Dzieje recepcji utworu
Dwa lata po druku powieści w gazecie i wydaniu książkowym Antoni Gustaw Bem na łamach „Opiekuna Domowego”, w piątej części rubryki Nasi powieściopisarze, poświęconej Elizie Orzeszkowej, co prawda nie pisze ani słowa o Cnotliwych (bo tekst dotyczy głównie Pamiętnika Wacławy i kontekstowo Pana Graby), ale wyraża ważną refleksję, oddającą istotę i tej powieści: „Na każdej ważniejszej karcie uwydatnia się u tej powieściopisarki rozmyślny dualizm obrazów”[1]. Krytyk dowodzi, że dualizm ten skupia się wokół dwóch przeciwstawnych form doświadczania codzienności: „obozu pracy i pasożytniczej wegietacji”. Bem ustosunkowuje się do prawideł i wątków problemowych podejmowanych we wczesnej twórczości pisarki następująco:
Występując w stosunku do świata salonów jako mistrzyni i reformatorka, wie bardzo dobrze, iż pożądana reforma wychowania publicznego jest w każdym razie nie pierwszym, lecz ostatnim, przygotowawczym aktem wszelkiej reformy, że za tym, aby systematycznie przeprowadzić jaką myśl zbawienną, należy wprzódy wszelkimi możliwymi środkami wzruszyć podwaliny starych nałogów i na ciele dojrzałego w błędach społeczeństwa zdrową płonkę nowej myśli zaszczepić.[2]
Z kolei w 1885 roku na łamach „Kłosów” w rubryce Przegląd literacki Edward Sedlaczek, piszący pod pseudonimem E. Zorjan, daje krótką recenzję o wczesnych powieściach Orzeszkowej – serii pierwszej w dwunastu tomach nakładem Lewentala, ale nawet słówkiem nie skwituje Cnotliwych, diagnozując kilka wybranych powieści – ich struktury fabularne, upodobania Orzeszkowej do powtarzających się wątków i motywów, fenomen „szlachetnego realizmu”, przedmiotowość, znaczenie samotności i humoru.[3]
Jednak Cnotliwi, zapewne dzięki wydaniu ich w 1885 roku, nie przechodzą bez echa w młodzieńczej (silnie ekstatycznej, dramatycznie wylewnej, zdradzającej właściwą młodzieńczej ekspresywności stylistykę wzniosłości i przesadności, ujawniającą ból egzystencjalny właściwy naturom spazmatycznym) lekturze Stefana Żeromskiego. Pod datą 3 marca 1885 roku dziewiętnastolatek, wcześniej diagnozujący fenomen Hani Sienkiewicza, próbujący swoich sił jako poeta patrzący w światło nocy (zapisujący w tonacji łzawo-melancholijnej swój liryk), zdruzgotany po miłosnym uniesieniu wobec jednej z jego młodzieńczych muz, zapisuje cytat z Cnotliwych:
3 III (wtorek).
Znaleźć i stracić, spotkać się i rozłączyć, ukochać i nie móc powiedzieć: kocham! i nie mieć prawa żądać nawet przelotnego spojrzenia miłości – o rozpaczy!
E. Orzeszkowa, Cnotliwi.[4]
Fragment ten pasuje do nastroju diarysty gimnazjalisty, wyraża bowiem skrajność i antagonistyczność postaw i zachowań. Eksklamacyjność składni odpowiada ówczesnej (ale i późniejszej) naturze tego, który lubi „drapać rany” i czuć się zawieszony w ciągłym biegu życia. W o dzień późniejszym zapisie na temat harmonogramu lektur (zdradzających zainteresowanie ideą Słowiańszczyzny) i dokonań uwypukli fakt skończenia Cnotliwych. Ale poza pasującym do natury emocjonalnej młodzieńca cytatem, wynotowanym jak w sztambuchu autobiograficznym, Żeromski nie szczędzi również słów krytyki wobec rozstrzygnięć fabularnych oraz racji dowodzenia własnej tezy, a także konstrukcji postaci:
Nie jest to bynajmniej jedna z owych pereł, które Słowiaństwo podarowało Europie Zachodniej, jak powiedział jeden z krytyków niemieckich o powieściach Orzeszkowej. Po prostu ludzie, jakich ona tam narysowała, są albo anomalią, albo są zbyt pospolitymi typami, by je badać, by poświęcać im pióro, które potrafi analizować rany społeczne, zakryte dla wielu. Kto umiał narysować doktora Lucjana w powieści W klatce, czyż uważa za godne siebie zajmować się takimi codziennymi typami jak Antyfona?… Bigoteria jako maska, pod którą kryje się podłota – zbyt to oklepany, bo oklepywany od Moliera, temat. Gaczycki i August, Wanda – to ideały nieistniejące na ziemi. Prześliczny charakter Stanisławy i męża jej podobały mi się bardzo.[5]
W 1911 roku Henryk Galle w studium Drogi twórczości Elizy Orzeszkowej, pomijając wyliczenia powieści pisarki, w których występują postaci kumoszek (W klatce, Cnotliwi, Pani Luiza, Jędza) w zasadzie raz odniesie się krytycznie do poziomu Cnotliwych i skonstatuje w dwóch zdaniach istotę problemu i zawartości tematycznej:
W jednej ze słabszych powieści naszej autorki z tego okresu, Cnotliwych, oprócz założenia czysto etycznego: platonicznej, bezgrzesznej miłości dwojga ludzi, którzy połączyć się nie mogą, jest właśnie obraz cichego dramatu rodzinnego, pożycia nieszczęśliwej pary małżeńskiej, którą niegdyś skojarzyła przelotna miłość, teraz zaś rozdziela wszystko, prócz – poczucia obowiązku.
Przeciwstawienie zaś dwóch grup osób: pozornie winnych, ale w gruncie rzeczy czystych, i obłudnie „cnotliwych” pobożnisiów, a skrycie występnych, jest tu, że tak powiemy, katechizmowe, mechaniczne.[6]
Przypisy
- A.G. Bem, Nasi powieściopisarze. V. Eliza Orzeszko, „Opiekun Domowy” 1873, nr 32, s. 252.
- Tamże.
- Zorjan [E. Sedlaczek], Powieści Elizy Orzeszkowej (Seria pierwsza, tomów 12. Nakład S. Lewentala), „Kłosy” 1885, nr 1033, s. 250.
- Żeromski, Dzienniki, t. 2: 1883–1885, oprac. Z.J. Adamczyk, B. Utkowska, [w:] tenże, Dzieła zebrane, red. Z. Goliński i Z.J. Adamczyk, t. 28, Warszawa 2023, s. 233. Żeromski cytuje trochę niedokładnie, we wszystkich wydaniach zdanie to brzmi: „Znaleźć i stracić, spotkać się i rozłączyć, ukochać i nie móc powiedzieć: kocham! zostać ukochanym i nie mieć prawa zażądać nawet przelotnego spojrzenia miłości! – o rozpaczy!”.
- Tamże, s. 234. Wspomniany „jeden z krytyków niemieckich” to Leopold von Sacher-Masoch, autor opublikowanego w 1884 r. w piśmie „Auf der Höhe” artykułu pt. Ein polnischer Roman, poświęconego Meirowi Ezofowiczowi – za: tamże.
- Galle, Drogi twórczości Elizy Orzeszkowej, „Biblioteka Warszawska” 1911, t. 2, z. 3, s. 441.


