” – s. ), za to ogromnie imponuje przybyłemu z opóźnieniem doktorowi:
– Choroba nie rozwinęła się jeszcze zupełnie; mam nadzieję, że będziemy mogli zapobiec złemu jej kierunkowi. Ale – dodał – któż to z państwa tak trafnie zastępował mię dotąd przy chorej? Podziwiać należy niekiedy dobre przeczucie, bo przykładanie lodu do głowy niezmiernie tu było potrzebne i o wiele wstrzymało postęp choroby (s. ).
Wątek ten można rozpoznać również jako głos w dyskusji o kobietach. Pytanie, czy nadają się one do sprawowania zawodów odpowiedzialnych, wymagających wysiłku intelektualnego i niejednokrotnie poświęcania własnego życia, w tym momencie wydaje się otwarte. Orzeszkowa jednak nie udziela jednoznacznej odpowiedzi. Z całą pewnością chce, by wątpliwości Dembowskiego uzmysłowiły, jak mało nowoczesne i zaściankowe jest myślenie mężczyzn (a niejednokrotnie i kobiet) mieszkających w N., a więc miejscowości, którą można uznać za soczewkę społeczeństwa małomiasteczkowego. Pozostaje pytanie: czy postawa i losy Klotyldy przeważają szalę tej dyskusji? Czy tworząc postać femme fatale, ostatecznie porzucającej swoje pełne rozrywek życie i przyczyniającej się do dobrobytu i doskonałego funkcjonowania w sferze społecznej całej miejscowości, Orzeszkowa wypowiada się za ustalonym porządkiem, czy przeciw niemu? Może w tym wątku należy upatrywać powodu, dla którego choroba stanowi oś całego utworu. Na początku Dolewski odwiedza po kolei pacjentów, co jest zrozumiałe ze względu na jego zawód. Jednak dopiero gdy zaczyna niedomagać Dembowska (właściwie do końca nie wiadomo, co zdiagnozowano prócz gorączki), a Warska w spektakularny sposób ratuje jej życie, symptomy różnych dolegliwości stają się niezwykle wyraziste.
Rodzina Dembowskich jest specyficzna w kontekście wszystkich powieściowych bohaterów. Ich dom to oaza spokoju, oddzielona od urządzonego z przepychem i wciąż niespokojnego miejsca, jakim jest dwór jodłowski:
Na drugim dziedzińcu, oddzielonym od mieszkalnego domu i dworskich oficyn żelaznym otoczeniem i nieprzejrzaną prawie ścianą jodeł, w szarym domu, przeznaczonym na mieszkanie dzierżawcy, schludnie było i porządnie, bo pan Dembowski lubił ład, a żona jego dobrą była gospodynią, ale skromnie i po szlachecku. W obszernych i wygodnych pokojach posadzki nie woskowane były, ale czerwono malowane; przed kanapami z jesionu stały stoły pokryte siatkowymi serwetami domowej roboty; w rogach bawialnego pokoju, na staroświeckich etażerkach rozstawione były różnokształtne filiżanki z podejrzanej porcelany albo bukiety z włóczkowych, także domowej roboty, kwiatów, chronione od pyłu szklanymi, wzdłuż i wszerz pękniętymi kloszami (s. ; wyróżnienia – A.K.).
Wszystko tu zdaje się mówić o tym, że mieszkańcy dbają o własną przestrzeń, ale zdecydowanie inaczej niż w dworskim mieszkaniu. Pojawia się więcej kontrastowych kolorów, wszystkie sprzęty są raczej marnej jakości, a ozdoby zostały wykonane własnoręcznie przez mieszkanki domu.
Również roślinność nie jest wyszukana: „Na oknach, zamiast pomarańcz i kamelii zdobiących dworski ganek, za firankami z białego muślinu kwitły miesięczne różyczki, rezeda i pelargonia” (s. ). Jej wymowa wskazuje raczej na dobre relacje między domownikami. Podkreślone zostało, że pani domu zna symbolikę kwiatów: „niekiedy tylko, wyniesiona z cieplarni, ukazywała się wonna datura albo wspaniała hortensja, nielubiona przez samę panią Dembowską, bo mówiono, że kłótnią w dom wnosiła” (s. ). Jest to także jedno z niewielu miejsc dających dojść do głosu pani Dembowskiej. Generalnie zwraca uwagę jej permanentna nieobecność w przestrzeni powieściowej, szczególnie w chwili, gdy kobieta choruje, a jako dorosła nie wypowiada żadnego istotnego słowa na temat własnego stanu zdrowia. Jedynie tu pojawiają się dwie dziewczynki, które mają odwagę otwarcie przyznać się do wszystkich swoich słabości i marzeń. Wynika to zapewne z faktu, że są jeszcze dziećmi, ale właśnie tylko im tę dziecięcość Orzeszkowa pozostawiła. Pan Dembowski nie stara się ukrywać własnych uczuć czy też grać przed kimkolwiek innego, niż jest w rzeczywistości (chętnie żartuje, często nawet niestosownie, ma swoje utarte powiedzonko, dobrze i chętnie wykonuje swoją pracę).
Do rodziny Dembowskich należy również Magdzia, dość infantylna i naiwna dziewczynka wchodząca w wiek dorastania. O swych upodobaniach mówi: „lubię też kwiaty, szczególniej białe i pąsowe, i jak będę umierała, poproszę moich sióstr, aby mi na grobie zasadziły białe róże i zasiały pąsowe gwoździki” (s. ). Gdyby chcieć określić charakter osoby wypowiadającej te słowa przez sygnały zawarte w symbolice kwiatów, to trzeba by stwierdzić, że to ktoś zakochany, szukający ciepła i stałej miłości. Nie może jednak przyznać się do swoich pragnień, gdyż jest córką rządcy Jodłowej i w jej sytuacji trudno (zarówno przed dziedziczką, jak i przed resztą społeczności miasteczka) wyznać, że obiektem jej miłości jest Lucjan Dolewski. Dziewczyna pozuje więc na grzeczną panienkę, która poświęca się dla dobra ogółu, czerpiąc z najlepszych wzorców. Choroba udawania nakazuje jej bycie zadowoloną z tego, kim jest i gdzie jest. Natomiast wewnątrz Magdzia cierpi z miłości do doktora, a także z powodu niedostosowania społecznego. Nie ma odwagi żadnego z tych uczuć okazać publicznie. Różnice między tym, jaka jest dla świata, a jaka wewnętrznie, są ogromne. Zbliża się do Warskiej, gdyż jest nią zafascynowana, ale bardzo szybko odkrywa zainteresowanie pięknej pani doktorem i zaczyna przeczuwać w dziedziczce Jodłowej konkurentkę. Niska samoocena dziewczyny (jest niewykształcona, czuje się brzydka) czyni z niej osobę na skraju depresji i rozdrażnienia nerwowego. Być może dlatego po wielkiej tragedii, jaką jest śmierć Lucjana, Magdzia nie decyduje się na radykalną zmianę życia, prawdopodobnie pogrąża się coraz bardziej w melancholii dobrze znanej z kolejnych powieści Orzeszkowej. I choć po śmierci Dolewskiego „nie była już tą dawną, naiwną i rumianą Magdzią” (s. ), to „stanowczo powiedziała, że nigdy za mąż nie wyjdzie, i została przy rodzicach, niekiedy tylko wydalając się na dni kilka do domu obłąkanej matki człowieka, którego niegdyś tak poświęconą kochała miłością” (s. ). Tak więc najpierw gra rolę kogoś poświęcającego się dla wszystkich, by ostatecznie stać się taką osobą i wybrać życie samotne. Można powiedzieć, że postanawia grać swą rolę do końca życia.

