PRZEJAZD

Rachela Auerbach

JA, II C

„Przez pół godziny obserwowałam z okna na Przejeździe szmugiel. Widziałam robotę szmuglerską po obu stronach muru i kawał zdrowia wróciło mi od tego widoku. […] Sygnalizacja odgrywa w robocie dużą rolę. Wzdłuż całej ulicy Przejazd i Długiej rozstawiane są posterunki obserwacyjne i wystarczy by na zakręcie od strony Bielańskiej czy Leszna czy też Nowolipek pojawiło się patrolujące auto albo żeby żandarm stojący na wylocie Tłomackie – Leszno skierował wzrok w stronę Przejazdu a momentalnie, jak za dotknięciem guzika elektrycznego, zaalarmowane zostają wszystkie punkty. „Wariat, wariat” przechodzi krzyk od krańca do krańca ulicy, która w ciągu jednej sekundy zmienia kompletnie swój wygląd. Nadanie alarmu. Za chwilę żandarm się odwrócił z powrotem, w drugą stronę, czy też auto przejechało w kierunku Rymarskiej, nie skręcając wcale w Przejazd. Odwołanie alarmu. Lekkie pogwizdy, pstrykanie, znaczy się <przeszedł> i znowu robota wre w całej pełni. Szalenie szybkie tempo. Od strony Długiej pędzą ludzie z tłumokami. Kobiety, mężczyźni, głównie zaś młodzież. Niektórzy na rowerach, mając pakunek na siodełku, przed sobą lub na plecach, inni wiozą wózki rowerowe.” (s. 183-184)

„Przechodziłam dziś popołudniu Przejazdem o tej samej porze co wczoraj. Potem patrzyłam przez to samo co wczoraj okno na ulicę po jednej i po drugiej stronie muru. Pustki, martwota, żadnego ruchu. – Co się stało? – pytałam wieczorem znającą się na rzeczy osobę. Czyżby to nareszcie skutek represji? A przecież mówicie wszyscy, że represje, strzelanina, ilość zabitych nie ma żadnego wpływu na ruch przy mecie. Że w pół godziny, ba, w dziesięć minut po zabiciu jednej, a w kilka chwil potem dwu osób na Przejeździe szmugiel szedł zupełnie jak przedtem, że po zastrzeleniu codziennie po kilka i kilkanaście osób na Krochmalnej i w innych punktach <robota> nie zatrzymała się ani na włos. Że nawet na ceny fakty te słaby mają wpływ a jedyną wytyczną są jedynie zjawiska ekonomiczne. A jednak widziałam sama. Zamarł ruch. – Głupia – odpalił znajomy – nie było ruchu, bo nie było towaru.” (s. 188-189)

 

Henryk Bryskier

ONI, II/III

„Po pewnym czasie wyłączone zostały z getta nieparzysta strona Elektoralnej i ustawiono mur przez środek jezdni do ul. Białej, następnie wyłączono całą ulicę Tłomacką razem z gmachem b. Biblioteki Judaistycznej i Synagogę, jak też tę część ul. Rymarskiej, która do tego czasu była jeszcze w getcie, przenosząc mur z rogu ul. Bielańskiej i Tłomackiej na róg Przejazdu i Tłomackiej jako dalszy ciąg ogrodzenia Centrali Telefonów poprzez jezdnię ul. Leszna do Rymarskiej. Na środku jezdni mur był zaopatrzony w tymczasowy przelot, oficjalnie w planie nie uwzględniony, ale pozostawiony na pewien czas dla celów gestapo. Tramwaje mimo szyn i wspomnianej bramy wypadowej tędy nie kursowały, bo jak już wspomniałem, tramwaje były na terenie getta zniesione, oprócz jednej linii wewnętrznej – żydowskiej. Wylot ten był jednakowo strzeżony przez żandarmów, Służbę Porządkową i polską policję; spełniał częściowo zadanie kanału do szmuglu uprawianego tutaj wozami konnymi i autami. Z tego też punktu posterunki strzelały do szmuglerów, przemycających przez gruzy zburzonego budynku b. Poczty Polskiej przy ul. Leszno 5, który na tyłach łączył się z polską stroną, przylegając do terenu b. Ministerstwa Skarbu przy ul. Rymarskiej.” (s. 175)

Abraham Lewin

JA/ONI, II D/III (30.05.1942)

„Dziś rano przyjechała żandarmeria z junakami na Przejazd i zatrzymała czterech Żydów szmuglerów, stojących na rozwalonym murze przy Przejazd 11 i patrzących na <stronę aryjską>. Opowiadają, że sam Auerswald był obecny przy ich aresztowaniu i że na jego rozkaz wysłano ich wraz z Żydami zatrzymanymi podczas łapanki do obozu pracy. Matka jednego z nich rozpaczliwie płakała pod moim oknem.” (s. 89)

ONI, II D/III (11.06.1942)

„W środę, po tym jak we wtorek wieczorem padły dwie ofiary, szmugiel na Nowolipiu i Przejeździe zamarł. To było jak dzień żałoby ku czci zamordowanych towarzyszy z cechu przemytników. Dziś, nie bacząc na straszliwy terror rozpętany przeciwko szmuglerom i wielką liczbę ofiar ludzkich z ostatnich dwóch dni, szmugiel znowu odbywał się pełną parą, jak gdyby nic się nie stało.” (s. 117)

ONI, II D/III

„Dziś w nocy nastąpił atak kilku Niemców, między innymi oficerów, na dom, w którym mieszkam. Weszli oni na teren getta przez dziurę zrobioną w murze przy ulicy Przejazd, przez którą odbywa się szmugiel. Wdarli się do mieszkań, pobili kobiety i szukali szmuglu.” (s. 138)

Perec Opoczyński

ONI, II D (20.05.1942)

„20 maja. Dziś rano na ulicy Przejazd przy bramie zastrzelono żydowskiego chłopca – jedno z wielu biednych dzieci, które nieustannie oblegają bramę, żeby przeszmuglować kilo kartofli dla rodziców.” (Pisma, s. 277)

ONI, II D (15.06.1942)

„15 czerwca. Żydowska policja otrzymała wczoraj rozkaz pilnowania domów przy Muranowskiej róg Bonifraterskiej, Przejazd, Sierakowskiej i Pokornej. Ulice te zostaną wkrótce odcięte od getta.

Wieść ta wywołała w mieszkańcach strzeżonej okolicy wielką panikę. Już w pierwszych godzinach po pojawieniu się tych pogłosek ludzie biegali w popłochu, szukając dla siebie nowych mieszkań. Niestety nie ma już wielu izb do wyboru. Jesteśmy tu ściśnięci jak śledzie w beczce i ludzie, którzy przez całe życie mieszkali w pięknych pomieszczeniach, nie mając wyjścia, biorą pokój u kogoś. Szukają choć takiego lokum, które by miało osobne wejście, ale takich jest bardzo mało. Ceny poszybowały tak, że za pokój z kuchnią na czwartym piętrze daje się odstępne po trzy tysiące złotych, a za pojedynczy pokój czynsz wynosi minimum sto złotych. W wielkim strachu i rozpaczy najbiedniejsi oczekują oficjalnego rozkazu o przeprowadzce.” (Pisma, s. 285-286)

Bogdan Wojdowski

F, I
„I pewnego dnia w oczach ludzi z tej i z tamtej strony zaczęli murarze murować mur na Żelaznej i Siennej, i Wielkiej, i przez Bagno, i Próżną, i Grzybów, i Graniczną, i plac Żelaznej Bramy do Hal, zamykając tak dzielnicę południową. I to było małe getto. A dalej mur ciągnął się Chłodną do Ptasiej, Przechodnią do Długiej, Mylną do Przejazdu, Świętojerską do Ciasnej, Koźlą na Przebieg, przez Pokorną, Stawki, Dziką i Okopy, zamykając dzielnicę północną. Tam było duże getto. A w poprzek ulicy Chłodnej w pobliżu kościoła Św. Karola stanął most drewniany i połączył obydwie odcięte linią tramwaju dzielnice”. (s. 44)

F, II
„Wielki plac wysypany był niegaszonym wapnem, wapnem wysypane były przejścia między starymi i rozdeptanymi grobami, doły obok usypisk świeżo wydobytej gliny w bieli, w bieli pogrążone były pnie ściętych cmentarnych drzew, mur i szopy przy bramie na Okopowej, którędy – z ulicy Pawiej i Kaczej, i Smoczej, i Gęsiej, i Żytniej, i Pokornej, i Miłej, i Niskiej, i Glinianej, i Dzielnej, i Żelaznej, i z Nalewek, i z Nowolipia, i Długiej, i Białej, i Orlej, i Solnej, i z placu Żelaznej Bramy, i Zimnej, i Mylnej, i Siennej, i Ciepłej, i Bonifraterskiej, i Świętojerskiej, i ze Stawek, z Walicowa, i Karmelickiej, i Kupieckiej, i Zegarmistrzowskiej, i Elektoralnej, i z Leszna, i z Przejazdu, i Krochmalnej, i Szczęśliwej, i z małego, i z dużego getta-furgonem konnym i wózkami ręcznymi, na pudłach z rowerowym pedałem, na odwróconych materacach, w workach z juty i w prześcieradłach żywi zwozili i znosili martwych z ich domów, z ulic, gdzie poniewierały się ich ciała, z ruin, gdzie przyklękli w ciężkiej godzinie, w czarnej godzinie swego życia, aby nie powstać więcej; znosili zwłoki tyfusowych, sczerniałe i wyschnięte na rzemień, o czaszkach nagich, obłażących z uwłosienia, i ci mieli tutaj pierwszeństwo; znosili tych, co padli na bruk udręczeni czerwonką, zzieleniałe szkielety, z których choroba wyssała ostatnie ślady krwi i limfy; znosili tych, co padli nagle i zwyczajnie z głodu, tak jak ich znaleziono zesztywniałych, do końca kurczowo zwiniętych, z podciągniętymi pod brzuch kolanami, sinych jak padlina zwierząt rażonych gromem, zmalałych i lekkich, zamotanych w kłęby zawszonych łachmanów, które były ich ostatnim odzieniem, koszulą śmiertelną. Na wielkim placu nie panuje melancholijna, skupiona cisza cmentarza; na wielkim placu nie ma już starych cmentarnych drzew. Klony, kasztany i brzozy wycięto, kamienie nagrobków zwalono na stos. Tymi kamieniami będą jutro brukować ulice i drogi i deptać stare imię, pod którym leżał Żyd. Teraz nie odmawia się nad umarłym modlitwy. Trupiarnia. Tutaj ludzi trzeba dołować, dołować, szybko dołować! Taki jest rozkaz władz. Zadołowani nie wejdą w drogę żywym, nie rozniosą chorób po mieście, nie będą wołać o chleb”. (s. 279-280)

ADRESY:

Przejazd 5,   – Przejazd 7 (meta),   – Przejazd 9,  – Przejazd 11,  – Przejazd 15 (obecnie Nowolipie 2) – Pałac Mostowskich,
Nowolipie/Przejazd (granica getta),

OBSZARY:

Obszar: Nowolipie/Mylna/Przejazd 5,

Bibliografia

– Rachela Auerbach, Pisma z getta warszawskiego, wstęp i opracowanie Karolina Szymaniak, ŻIH, Warszawa 2016.

– Henryk Bryskier, Żydzi pod swastyką, czyli getto w Warszawie w XX wieku, Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Warszawa 2006.

– Abraham Lewin, Dziennik, wstęp i opracowanie K. Person, Warszawa 2016.

– Perec Opoczyński, Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy, t. 31 Pisma Pereca Opoczyńskiego, oprac. M. Polit, Warszawa 2017.

– Bogdan Wojdowski, Chleb rzucony umarłym, PIW, Warszawa 1978.