Co można znaleźć na prowincji, czyli nie całkiem typowa powieść tendencyjna
Fabuła, narracja, efekty specjalne
Konstrukcja fabuły Na prowincji nie cierpi w sposób szczególnie rażący na usterki typowe dla utworów tendencyjnych – być może dzięki swej wyjątkowej prostocie i przejrzystości[1]. Dwie części, z których każda kończy się katastrofą, konfrontują ze sobą, także w scenerii pór roku, dwie epoki życia kobiety: upojne wiosnę-lato młodości oraz klęskę wieku dojrzałego, który staje się jesienią-zimą życia. Akcję tworzy wiele obrazkowych, również często antynomicznych ujęć[2]; dopełniają je fizjonomiczne portrety pierwszo- i drugoplanowych postaci, listy bohaterów oraz dygresje i komentarze auktorialnej narracji. Mimo że tych ostatnich jest dość sporo (niemal dwadzieścia), a wydarzeniom brak dynamiki, napięcie statycznej fabule nadają dylematy życia wewnętrznego postaci – „sam przedmiot dramatyczny bardzo silnie porywa czytelnika”[3].
Oprócz eksponowanej z upodobaniem techniki kontrastu powieść zawiera parę ciekawych efektów estetycznych. Należy do nich, oceniane krańcowo rozbieżnie, kuriozalne exemplum rozbudowanej psychomachii Wincuni, z barokowymi, alegorycznymi personifikacjami dobroci, sumienia, namiętności i wspomnień – ryzykowny, choć intrygujący przykład zakorzenienia prozy Orzeszkowej w tradycji klasycznej[4]. Interesujące są awangardowe, impresjonistycznie kadry wizualne[5] oraz wyrafinowany plastycznie finał utworu. Ciekawy jest także rodzaj kompozycyjnej miniklamry, jaką tworzą na początku i przy końcu tekstu epizody z udziałem wron, budujące wymowny kontrast[6]. Zwracają wreszcie uwagę wyestetyzowane efekty świetlne. W kluczowych momentach akcji powraca obraz zachodzącego słońca, który buduje nastrój wyciszonych pejzaży, tworzy liryczne lub dramatyczne tło wewnętrznych przeżyć postaci, koresponduje z gasnącym życiem bohaterki, a także z nostalgiczną aurą odchodzącej arkadii ziemiańskiej. Psychologicznie zrozumiały głód światła towarzyszący umierającej Wincuni ewokuje symbolikę kultów solarnych i nadaje finałowi charakter swoistego misterium[7]. Nie do końca udanym efektem są natomiast ogólnikowe motta, nader luźno powiązane z powieściowym przesłaniem; zarówno dedykowany całości topos wanitatywny, jak truistyczna sentencja przypisana części pierwszej (druga motta nie ma) sygnalizują jedynie wybrane wątki tekstu.
Na prowincji nie jest i nigdy nie była atrakcyjną powieścią. Jednak swoją specyfiką i pewną nietypowością wyróżnia się na tle debiutanckich utworów Orzeszkowej. Jeszcze wyraźniej niż one zapowiada „niemal wszystkie przyszłe tematy pisarki”[8]: społeczno-obyczajowe, narodowo-patriotyczne, psychologiczno-egzystencjalne, filozoficzno-metafizyczne – a różne epizody, wątki i postaci utworu zawierają zalążki takich osiągnięć artystycznych jak Dobra pani, Nad Niemnem, Cham, Anastazja, Melancholicy, Ad astra. Przepracowując tematy roztrząsane w innych utworach i przećwiczone „ponad potrzebę w różnych fabularnych wariantach”[9], autorka Na prowincji potrafiła przecież znaleźć dla nich jeszcze jedną, odrębną formułę. Kulturowa historia powieści z pewnością znajduje tutaj ciekawą ilustrację. Równocześnie pewne uniwersalne refleksje utworu – jak na przykład ta, że „młodzi ludzie łączą się w małżeństwo, nie znając siebie i nie rozumiejąc […], do czego mają dążyć” (Np, cz. 2, rozdz. II) – pozostają ciągle aktualne.
Przypisy
- Choć zdarzają się irytujące koincydencje; bohaterowie nie widzą, nie słyszą, nie są obecni, dzięki czemu nie docierają do nich ostrzegawcze sygnały i wydarzenia przybierają niekorzystny obrót, zmierzając ku katastrofie. Zwraca jednak uwagę – dominująca w fabule i narracji – bezpretensjonalna rzeczowość; na „prostą” akcję powieści wskazywała Żmigrodzka (Orzeszkowa…, s. 459).
- Co podkreślają opozycje tytułów: Rozmyślania Wincuni – Rozmyślania Aleksandra; Odrzucony – Opuszczona; Pierwsza wizyta – Ostatnie słowo życia; Szlachcic zagrodowy – Lew parafialny; Mętna woda – Wierne serce.
- E. Zorjan [E. Sedlaczek], Powieści Elizy Orzeszkowej…, nr 1032, s. 241.
- Dla jednych to próba „nieudolna artystycznie” i „najsłabszy fragment utworu” (E. Skorupa, Eliza Orzeszkowa…, s. 285), dla innych „fragment oryginalny i niepowtarzalny” (G. Borkowska, Dialog powieściowy i jego konteksty (Na podstawie twórczości Elizy Orzeszkowej), Wrocław 1988, s. 140). Podobna figura retoryczna pojawiła się już w Ostatniej miłości, ale nie w tak rozbudowanej, alegorycznej ikonografii i emblematyce. Można je uznać za trącące kiczem, jednak zawierają ciekawe elementy – np. obraz namiętności wnikającej do wnętrza dziewczyny przez usta pod postacią śliskiego gada z jednej strony ewokuje węża-szatana, kuszącego do grzechu erotycznego przez połknięcie zakazanego owocu, z drugiej uruchamia symbolikę baśniową; podobnie jak Królowa Śniegu kaleczy ludzką duszę odłamkiem lodu w oku, tak Wincunia zostaje nieodwołalnie zatruta „połkniętym” żarem pożądania.
- Na malarskość wykadrowanych widoków zwraca uwagę Narolska (zob. taż, Przestrzeń „upodrzędniona”…, s. 20).
- W pierwszym z nich beztroski młodzieńczy Aleksander jest triumfatorem polującym na ptaki; końcowe pendant ukazuje go jako człowieka upokorzonego i zdesperowanego, który w krakaniu wron słyszy szyderczy komentarz do swego życia.
- Podobnie będzie odchodzić, „wtapiając się” w przyrodę, bohaterka słynnej powieści Effi Briest (1895) Theodora Fontanego, także złamana „grzechem” namiętności i dramatem małżeńskim. W Na prowincji w sposób dosłowny zostaje zilustrowany tytułowy motyw artykułu Hanny Huszczy-Winnickiej (Światło zachodzącego słońca w twórczości Orzeszkowej, „Kobieta Współczesna” 1929, nr 42).
- M. Piwińska, Erotyka w powieściach Orzeszkowej, s. 314.
- J. Tynecki, Orzeszkowej efekt obcości…, s. 140. Badacz określa to psychologicznym terminem „przeuczenia” (tamże).


