W ogrodzie uczuć
VII. Eliza?
Czy zatem Warska, a wraz z nią inni bohaterowie (choć należałoby pewnie uściślić i stwierdzić: stany emocjonalne postaci) to alter ego samej Orzeszkowej? Przetransformowane, ukryte, męczące się, odczuwające wewnętrzną pustkę i nicość? Czy złożoność cierpienia autorki ujawnia się na kartach powieści w brutalnej analizie postępowania bohaterów trawionych własnymi niemocami? A może, stosując psychologiczne prawo przeniesienia, jakże przynależne współczesnemu pisaniu terapeutycznemu, określanemu mianem osobistego, Orzeszkowa obdarza postaci z W klatce – każdą po trosze – swoimi lękami, obsesjami, stanami borderline? W liście do Teodora Jeża pisała:
wytłumaczyć się muszę, zarazem powierzyć Panu jedną stałą zgryzotę mego życia i zapytać, czy nie wyjaśni mi Pan jego źródła? Umysłowa organizacja moja działa dziwnie nieprawidłowo i niejednostajnie. Bywają tygodnie i miesiące, w których jest ona pełną sił, porywów, pomysłów, złych czy dobrych – to już inne pytanie, ale bardzo obfitych i energicznych. […] Potem nagle bez żadnej widocznej i zrozumiałej dla mnie przyczyny cały mój stan psychiczny ulega zmianie. Cóś we mnie gaśnie i usypia, myśl leniwieje, wyobraźnia milczy, godzinami całymi mogę siedzieć nad papierem bez napisania jednego porządnego okresu.
Z tego wywodu jasno widać, że Orzeszkowa zmagała się z niemocą, która odbierała jej siły do działania. Jako pisarka podkreśla co prawda trudność w tworzeniu, ale tak naprawdę przyczyną tej dysfunkcji mogła być powracająca depresja. Zauważyła to już Danuta Danek, powołująca się na współczesne badania psychologiczne:
„Letargi duchowe”, „dziwny stan przygnębienia i nijako osłupienia myśli i uczuć”, „skamieniałość ducha”, „w ciemną i niemą otchłań przemienienie”, „martwa osłupiałość, w której sam jeden żyje ciężki, ciemny, nie wypowiedziany i nigdy nikomu nie wypowiadany smutek”, „jakaś pustka i skamieniałość wewnętrzna”, „stan pustego chwastu”. I wreszcie: „żyjąc niby, nie żyję wcale”. Śmierć wewnętrzna.
I zawsze brak przyczyn
– to symptomy tej choroby.
Świat relacji i postaw zaprezentowanych w drugiej powieści początkującej pisarki to z pozoru konwenanse. W głębszej warstwie ukazuje się tragiczna walka o przetrwanie: bohaterowie są na zewnątrz tacy, jacy są, ponieważ w swojej prawdziwej, głęboko skrywanej postaci nie mieliby szans na pełnoprawne funkcjonowanie w społeczeństwie. Bo Orzeszkowa ofiarowuje temu literackiemu światu również swoją niepewność, uciążliwy brak własnej wartości i skazaną na porażkę walkę z nieśmiałością:
Wobec mistrzów piśmiennictwa, których znam z bliska, czuję się żakiem albo karłem. Niezmiennie wrażliwa na piękności prac cudzych, po przeczytaniu niektórych opuszczam ręce, mówiąc sobie: „Nie godnam mieszkać w świątyni mającej takich kapłanów!”. Na przykład zdarza mi się to po przeczytaniu (spomiędzy współczesnych i polskich) prawie każdej powieści Sienkiewicza. Ogarnia mię wtedy melancholia, pęka główna sprężyna życia, przeszłość wydaje mi się chybioną, przyszłość pustą.
Słowa te, napisane dużo później niż W klatce, wskazują, że także wiele lat po powstaniu młodzieńczych powieści Orzeszkowa borykała się z różnego rodzaju niepewnościami, rozterkami oraz życiem pod dyktando cudzych osądów i budowaniem własnej wartości na porównywaniu się z innymi. Sama wciąż sięgała do przeszłości. Można zatem zaryzykować hipotezę, że w czasie pisania swojej wczesnej powieści autorka przepracowywała nie tylko w sobie, ale także na bohaterach literackich różne symptomy chorobowe, by potem wykorzystać je w kolejnych utworach. Trudno oczywiście założyć, że pisarka robi to świadomie, jednak z pewnością świadomie łączy w twórczości doświadczenia prywatnych przeżyć i pracę nad rozwojem warsztatu powieściowego, co pozwala stopniowo tworzyć postaci dojrzalsze, bardziej skomplikowane. Jeśli przyjmiemy za Anne Marie Moulin, że w „lekarskiej poczekalni czeka obecnie pięć miliardów ludzi”, to może znajdziemy też w niej bohaterów W klatce.
Zgodnie z tezą Bolesława Prusa „wszyscy chorujemy na nerwy”. Perspektywa czytania W klatce w kontekście choroby potwierdza prawdziwość tej sentencji oraz nasuwa myśl, że w usystematyzowanym i stabilnym (oczywiście z pozoru) świecie małego miasteczka nie tylko Warska przejawia symptomy trudnej do nazwania choroby. W klatce małomiasteczkowej społeczności wszyscy na coś chorują, przeżywają frustracje i – co najciekawsze – bardzo się z tym ukrywają. Nie ma nikogo, kto o swoich dolegliwościach mówiłby otwarcie. Wciąż to pamiętniki zamykane w zaciszu domowym są powiernikami najskrytszych tajemnic i informacji o przeczuwanych chorobach. Nie ma wśród bohaterów W klatce ani jednej postaci w typie Emilii Korczyńskiej. Finał powieści wskazuje, że Orzeszkowa mocno wierzyła w moc sprawczą pozytywistycznych ideałów. Odnowienie moralne Warskiej dokonuje się pod wpływem silnego doznania psychicznego, a utrwalone zostaje dzięki pracy na rzecz społeczności lokalnej. To, co wydarzyło się w utworze literackim, będzie później przez pisarkę podtrzymywane w wystąpieniach kładących nacisk na potrzebę pracy na rzecz doskonalenia moralnego.
Wydaje się też, że wiele w tym utworze przeniesienia na postacie literackie chorób, z jakimi zmaga się po cichu bądź jawnie Orzeszkowa. Autorka pisze o tym, co zna z autopsji, zwielokrotniając to i nazywając na różne sposoby. Każdą swoją ułomnością obdarowuje bohaterów W klatce, sama bowiem tkwi w klatce, a jako baczna obserwatorka życia społecznego dostrzega, jak wiele ludzi wkoło czuje i żyje podobnie. To klatka jej umysłu. Można porównać ten zabieg przeniesienia do współczesnej terapii grupowej: by móc zrozumieć siebie i innych, wszyscy dzielą się swoim doświadczeniem cierpienia. Dzięki temu niweluje się ból istnienia. Orzeszkowa – kreując bohaterów z cząstką siebie w ich umysłach i biografiach – na chwilę wyzwala się i oczyszcza z trawiących ją ograniczeń i więzienia umysłu.
Trudno nazwać W klatce powieścią wybitną. Jej pierwsze czytanie może wydać się nużące, a wypowiadane kwestie wręcz śmieszne. Jednak w kolejnej lekturze, badaniu poszczególnych wątków można dostrzec w tekście fragmenty interesujące, nawet inspirujące. Z całą pewnością należy drugą powieść Orzeszkowej wpisać w szerszy kontekst współczesnych badań podejmujących dyskurs maladyczny, a także w kontekst prowincji – zatem kolejne odczytania czekają.

