Co można znaleźć na prowincji, czyli nie całkiem typowa powieść tendencyjna
Powieść Orzeszkowej z 1869 roku była w pewnym sensie utworem przełomowym: ostatnim w „nastroju romantyczno-doktrynerskim” i „sentymentalno-dydaktycznym”[1], który nie zdobył większego uznania krytyki – oraz ostatnim tak bardzo ciążącym w stronę dziedzictwa post- i preromantycznego, biedermeierowskiego, oświeceniowego, a nawet wcześniejszego. Podobnie jak inne teksty debiutantki powstawał w dość niespokojnych okolicznościach biograficznych, w czasie zmagań o utrzymanie majątku, spłatę kolejnych kontrybucji oraz unieważnienie małżeństwa. Jednocześnie był to okres niezmąconego jeszcze, rokującego na przyszłość narzeczeństwa z Zygmuntem Święcickim oraz końcówka egzystencji we względnie bezpiecznym azylu ziemiańskim[2]. Antynomiczny stan zawieszenia między rozpaczą a nadzieją, przygnębieniem a entuzjazmem, spokojem a nudą najwyraźniej odzwierciedlił się w tonacji tej właśnie powieści, jednej z mroczniejszych w tym okresie i równocześnie tchnącej naiwną, bukoliczną pogodą. Wewnętrzna sprzeczność utworu sięga głębiej: mimo jawnego dydaktyzmu wydaje się on najmniej pozytywistyczny w gronie bardziej „postępowych”, a jako najbardziej idylliczny spośród nich jest przecież najbliższy późniejszej, „rustykalnej” Orzeszkowej. Bardzo konwencjonalne Na prowincji nie wpisuje się też całkowicie w poetykę literatury tendencyjnej – dzięki umiarkowanej auktorialności, elementom narracji personalnej, niejednoznacznym rysunkom postaci, dość rzeczowej tonacji i przyczynowo-skutkowej logice fabuły. Ponadto powieść, choć naiwnie melodramatyczna, wolna jest przecież od patetycznej, afektywnej pretensjonalności, jaka cechuje wiele fragmentów późniejszego Pana Graby.
Przy tym wszystkim utwór wprowadza interpretatora w niejaką konfuzję. Co począć z banalną tezą, ilustracją oczywistych prawd i życiowych truizmów („Młoda kobieto, pamiętaj, że tylko człowiek o zaletach umysłu i charakteru, nie wybrany z powodu powierzchownych wartości, jest dobrym towarzyszem życia”[3])? Jak oceniać spektakularne pedagogiczne fiasko, jakie ponosi tutaj wzorcowy sposób wychowania panny, której „lampa rozumu” gaśnie w ogniu namiętności, a maksyma, że „siła rozumu i szlachetności mężczyzny” zawsze musi wywrzeć na kobietę „wpływ atrakcyjny”, okazuje się iluzją[4]? Przyjrzenie się poszczególnym aspektom powieści i przetestowanie różnych perspektyw jej oglądu pozwoli może lepiej zrozumieć differentia specifica tego konkretnego przypadku „niedołęstwa”[5] twórczego, jak sama autorka po latach surowo ochrzciła swoje juwenilia.
Przypisy
- Określenia kolejno za: J. Łada [ks. J. Gnatowski], Ś.p. Eliza Orzeszkowa. Próba syntezy, „Wiara. Przegląd Katolicki” 1910, nr 23, s. 444; list E. Orzeszkowej do J. Sikorskiego z 10 (22) sierpnia 1869 r., Lz 1, s. 54.
- „Całą zimę przepędzam w domu […] – a tak przywykłam do mego samotnego kąta, że mi w nim dziwnie spokojnie i miło” – pisała Orzeszkowa w zimie 1869 r., podczas pracy nad powieścią (list do J. Sikorskiego ze stycznia–lutego 1869 r., Lz 1, s. 46). Jak twierdzi Barbara Noworolska, Na prowincji powstało w czasie „pewnej odwilży, gdy mniej się odczuwało ciśnienie niewoli […] w sytuacji pewnego złagodzenia kursu wobec Polaków i Kościoła” (taż, Eliza Orzeszkowa: trwanie, pamięć, historia, Białystok 2005, s. 39, 53).
- Tak przesłanie Na prowincji formułuje Anna Martuszewska (Pozycja narratora w powieściach tendencyjnych Elizy Orzeszkowej, Gdańsk 1970, s. 141).
- Zob. w edycji cyfrowej E. Orzeszkowa, Na prowincji, oprac., wstęp, nota edyt. i komentarze A. Mazur, red. A.P. Lesiakowski, edycja cyfrowa A. Mędrzecka-Stefańska, B. Szleszyński, [w:] taż, Dzieła zebrane, red. I. Wiśniewska, P. Bordzoł, A.P. Lesiakowski, t. 3 (Np), cz. 2, rozdz. VII (dalej lokalizacja cytatów w nawiasach). O konieczności dobrego spożytkowania przez kobiety „lampy rozumu” pisała Orzeszkowa na przełomie wieków w Liście otwartym do kobiet niemieckich (zob. E. Orzeszkowa, Publicystyka społeczna, oprac. G. Borkowska, I. Wiśniewska, t. 1, Warszawa 2020 (Publicystyka społeczna 1), s. 870 i passim). Niewiarygodnej logice owego pedagogicznego fiaska poświęcony jest w powieści emocjonalny passus na pograniczu narracji personalnej i auktorialnej (zob. Np, cz. 1, rozdz. VIII).
- W liście do Jana Karłowicza z 24 maja st.st. 1884 r. pisała o „niedołęstwie tak umysłowym, jak twórczym” swoich pierwszych powieści (E. Orzeszkowa, Listy zebrane, t. 3, oprac. E. Jankowski, Wrocław 1956 (Lz 3), s. 49).


