Dzieje recepcji utworu
Dawid Maria Osiński

Dzieje recepcji utworu
Dawid Maria Osiński

Jedną z pierwszych recenzji Cnotliwych publikuje najważniejsze (także dla młodej Orzeszkowej) pismo tego czasu, działające od sześciu lat jako forpoczta światopoglądu pozytywistów – „Przegląd Tygodniowy”, w rubryce Przegląd piśmiennictwa polskiego. Recenzentem jest Aleksander Świętochowski, który w tym samym roku kilkanaście numerów dalej wydaje anonimowo swój głośny manifest My i wy i który może się pochwalić już niewielką liczbą artykułów krytycznych i przeglądowych. Krytyk (zainteresowany szczególnie źródłami pojęć moralnych i ich powstawaniem) wskazuje, że temat poruszony przez pisarkę to istotne zagadnienie dla współczesnego powieściopisarza. Publicysta stwierdza we właściwym sobie tonie: „Znając naturę talentu pani O., znając jej skłonność do czułych uniesień nad widokiem jakiejkolwiek cnoty, niezmiernie przestraszyliśmy się tytułem utworu, zapowiadającym w całej swej rozciągłości długi szereg tego rodzaju zachwytów”[1]. Docenia przy tym, że Orzeszkowa nie wystąpiła z bezpośrednią apologią cnoty, ale starała się tę cechę „podnieść przez potępienie fałszywych pozorów”[2]. Zwraca jednak uwagę na słabość dialogu, brak rozmaitości, a przede wszystkim na zły wybór konwencji gatunkowej oraz problemowej (perypetie romansowe i sentymentalno-łzawy dydaktyzm). Widzi w Cnotliwych dramat odgrywający się „w sferze arystokratycznej”[3]. Dostrzega, że jeden z głównych bohaterów – Edward – nie jest mistrzem ironii, ale niedorzeczności[4]: „Tak np. dla ukarania winnych w formie bajki wschodniej opowiada w salonie skandaliczne ich dzieje”[5]. Wytyka słabość akcji przeplatanej „długimi, nudnymi antraktami”[6], a w efekcie stwierdza, że powieść „jest mdłą, nudną, pustą”[7]. Świętochowski skupia się na triadzie postaci kobiecych (Olimpia, Wanda, Teresa) i zauważa, że tendencyjność, ogólny pomysł i wybór charakterów mają istotną wartość, ale „oddalając się […] ku szczegółom, pamiętamy tylko o ciągłym braku istotnej siły”[8].

W tym samym 1871 roku Świętochowski w liście do Piotra Chmielowskiego z 8 czerwca (a więc w momencie ukazania się powieści) umieścił Cnotliwych w szeregu ówczesnych „babskich płodów”[9].

Krytyki powieści podejmuje się również Dionizy Henkiel w „Tygodniku Ilustrowanym” w rubryce Przegląd piśmienniczy[10]. Rozpoczyna swój rozbiór powieści od mocnej konstatacji, że: „Fałszywa wziętość w literaturze przemija”[11]. Dokonuje ciekawego porównania zakresu oddziaływania powieści, czyli prozy, i poezji, w znaczeniu liryki, oraz mechanizmów kreujących sposoby wyrażania w obu tych rodzajach literackich. Wskazuje wyczerpywanie się wzorców powieściowych oraz ich słabą jakościowo realizację, bazującą często na przemijającym i nic nieznaczącym wrażeniu, jakie ze sobą niesie. Henkiel wytyka autorce Cnotliwych naruszenie zaufania czytelniczego. Z ironią stwierdza:

Celem utworu jest protest przeciw błędnym pojęciom o zacności. Błogosławieni, których poniża tłum, albowiem niewinnie znoszą obelgę. Błogosławieni, którzy błądzą, idąc za popędem serca, albowiem omyłki ich stokroć godniejsze przebaczenia niż przesądna moralność.[12]

Przypisy

  1. A.Ś. [A. Świętochowski], Przegląd piśmiennictwa polskiego. „Cnotliwi”, powieść Elizy Orzeszko – Warszawa, 1871, „Przegląd Tygodniowy” 1871, nr 26, s. 209–210.
  2. Tamże, s. 210.
  3. Tamże.
  4. Tamże.
  5. Tamże.
  6. Tamże.
  7. Tamże, s. 210–211.
  8. Tamże, s. 211.
  9. List A. Świętochowskiego do P. Chmielowskiego z 8 czerwca 1871 r. Cyt. za: T. Żabski, Z wczesnej korespondencji Piotra Chmielowskiego (1869–1871), „Ze Skarbca Kultury” 1972, z. 23, s. 100.
  10. Henkiel, Przegląd piśmienniczy („Cnotliwi”, p. Elizę Orzeszkową. 1871), „Tygodnik Ilustrowany” 1871, nr 205–206.
  11. Tamże, nr 205, s. 275.
  12. Tamże, s. 276.