Dzieje recepcji utworu
Rzadko w historii literatury zdarza się tak, że pisarz nie ma szczęścia do jednej ze swoich powieści, a powieść do pisarza, ani tym bardziej do recepcji, która albo jest mocno krytyczna, albo zdawkowa, albo rządzi się regułą przemilczenia czy eliminacji jako gestem znaczeniowym o dużej skali. Wpływa na to często nie tylko sama jakość dzieła, lecz także decyzja autorska, żeby nie wznawiać tytułu, choć bywa ku temu sposobność. Tak się zadziało z Cnotliwymi. Powieść ukończona została przez Orzeszkową jesienią 1869 roku, ale jej autograf się nie zachował, choć Iwona Wiśniewska informuje, że: „W przygotowanym w 1904 roku chronologicznym spisie swych utworów Orzeszkowa umieszcza Cnotliwych w roku 1868 (AEO 251)”[1]. Po raz pierwszy w formie czasopiśmienniczej powieść wyszła na łamach „Gazety Polskiej” w 1871 (nr 35–42, 47–64, 70–74), następnie w tym samym roku w oficynie Gebethnera i Wolffa, wydanie kolejne w 1885 roku (w ramach Taniego zbiorowego wydania powieści, t. 13, wyd. S. Lewental, Warszawa 1885). Pośmiertnie wydrukowano powieść dwa razy: w 1954 jako czwarty tom Pism zebranych pod redakcją Juliana Krzyżanowskiego i w 1965 roku (Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”).
Czy można by uznać, że jakąś antycypacją pomysłu fabularnego Cnotliwych są juwenilia poetyckie Orzeszkowej, jej pierwociny literackie? Gdyby przyjrzeć się uważnie lirykowi Kwiat i kobieta, drukowanemu na łamach „Tygodnika Ilustrowanego” (1866, nr 362, s. 108), to okazałoby się, że poza kodem patriotycznym i martyrologicznym, zdradzającym sposób widzenia kobiety powstającej z uciemiężenia i bólu do zmartwychwstania (który skądinąd można wyczytać z wielu tekstów postyczniowej narracji o życiu), mógłby on dawać ciekawe światło na mowę kwiatów (tak ważną dla młodej pisarki, podobnie jak znajomość tonacji kolorystycznych). Biorąc pod uwagę doświadczenia jednej z głównych bohaterek Cnotliwych – Wandy Rodowskiej, późniejszej Gaczyckiej, i perspektywę zakończenia powieści z intensywnie powtarzającym się motywem patrzenia w gwiazdy, to fragmenty juwenilnego liryku można by czytać jako wiersz matrycę:
Ale kobieta z bólu powstanie,
Szeroką myślą wszechświatów sięgnie,
Gorącym czuciem pierś z piersią sprzęgnie,
I pięknym będzie jej zmartwychwstanie.
Za młode żale swe i cierpienia,
Skąpie się w jasnym źródle zbawienia.
[…]
A ty, kobieto z sercem złamanym,
Z bólu powstawaj dumna i śmiała,
Dusza twa, jako orlica biała,
Niech się uniesie ponad skalanym,
Niech niebios światła najczystsze dojrzy,
I orlim okiem w twarz słońca spojrzy![2]
Gdyby jednak zacząć upatrywać początków pomysłu fabularnego jeszcze wcześniej, w doświadczeniu biograficznym Orzeszkowej? Po nieudanym małżeństwie z Piotrem Orzeszką młoda kobieta bardzo szybko wchodzi w relacje z innymi mężczyznami. Jak pisze Iwona Wiśniewska, już w 1860 roku Orzeszkowa i młody lekarz, Zygmunt Święcicki, nawiązują znajomość, a latem 1867 planują wspólną przyszłość[3]. Mając na uwadze wspomnienie jego syna – Witolda[4], edytorka i znawczyni spuścizny pisarki podkreśla, że przytoczone przez młodszego Święcickiego refleksje czynią z Orzeszkowej
kogoś w rodzaju femme fatale, która – wciąż przecież będąc mężatką – wytrąca młodego lekarza z „właściwej” drogi życiowej. […] Uczucie Orzeszkowej do Święcickiego musiało być wszak bardzo silne i oparte na wzajemności, skoro niebawem pisarka zaczęła się starać o rozwiązanie małżeństwa z Orzeszką.[5]
Ale po kolejnym rozczarowaniu miłosnym pod koniec roku 1869 pojawia się „nowe uczucie: do Stanisława Nahorskiego, prywatnego adwokata z Grodna”[6], którego pisarka znała od roku 1867.
W odniesieniu do rozwodu z Piotrem Orzeszką Iwona Wiśniewska stwierdza:
Nie wiadomo dokładnie, kiedy Orzeszkowa zdecydowała się na rozpoczęcie w wileńskim konsystorzu sprawy o unieważnienie małżeństwa. […] Można założyć, że właśnie miłość do młodego lekarza była bezpośrednim powodem wszczęcia trudnego i niesłychanie kosztownego postępowania konsystorskiego.[7]
Niewątpliwie męcząca, kosztowna i upokarzająca procedura „rozwodowa” znalazła odzwierciedlenie w późniejszych pomysłach fabularnych. Dlatego 5 kwietnia 1868 roku, siedząc w swojej „chatce w lesie” na Milkowszczyźnie, czuje samotność, smutek, rozżalenie i jak wnioskuje Iwona Wiśniewska, jest to spowodowane zapewne „przykrościami doznanymi w Wilnie (sprawa w konsystorzu)”[8].
Na początku roku 1868 Orzeszkowa tłumaczy akty komedii Ernesta Legouvégo Miss Zuzanna dla „Gazety Polskiej”[9] i ten fakt wydaje się znamienny ze względu na możliwość przyszłej publikacji kolejnej powieści w gazecie Józefa Sikorskiego. W refleksji autobiograficznej zawartej w kierowanym do Józefa Sikorskiego liście z 24 marca (5 kwietnia) 1868 roku można by się doszukać zalążka informacji o pierwowzorze biograficznym zarysowanego w późniejszym o rok powieściowym wątku Anastazji Przybyckiej i Wandy Rodowskiej z Cnotliwych – kobiet marzących o szczęściu u boku ukochanego mężczyzny:
Wszakże po stokroć razy lepiej mi jest tutaj niż było w Grodnie: odzyskałam zupełną równowagę umysłu i siłę woli pokonywającą wewnętrzne wzburzenia – siłę tak bardzo potrzebną w moim chwiejnym, niepewnym, anormalnym istnieniu. […] A cóż byłoby dopiéro, gdyby los dał mi był, jak tylu innym kobietom, miłe towarzystwo codzienne ukochanego człowieka i te węzły serdeczne, rodzinne, co – czy radością, czy nawet trudem i troską – ozłacają zawsze chwilę każdą i dają życiu pełnię miłości i pracy![10]
Przypisy
- Kalendarium 1, s. 183.
- Orzeszko, Kwiat i kobieta, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, nr 362, s. 108, w. 43–48, 55–60. Ortografię i interpunkcję zmodernizowano zgodnie z założeniami niniejszej edycji.
- Kalendarium 1, s. 145.
- Święcicki, Życiorys śp. Dra Zygmunta Święcickiego, kopia LBŚ, AEO, sygn. 1076.
- Kalendarium 1, s. 145.
- Tamże, s. 189.
- Tamże, s. 148.
- Tamże, s. 164.
- Tamże, s. 161.
- List E. Orzeszkowej do J. Sikorskiego z 24 marca (5 kwietnia) 1868 r., Lz 1, s. 31–32.


