Dzieje recepcji utworu
Jawnie krytyczny w pierwszych swoich wzmiankach o Cnotliwych (bo nie recenzji jako takiej) i innych wczesnych powieściach pisarki jest Piotr Chmielowski. I choć w ciągu swojej kilkudziesięcioletniej pracy krytyka i historyka literatury diametralnie zmieni zdanie o warsztacie i możliwościach pisarskich Orzeszkowej, ocenie Cnotliwych pozostanie wierny, nawet nie wycieniuje opinii. Jego myślenie o tej powieści (na tle powstającego i poddawanego sukcesywnie aprobatywnej ocenie dorobku pisarskiego Orzeszkowej) jest bardzo dobrym przykładem stagnacji w dyskursie krytycznoliterackim i statusie krytyka. Dowodzi również tego, że Chmielowski – z dekady na dekadę coraz lepiej oceniający technikę, warsztat i pomysły pisarskie Orzeszkowej oraz dowartościowujący wyrazistość fabuł, ambicje twórcze, efektywność pracy rzemieślniczej, kunszt artystyczny, a także plastykę obrazowania – wybiera Cnotliwych jako miernik słabości i matrycę negatywnych wzorów.
Już w Przeglądzie bibliograficznym i recenzjach ważniejszych publikacji 1871 r. (punkt Powieść) wytyka młodej pisarce między innymi „zupełny brak talentu plastycznego i nienaturalność krzywiąc[ą] postacie w niesmaczne karykatury”[1]. Dowodzi, że Orzeszkowa w „Cnotliwych chciała przedstawić ludzi, którzy pod osłoną różańca i dobrego imienia szarpią sławę i honor spółbraci, a pod płaszczykiem cnoty najwstrętniejszych dopuszczają się czynów”[2]. Początkujący wówczas krytyk jednoznacznie i lakonicznie dyskredytuje powieść: „Nie ma tu nie tylko już ruchu, co jest ogólną wadą naszych powieści, ale nawet zwykłego charakterystycznego dialogu, który się zmienia w bełkot papug źle wyuczonych”[3].
Chmielowski zmienia zupełnie ton, nastawienie i ocenę pisarstwa Orzeszkowej dekadę później. A co najważniejsze, enigmatycznie wspomina jedynie o „rozmaitej wartości” wczesnych utworów, w tendencyjności jako cesze powieści i idei przeprowadzania dowodzenia jakiejś tezy upatruje siłę twórczą Orzeszkowej. Nie razi go już publicystyczność wypowiedzi i przekazu dzieła, choć dostrzega utratę wartości artystycznej wynikającą z tak przyjętej roli pisarza. Przygodnie wyraża swoje zdanie (na zasadzie erraty stanowiska krytyka i korektury własnego sądu sprzed dziesięciu lat) na marginesie oceny krytycznej tomu Z różnych sfer:
znaliśmy ją przecież dotychczas z obszernych przede wszystkim powieściowych utworów, które miały nader rozmaitą wartość artystyczną, ale wszystkie odznaczały się jedną wybitną cechą, to jest: tendencyjnością; wszystkie miały na celu wskazanie i rozbiór jakiejś ważnej kwestii społecznej i dążyły do sprostowania fałszywych, zdaniem autorki, poglądów, niebezpiecznych dla społeczeństwa przyzwyczajeń i nałogów. […] jej powieści nabierały wielkiej doniosłości publicystycznej, ale traciły wiele pod względem sztuki.[4]
Przypisy
- Chmielowski, Powieść, w dziale 2. Przegląd bibliograficzny i recenzje ważniejszych publikacji 1871 r., „Warszawski Rocznik Literacki” 1871, Warszawa 1872, s. 68.
- Tamże.
- Tamże.
- Chmielowski, [„Z różnych sfer”], [w:] tenże, Pisma krytycznoliterackie, t. 1, s. 351 (prwdr. Młode siły, [rec.] „Z różnych sfer”. Nowele i obrazki Elizy Orzeszkowej. Seria pierwsza. Tom I, str. 403 („Stracony”. „Dziwak”. „Pani Luiza”. „Szara dola”); tom II, str. 387 („Julianka”. „Czternasta część”. „Silny Samson”. „Milord”). Warszawa. Nakład Gebethnera i Wolffa. 1880, „Ateneum” 1880, t. 1).


