Co można znaleźć na prowincji, czyli nie całkiem typowa powieść tendencyjna
Zbiór charakterów
Jak zauważył dziewiętnastowieczny krytyk literacki, pierwsze utwory Orzeszkowej należy traktować nie jako „obrazy życia”, lecz jako „zbiory sylwetek charakterów”[1]. Sąd ten sprawdza się także w odniesieniu do Na prowincji; charaktery postaci napędzają tutaj fabułę, stoją w centrum sporu aksjologicznego, decydują o egzemplifikacji tezy. Wczesną twórczość pisarki zwyczajowo ceniono za kreacje kobiece, ale ona sama akcentowała w Na prowincji centralną parę protagonistów męskich[2] – im też najczęściej poświęcano komentarze lub komplementy. Generalnie konfiguracja bohaterów, jak zwykle u Orzeszkowej, jest regularnie symetryczna. Posiłkując się wzorcami lavaterowskimi, pisarka rozstawia paralelne lub kontrastowe kombinacje dwójkowe: Aleksander Snopiński – Bolesław Topolski, Wincunia Niemeńska – Matylda Karliczowa, Jerzy Snopiński – Andrzej Orlicki[3]. Mimo że pełnią funkcje oczywistych wehikułów tezy, określenie ich mianem „sztywne i papierowe” albo „karykatura”[4] wydaje się krzywdzące. „Gdzież był winowajca? […] Winnych tam nie było”[5] – komentował recenzent zniuansowaną, nie do końca jednoznaczną aksjologię protagonistów Na prowincji. Ci ostatni nie pasują też do dualizmu wytykanego wczesnej twórczości Orzeszkowej, gdzie rzekomo funkcjonują dwie kategorie ludzi: kochających ciało, którzy „ulegają rozczarowaniu, cierpieniom, nieszczęściom”, oraz kochających duszę, których spotyka „Eden na ziemi”[6].
„Najplastyczniej, lubo za idealnie trochę, odtworzyła autorka postać Bolesława”[7]. Istotnie, obdarzony królewskim imieniem mówiącym, pozytywny heros powieści jest kreacją dość urozmaiconą. Ma cztery twarze: wzorcowego gospodarza i działacza społecznego – reprezentanta drobnej szlachty, nosiciela staropolskiej tradycji rycerskiej i patriotycznej[8] – bohatera romansu – oraz jednostki cierpiącej, obdarzonej rysami myśliciela. Jako idealny bohater pracy organicznej jest najbardziej skuteczny, choć najmniej atrakcyjny; ogólniki programu i ich gładka realizacja sprawiają, że obce mu są problemy Wilka Garbowieckiego[9]. Niewykluczone, że postać Topolskiego zainspirował bohater Dziwadeł Kraszewskiego, idealny gospodarz i opiekun ludu, który reprezentował podobne poglądy („nie dla samego serca swojego żyjemy, nie dla tej jednej miłości kobiety, ale dla miłości ludzi, dla wszystkich”[10]). Rolę nowoczesnego sarmaty Polonusa, sugerowaną przez mowę ezopową, odgrywa bohater Orzeszkowej niejako z tradycji literackiej i przygodnie. Dwie pozostałe funkcje są ściśle powiązane: Topolski ponosi klęskę w życiu osobistym, przyjmując postawę szlachetnie pasywną i rezygnując z walki o własne szczęście[11]. W świetle ówczesnych poglądów Orzeszkowej można powiedzieć, że jedyna wada Bolesława to zbytnie zapamiętanie się w uczuciu, bo, jak deklaruje autorka motta W klatce, „miłość mężczyzny dla kobiety nie powinna być alfą i omegą ludzkiego istnienia, […] ugiąć się, złamać się pod nią może tylko człowiek słaby”[12] – tymczasem bohater Na prowincji dwukrotnie się załamuje. Dodaje to rumieńców tej skrajnie wyidealizowanej postaci oraz motywuje istnienie u jej boku pomocnego „anioła stróża”. Wreszcie momenty quasi-objawień czy kontemplacji Topolskiego zapowiadają podobne motywy w przyszłych utworach pisarki[13]. W jego postać autorka najwyraźniej wpisała klimat lat spędzonych w odludnej Milkowszczyźnie, mimowolnie antycypując swój przyszły los samotnicy z Grodna[14].
„Jaśnieje pomiędzy wszystkimi przyrodnik Andrzej”[15]. Bynajmniej nie jest tylko „plączącym się bez wyraźnej potrzeby filozofem-«naturalistą», komentującym postępki bohaterów”[16]. Orlicki stanowi drugie, doskonalsze wcielenie bohatera pozytywnego, któremu pomaga osiągnąć dojrzałość społeczną i osobowościową. Zjawiający się zawsze w porę deus ex machina, powiernik ratujący Bolesława w sytuacjach kryzysu, nauczyciel surowej etyki obowiązku i wyrzeczenia, postać koturnowa, budząca skojarzenia z mentorami klasycystycznych Bildungsromane, z hierofantem ostatecznych wtajemniczeń, z Mistrzem powołującym kolejnego apostoła, odpowiada w powieści za tonację namaszczonego, bardziej lub mniej znośnego patosu. Amator przyrodnik to równocześnie archetyp uczonego oraz wyraźny ślad ówczesnej biografii i fascynacji lekturowych samej Orzeszkowej (być może literacki hołd złożony luminarzom oświecenia i nawiązanie do Stanisława Staszica, który także prowadził badania w Karpatach)[17]. Postać Andrzeja Orlickiego mogła mieć pierwowzory w sylwetkach polskich botaników i biologów; należał do nich na przykład znany w Europie pionier ornitologii Kazimierz hrabia Wodzicki (1818–1889)[18].
„Oklepany już letkiewicz, utracjusz”[19]. Aleksander Snopiński stanowi ogniwo pośrednie pomiędzy okazem nieszkodliwego, ośmieszonego dandysa prowincjonalnego a typem demonicznego łajdaka w stylu Graby[20]. Nie wiadomo, czy i na ile użyczyły mu rysów – bo i taką hipotezę można postawić – charakter lub styl życia Piotra Orzeszki oraz jego środowiska[21]. Niektóre elementy na poły dandysowskiego, na poły hulaszczego prowadzenia się bohatera (zainteresowanie końmi, ekscentryczny pomysł sprowadzenia łabędzi z Warszawy) wskazują na bałagulstwo, typowe dla złotej młodzieży kresowej w połowie XIX wieku. Pomimo natrętnie powtarzanej opinii, że obdarzony rozlicznymi talentami[22] młodzieniec stał się ofiarą przestarzałych metod wychowawczych tudzież ślepej miłości rodziców, Aleksander jest konsekwentnie prezentowany jako urodzony sybaryta i hedonista. Stylizowany na moralitetowego kusiciela o zniewalającej urodzie staje się, podobnie jak Graba, niemal wcieleniem czystego zła; na nim żona „uczyła się ciemnych tajemnic natury ludzkiej” (Np, cz. 2, rozdz. V)[23]. To on, wiedziony ambicją oraz próżnością rywala, kieruje intrygą i akcją powieści. I to on zwycięża w wymiarze fabularnym, zadając kłam dydaktycznej tezie wczesnych utworów Orzeszkowej o nieuniknionej karze dla winowajcy (Na prowincji jest pod tym względem wyjątkiem[24]). Perspektywie moralitetowej towarzyszy jednak psychologicznie pogłębione ujęcie postaci. Chwalono ukazanie degrengolady Aleksandra od zakochanego do nieczułego męża, ale ciekawy jest także obraz wewnętrznej szamotaniny człowieka słabego; motyw grzesznika na próżno tęskniącego za dobrem będzie kluczowy dla późnej twórczości „kazuistki sumienia”. W sumie wina Snopińskiego zostaje zrelatywizowana – ten „urodziwy, lecz słaby i nieco podły młodzieniec”[25] jest „najnieszczęśliwszym z ludzi” jako ofiara cudzych błędów oraz „przyzwoity grzesznik”, dręczony samoświadomością (Np, cz. 2, rozdz. VI, cz. 2, rozdz. V).
„Lepiej udają się typy kobiece, np. Wincunia”[26]. Trudno dzisiaj zachwycać się „typem sielankowej dzieweczki stylizowanym na Mickiewiczowską Zosię”[27], jakkolwiek dotyczy to jedynie początkowych sekwencji powieści; kolejne partie, ukazujące przemianę bohaterki od pierwszej naiwnej, poprzez zakochaną dziewczynę, po dojrzałą kobietę, zasługują na uznanie i potwierdzają sąd o udanych portretach niewieścich w prozie debiutantki[28]. Wincunia staje się, w przeciwieństwie do Aleksandra, wcieleniem ludzkiej (kobiecej) godności i skruchy. Bliska wiktoriańskiemu modelowi „anioła w domu”[29], bierna męczennica rodem z romansu, nie pasuje do stereotypu emancypującej się bohaterki powieści tendencyjnych, nie przypomina też ulubionego przez dojrzałą Orzeszkową stoickiego „typu kobiety: «mędrca i anioła»”[30]. Nie ilustruje „kobiet unieszczęśliwionych przez narzucone im małżeństwo” lub „zniekształconych duchowo przez wychowanie”[31] – wprost przeciwnie, unieszczęśliwia się sama, okazując się kompromitująco odporna na cały bagaż starannego wychowania, jakie otrzymała; słusznie Piwińska wyakcentowała bezprecedensowy radykalizm, z jakim Na prowincji ostrzega przed destrukcyjnym, patologicznym żywiołem erotyzmu[32]. Wątek Wincuni – być może najbardziej atrakcyjny i nowoczesny dyskurs powieści – odpowiada za antyromansowy wydźwięk utworu, nie szczędząc intymnych, nieraz odważnych jak na epokę pisarki objawów dziewczęcej psychofizjologii, szczegółów pożycia małżeńskiego czy materialnych trosk codzienności. Bohaterce będącej nosicielką tezy towarzyszą skądinąd tropy wyszukanie retoryczne lub poetyckie[33]; kolejny dowód antynomii i kontrastów budujących świat Na prowincji.
„Typ kusicielki reprezentuje pani Karliczowa”[34]. Z postaci drugoplanowych interesująco prezentuje się femme fatale prowincji – mentorka Aleksandra, wdowa zabijająca nudę romansami i goniąca resztkami młodości tudzież majątku. Matylda Karliczowa – z jednej strony kolejne wcielenie „salonowego wampira w postaci pięknej, kapryśnej pani”[35], z drugiej postać zapowiadająca bohaterkę Chama – jest pierwszą bowarystowską i całkiem udatną kreacją w twórczości Orzeszkowej. Narracja z uwagą poświęca jej osobne studium, podkreślając rolę „zatrutych” lektur oraz kapryśne usposobienie i sprzeczności niespokojnego charakteru. Podobnie jak młody Snopiński (a także anielsko-szatańska Klotylda, bohaterka W klatce), pani Karliczowa to typ „przyzwoitej grzesznicy”, która wyrządza zło, nie będąc w istocie złą; ostatecznie nawraca się, przyjmując oświadczyny wartościowego człowieka. Jej przypadek stanowi kontrapunkt losów Wincuni, a także wariant wielu innych kreacji w utworach Orzeszkowej: podobnie jak bohaterka Ostatniej miłości pokochała w życiu „po raz ostatni” i podobnie jak skruszona heroina W klatce ulega przemianie; jej religijna dewocja, mająca „w sobie coś pierwotnego”, zapowiada satyrę Pierwotnych; wreszcie jej osobowość oraz sposób traktowania Aleksandra antycypują postaci Pani Luizy i Dobrej pani.
„Wyróżnia się małomiejski karczmarz Szloma”[36]. Spośród pozostałych figur powieści, obok sympatycznej, żydowskiej pary oberżystów – mających śmieszne słabostki, lecz niewątpliwie zasilających grono pozytywnych bohaterów – uwagę zwraca epizodyczna postać hrabiego Kaliksta K. (N.). Wystylizowany na flegmatycznego dżentelmena bogacz, cyncynat, wzorowy gospodarz i światły obywatel w jednej osobie[37], to obok hrabiny X. jeszcze jedna naiwna ilustracja programu społecznego w wydaniu sfer wyższych, ale też rzadka w późniejszej twórczości Orzeszkowej postać dickensowska, ukazana w również wyjątkowej, żartobliwej tonacji (pełna dyskretnego humoru scena oświadczyn). Podwójna fizjonomia Snopińskich, rubasznego dzierżawcy i jego skrzętnej, ograniczonej żony, nie wyróżnia się niczym szczególnym, jest stereotypowa, niezbyt konsekwentna psychologicznie i faktycznie trąci karykaturą[38]. Warto natomiast zwrócić uwagę na przelotnie zarysowaną postać Antosi, „sieroty, przez miłosierdzie trzymanej w domu państwa Snopińskich” (Np, cz. 1, rozdz. I); migawki naświetlające przedmiotowe traktowanie jej przez dobroczyńców dają wyobrażenie o gorzkim losie istot jej podobnych. Wreszcie interesujący szczegół fabularny, przeprowadzka rodziców Aleksandra na nową dzierżawę na Polesiu, perypetia zapewne konieczna dla pożądanego przebiegu akcji, to jeszcze jeden dowód na rozmycie biało-czarnych wizerunków postaci. Fakt zwolnienia uczciwego pracownika przez hrabinę, skądinąd ukazaną w pozytywnym świetle, może być interpretowany jako efekt nieudolnych metod gospodarowania przez rzetelnego, acz niewykształconego Snopińskiego seniora[39] – lub wiarygodne odbicie stosunków lokalnych, pełnych zawiści i intryg.
Przypisy
- Zob. A. Mazanowski, Eliza Orzeszkowa (Studium), „Dodatek Miesięczny” nr 4 do „Przeglądu Tygodniowego” 1887, s. 478.
- „Dwaj bohaterowie, do sfery mniej niż średniozamożnych rolników należący: Aleksander, syn dzierżawcy dóbr, i Bolesław, właściciel małej posiadłości ziemskiej, przedstawiają dwa przeciwne sobie typy, zarówno przez tradycje i obyczaje społeczne wyrobione” (Pisma krytycznoliterackie, s. 562). Kreacje kobiece chwalili m.in. Antoni Gustaw Bem, Piotr Chmielowski, Kazimierz Czachowski, Tadeusz Grabowski, Antoni Mazanowski.
- Zob. też E. Skorupa, Eliza Orzeszkowa. Fizjonomiczne studia portretowe, il. T. Wełna, Kraków 2019, s. 75.
- H. Galle, Drogi twórczości Elizy Orzeszkowej, „Biblioteka Warszawska” 1911, t. 2, z. 3, s. 438.
- E. Zorjan [E. Sedlaczek], Powieści Elizy Orzeszkowej…, „Kłosy” 1885, nr 1033, s. 250.
- P. Chmielowski, Powieści pani Elizy Orzeszko, [w:] tenże, Pisma krytycznoliterackie, t. 1, oprac. H. Markiewicz, Warszawa 1961, s. 346.
- A. Mazanowski, Eliza Orzeszkowa…, s. 485.
- Zob. M. Żmigrodzka, Orzeszkowa…, s. 374; A. Narolska, Przestrzeń „upodrzędniona”…, s. 89–90.
- Według Narolskiej Topolski odnosi sukces, w przeciwieństwie do lekarza W klatce, dzięki swojej osobowości: „Bolesławem nie targa wewnętrzna walka, dążenie do wielkości czy chęć pokonania ograniczeń, narzuconych mu przez ciasną przestrzeń małej mieściny” (taż, Przestrzeń „upodrzędniona”…, s. 173).
- J.I. Kraszewski, Dziwadła. Powieść współczesna, t. 2, Petersburg 1853, s. 115. Rysy wzorcowej postaci Kraszewskiego, pana Hutor-Graby, mają u Orzeszkowej zarówno Bolesław, jak Andrzej Orlicki.
- Żmigrodzka zauważyła we wczesnych powieściach Orzeszkowej „pewien niedowład działania pozytywnego bohatera […]. Nawet aktywny w życiu publicznym i umiejący ratować ukochaną w nieszczęściu Topolski z Na prowincji okazuje się niedołęgą na płaszczyźnie romansowej” (taż, Orzeszkowa…, s. 460). Cezary Zalewski uważa, że Topolskiemu brakuje „wiary we własną pozycję i przewagę […], dlatego – najpierw nieuświadomiona, a potem wypierana – zazdrość, jaką wzbudza w nim Aleksander, prowadzi tylko do poczucia zagrożenia oraz do bolesnej antycypacji utraty ukochanej” (Mimetyczny minimalizm. Usuwanie zazdrości w powieściach Elizy Orzeszkowej, [w:] tenże, „Czas wyszedł z zawiasów”. Studia o Bolesławie Prusie i Elizie Orzeszkowej, Kraków 2012, s. 204). Owa bierność, przypominająca radykalną wstrzemięźliwość Wokulskiego wobec Izabeli, przybiera nieraz postać egocentrycznej paniki (ucieczka z balu i opuszczenie Wincuni w krytycznym momencie; ironiczno-neurotyczna reakcja na zaręczyny z Aleksandrem). To wszystko kłóci się z koncepcją wzorcowego wychowawcy – ale czy utwór tendencyjny rządzi się logiką psychologii (psychoanalizy)?
- E. Orzeszkowa, W klatce, oprac., wstęp, nota edyt. i komentarze A. Kuniczuk, red. A.P. Lesiakowski, edycja cyfrowa A. Szulińska, A. Mędrzecka-Stefańska, [w:] taż, Dzieła zebrane, red. I. Wiśniewska, P. Bordzoł, A.P. Lesiakowski, t. 2, motto.
- Np. widzenie Andrzejowej w Nad Niemnem, zamyślenia „chama”, medytacje „melancholików” i Anastazji, quasi-mistyczne przeżycia Seweryny w Ad astra.
- „Samotnym pozostał i takim miał już pozostać na zawsze; wiejska ustroń jego zmieniła się w pustelnią, do której nigdy nie miały zawitać uśmiechy szczęścia ni gwary wesela. […] książki […], rozstawione na półkach, […] miały mu być […] jedynymi towarzyszkami życia, z których czerpać będzie odtąd pociechę w tęsknotach serca i wsparcie na żywot pracy” (Np, cz. 1, rozdz. XIII).
- T. Jeske-Choiński, Ideały młodości Elizy Orzeszkowej, [w:] tenże, Pozytywizm w nauce i literaturze, Warszawa 1908, s. 152.
- M. Żmigrodzka, Orzeszkowa…, s. 481.
- W 1868 i 1869 r. pisarka informowała: „Tymczasem nauki przyrodnicze są mi sympatyczne może wskutek sympatii do zawodu medycznego i jego reprezentantów [aluzja do profesji narzeczonego – A.M.]”; „nauki przyrodnicze, którymi się wyłącznie prawie przez rok ostatni zajmowałam” (listy do J. Sikorskiego z 14 (26) grudnia 1868 r. oraz 12 (24) marca 1869 r., Lz 1, s. 44, 49). Orzeszkowa studiowała m.in. pracę Friedricha Schödlera pt. Księga przyrody obejmująca treściwy wykład fizyki, astronomii, chemii, mineralogii, geologii, botaniki i zoologii dla użytku młodzieży i miłośników nauk przyrodniczych (Warszawa 1867); zob. list do J. Sikorskiego z 27 (?) sierpnia 1867 r., Lz 1, s. 19, 296. Karpaty stały się u młodej autorki ikoną przyrodniczej eksploracji świata – w liście Znad Niemna I (1874) wspominała o podróży „w okolice Karpat” jednego ze swoich wykształconych znajomych (Publicystyka społeczna 3, s. 21), a po ukończeniu Na prowincji sama wybierała się w Karpaty (zob. list do J. Sikorskiego z 6 czerwca 1869 r., Lz 1, s. 52).
- Był uczonym amatorem, aktywnym głównie w latach pięćdziesiątych; podejmował wyprawy w Tatry i Karpaty, napisał m.in. cenne studium Wycieczka ornitologiczna w Tatry i Karpaty galicyjskie (Leszno 1851).
- P. Chmielowski, Powieści pani Elizy Orzeszko, s. 348.
- „Młody Snopiński […] nie pełni już funkcji groteskowego wiejskiego eleganta, lecz staje się bezpośrednią przyczyną tragicznych zwrotów akcji. To, co w debiutanckiej powieści [Ostatniej miłości – A.M.] mogło być jeszcze zabawne, […] w następnym dziele stało się już poważnym oskarżeniem” (E. Skorupa, Eliza Orzeszkowa…, s. 195).
- Zob. I. Wiśniewska, Kalendarium życia i twórczości Elizy Orzeszkowej, t. 1, Warszawa 2014 (Kalendarium 1), s. 79.
- Jest pośród nich smykałka do rzemiosła, przyczynek do „pozytywistycznej” rady Andrzeja, by młodzieniec zajął się tym zawodowo, porzuciwszy stanowe przesądy. Jak jednak zauważył Tynecki, „z dawna zabawiano się tokarką w świecie szlacheckim”, było to jedno z „rzemiosł zaspokajających potrzeby luksusowe”, np. parał się nim książę Bołkoński w Wojnie i pokoju Tołstoja (zob. tenże, Orzeszkowej efekt obcości…, s. 136). Można też wspomnieć słynne hobby Bineta w Pani Bovary Flauberta; w tym kontekście motyw tokarki Aleksandra korespondowałby z nudą i monotonią prowincjonalnego życia.
- Do długiej listy wad Aleksandra dodać trzeba graniczące z podłością tchórzostwo, gdy ucieka, pozostawiając żonę na łasce wierzycieli (w czym przypomina równie niechlubne zachowanie ojca Anielki z późniejszego utworu Bolesława Prusa) oraz perfidną hipokryzję: „a któż jej winien? po co wychodziła za mnie? […] Niech teraz sama sobie daje rady, jak może” (Np, cz. 2, rozdz. VIII).
- Na ten „jedyny może przykład” triumfującego zła wskazuje Żmigrodzka, sugerując jednak, że kara została tylko odroczona i Snopiński „nie ujdzie jej przecież w przyszłości” (taż, Orzeszkowa…, s. 459).
- M. Piwińska, Erotyka w powieściach Orzeszkowej, s. 312.
- P. Chmielowski, Powieści pani Elizy Orzeszko, s. 348.
- M. Żmigrodzka, Orzeszkowa…, s. 375.
- Właśnie dzięki temu „bardziej złożonemu” portretowi (E. Skorupa, Eliza Orzeszkowa…, s. 77) Drogoszewski uznał Na prowincji za „najlepszą powieść” we wczesnym dorobku autorki (zob. tenże, Eliza Orzeszkowa…, s. XXIX). Z dziewczyny, która śmieje się „pusto” (Np, cz. 1, rozdz. III) i w oczach Orlickiego nie jest „warta” Bolesława, opuszczając go (Np, cz. 1, rozdz. IV), Wincunia przemienia się w osobę dojrzałą i głęboko refleksyjną. Oczywiście konstrukcja postaci słabo broni się psychologicznie; jej rzekoma dojrzałość duchowa kłóci się z biernością wobec ruiny majątku, małżeństwa czy alkoholizmu męża.
- Zwłaszcza w idealistycznej wizji Bolesława: „Dobra, myśląca i ukochana kobieta w domu to błogosławieństwo, poezja każdego dnia, rozkosz każdej chwili. […] Wracając od pracy, znajdę ją tu zawsze wesołą, dobrą, piękną, gotową do podzielenia ze mną każdej chwili, do osłodzenia każdej troski” (Np, cz. 1, rozdz. IV).
- M.Cz. Przewóska, Eliza Orzeszkowa w literaturze i w ruchu kobiecym. Zarys syntetyczny, Lwów 1906, s. 77.
- Zob. Z. Klarner, Eliza Orzeszkowa, Warszawa 1947, s. 7.
- Zob. M. Piwińska, Erotyka w powieściach Orzeszkowej, s. 318 i passim. Według Skorupy „Wincenta podzieliła w pewnym stopniu los opisywanej w rozprawie Kilka uwag nad powieścią bohaterki powieści George Sand Leone-Leoni (1835), która także została «oślepiona uczuciem całkiem instynktownym, zmysłowym»” (taż, Eliza Orzeszkowa…, s. 76).
- Np. rozbudowane alegorie psychomachii bohaterki czy plastyczno-mitologiczna stylizacja (na Niobe i Gracje) grupy kobiet przy ciele zmarłego dziecka (Np, cz. 1, rozdz. X oraz cz. 2, rozdz. VI).
- E. Skorupa, Eliza Orzeszkowa…, s. 234.
- Tak Żmigrodzka o bohaterce W klatce (Orzeszkowa…, s. 345).
- H. Galle, Drogi twórczości Elizy Orzeszkowej, s. 441.
- Wzorcowy, angielski model (etos) pozytywisty, typowy dla polskiej literatury tendencyjnej, pojawi się również w Panu Grabie.
- Interpretacja wizerunku Anny Snopińskiej w kategoriach naturalizmu wydaje się nieporozumieniem (zob. B. Noworolska, Eliza Orzeszkowa: trwanie, pamięć, historia, s. 44).
- „Brak wiedzy państwa Snopińskich będzie dla rozwoju akcji powieści oraz jej idei kwestią zasadniczą. […] utrudni bowiem gospodarowanie dzierżawcy Adampola” (A. Narolska, Przestrzeń „upodrzędniona”…, s. 97).


