Dzieje recepcji utworu
Dwie ważne konstatacje odnoszą się bezpośrednio do Cnotliwych. Mają charakter porównawczego zestawienia. Chmielowski wskazuje na tę powieść jako przykład kreślenia postaci karykaturalnych i swoisty konstrukcyjno-tematyczny antywzorzec:
W pierwocinach mianowicie literackich, silnie przejętych podmiotowymi pierwiastkami, rysunek charakterów przechodził niekiedy w karykaturę (Cnotliwi), naturalność ulegała naciskowi autorki, chcącej przeprowadzić w pewnej postaci swoje idee i pragnienia.[1]
Punktuje Orzeszkowej nieumiejętność świeżego spojrzenia na kreowane postaci, brak głębi psychologicznej i tworzenie zamiast figur powieściowych, które by przekonywały czytelnika swoją wielowymiarowością, postaci uschematyzowanych, których domeną jest przerysowanie:
Pani Luiza byłaby nawet zupełnie skończonym utworem, gdyby nie jedna wada artystyczna w odmalowaniu trzech kumoszek miejskich. Nie są to postaci żywe, ale karykatury, bardzo podobne do tych, które dawniej w Cnotliwych p. Orzeszkowa biczem satyry chłostała. Czternasta część należy do najudatniejszych.[2]
Krytyk ocenia powieści Orzeszkowej nader aprobatywnie, ale podskórnym polem porównania stają się znowu Cnotliwi – enigmatycznie jedynie wskazani jako dzieło będące przykładem zepsutego rzemiosła:
powiastki jej nie są bynajmniej pięknymi tylko cackami artystycznymi, ale mieszczą w sobie głęboką i wielką naukę zarówno dla serca, jak i dla umysłu; a jednak dążność ta, czyli mówiąc utartym wyrazem: tendencja, w bardzo niewielu wypadkach skrzywiła naturę i zepsuła artyzm.[3]
Zdecydowanie krytyczne trzy pierwsze recenzje Cnotliwych w 1871 roku, czyli tuż po ukazaniu się utworu na łamach „Gazety Polskiej” i w zasadzie równolegle z wydaniem książkowym z tego samego roku, nie przeszkodziły znakomitej sprzedaży powieści i potwierdzeniu jej niekłamanego fenomenu rynkowego.


