Dzieje recepcji utworu
Jedną z pierwszych recenzji Cnotliwych publikuje najważniejsze (także dla młodej Orzeszkowej) pismo tego czasu, działające od sześciu lat jako forpoczta światopoglądu pozytywistów – „Przegląd Tygodniowy”, w rubryce Przegląd piśmiennictwa polskiego. Recenzentem jest Aleksander Świętochowski, który w tym samym roku kilkanaście numerów dalej wydaje anonimowo swój głośny manifest My i wy i który może się pochwalić już niewielką liczbą artykułów krytycznych i przeglądowych. Krytyk (zainteresowany szczególnie źródłami pojęć moralnych i ich powstawaniem) wskazuje, że temat poruszony przez pisarkę to istotne zagadnienie dla współczesnego powieściopisarza. Publicysta stwierdza we właściwym sobie tonie: „Znając naturę talentu pani O., znając jej skłonność do czułych uniesień nad widokiem jakiejkolwiek cnoty, niezmiernie przestraszyliśmy się tytułem utworu, zapowiadającym w całej swej rozciągłości długi szereg tego rodzaju zachwytów”[1]. Docenia przy tym, że Orzeszkowa nie wystąpiła z bezpośrednią apologią cnoty, ale starała się tę cechę „podnieść przez potępienie fałszywych pozorów”[2]. Zwraca jednak uwagę na słabość dialogu, brak rozmaitości, a przede wszystkim na zły wybór konwencji gatunkowej oraz problemowej (perypetie romansowe i sentymentalno-łzawy dydaktyzm). Widzi w Cnotliwych dramat odgrywający się „w sferze arystokratycznej”[3]. Dostrzega, że jeden z głównych bohaterów – Edward – nie jest mistrzem ironii, ale niedorzeczności[4]: „Tak np. dla ukarania winnych w formie bajki wschodniej opowiada w salonie skandaliczne ich dzieje”[5]. Wytyka słabość akcji przeplatanej „długimi, nudnymi antraktami”[6], a w efekcie stwierdza, że powieść „jest mdłą, nudną, pustą”[7]. Świętochowski skupia się na triadzie postaci kobiecych (Olimpia, Wanda, Teresa) i zauważa, że tendencyjność, ogólny pomysł i wybór charakterów mają istotną wartość, ale „oddalając się […] ku szczegółom, pamiętamy tylko o ciągłym braku istotnej siły”[8].
W tym samym 1871 roku Świętochowski w liście do Piotra Chmielowskiego z 8 czerwca (a więc w momencie ukazania się powieści) umieścił Cnotliwych w szeregu ówczesnych „babskich płodów”[9].
Krytyki powieści podejmuje się również Dionizy Henkiel w „Tygodniku Ilustrowanym” w rubryce Przegląd piśmienniczy[10]. Rozpoczyna swój rozbiór powieści od mocnej konstatacji, że: „Fałszywa wziętość w literaturze przemija”[11]. Dokonuje ciekawego porównania zakresu oddziaływania powieści, czyli prozy, i poezji, w znaczeniu liryki, oraz mechanizmów kreujących sposoby wyrażania w obu tych rodzajach literackich. Wskazuje wyczerpywanie się wzorców powieściowych oraz ich słabą jakościowo realizację, bazującą często na przemijającym i nic nieznaczącym wrażeniu, jakie ze sobą niesie. Henkiel wytyka autorce Cnotliwych naruszenie zaufania czytelniczego. Z ironią stwierdza:
Celem utworu jest protest przeciw błędnym pojęciom o zacności. Błogosławieni, których poniża tłum, albowiem niewinnie znoszą obelgę. Błogosławieni, którzy błądzą, idąc za popędem serca, albowiem omyłki ich stokroć godniejsze przebaczenia niż przesądna moralność.[12]
Przypisy
- A.Ś. [A. Świętochowski], Przegląd piśmiennictwa polskiego. „Cnotliwi”, powieść Elizy Orzeszko – Warszawa, 1871, „Przegląd Tygodniowy” 1871, nr 26, s. 209–210.
- Tamże, s. 210.
- Tamże.
- Tamże.
- Tamże.
- Tamże.
- Tamże, s. 210–211.
- Tamże, s. 211.
- List A. Świętochowskiego do P. Chmielowskiego z 8 czerwca 1871 r. Cyt. za: T. Żabski, Z wczesnej korespondencji Piotra Chmielowskiego (1869–1871), „Ze Skarbca Kultury” 1972, z. 23, s. 100.
- Henkiel, Przegląd piśmienniczy („Cnotliwi”, p. Elizę Orzeszkową. 1871), „Tygodnik Ilustrowany” 1871, nr 205–206.
- Tamże, nr 205, s. 275.
- Tamże, s. 276.


