Pięć łatwych utworów? Co presuponują wczesne powieści Elizy Orzeszkowej
Niezależnie od tego, na co idą pieniądze, czy długi są spłacane, czy też nie, w presupozycyjnym tle powieści wybrzmiewają pytania postawione przez klasyczną myśl ekonomiczną: jak można wyjść z kryzysu gospodarczego i finansowego; jak można wzbogacić własne gospodarstwo; jak można podnieść zamożność całego kraju, całego społeczeństwa. Pytania te postawił między innymi Adam Smith w dziele An Inquiry Into the Nature and Causes of the Wealth of Nations (t. 1–2, 1776), wyd. pol. Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów (t. 1–2, 1954), oraz jego poprzednicy i następcy. Co najmniej od XVIII wieku systematycznie szukano odpowiedzi na pytania o podstawy racjonalnego działania przynoszącego planowane skutki. Klasyczna ekonomia nie wchodziła w spór z Bogiem, przyjmowała, że uniwersalne prawa przez niego ustalone ekonomiści właśnie odkrywają i racjonalizują. Kolejne systemy ekonomiczne i ich twórców scharakteryzował w rozprawie Nouveaux principes d’économie politique ou de la richesse dans ses rapports avec la population (t. 1–2, 1819), wyd. pol. Nowe zasady ekonomii politycznej, czyli o bogactwie i jego stosunku do ludności (t. 1–2, 1955) Jean Charles Léonard Simonde de Sismondi. Omówił cechy merkantylizmu, polegające na uznaniu handlu i pieniądza za główne źródło bogactwa narodowego, oraz własności fizjokratyzmu, który nadzieje na pomnożenie bogactwa lokował w ziemi, w jej naturalnej produktywności. System Adama Smitha uznawał pracę za źródło bogactwa, kładł nacisk na konkurencyjność, negatywnie oceniał pomoc państwa okazywaną ludziom słabym, nieradzącym sobie na rynku pracy. Punkt widzenia Sismondiego był szerszy:
My rozpatrujemy bogactwo w związku z ludnością, której ma ono umożliwić życie i uszczęśliwić ją; nie wydaje nam się, aby naród stał się zamożniejszy jedynie wskutek zwiększania swych kapitałów; może to nastąpić dopiero wtedy, gdy te kapitały wzrastając, podniosą dobrobyt ludności, którą żywią[1].
Pan Graba pobrzmiewa echami tych teorii, echami ogólnego, na ziemiach polskich opóźnionego, a przez to zintensyfikowanego, zainteresowania gospodarką racjonalną, przepływem pieniądza, kosztami życia, sposobami zarobkowania. Dialogi powieściowe i partie odnarracyjne przypominają parafrazy nie tyle rozpraw ekonomicznych, co tła, do którego się odwołują. Moralistyczna powieść zmienia się w rejestr ekonomicznych roztrząsań i ekonomicznych zadziwień. Padają podstawowe pytania: jak się utrzymać, nie posiadając majątku? jak pieniądz przyczynia się do pomnożenia bogactwa, ale nie w wąskiej grupie posiadaczy, lecz w społeczeństwie w ogóle? jak pieniądz ingeruje w życie uczuciowe, stabilność rodziny? Kilka sytuacji i cytatów: ordynat Edward Zrębski od czasu pobytu w Anglii oddawał się wyścigom konnym; po powrocie do swoich majątków z satysfakcją kupował za horrendalne pieniądze najlepsze klacze. To stanowiło jego główne i – po prawdzie – jedyne zajęcie, oprócz lektury „Timesa” i wychylania szklaneczek portera. We wszystkich tych zajęciach towarzyszył mu Anglik, Dawid, zajmujący się także doglądaniem stajni ordynata. Opinia sportsmana, jak go nazywa narrator, porównująca Anglię i ziemie polskie, jest następująca: „Anglia, milordzie, to kraj ciężkiej pracy, fabryk, handlu, rzemiosł i polityki, a kiedym tu przyjechał, zdało mi się, jakobym przybył do krainy mlekiem i miodem płynącej, w której nikt nic nie robi” (PG 1, s. 251)[2]. Wspomniał swego ojca, który był farmerem, dzierżawcą ziemi u arystokraty lorda George’a Dudleya. Zapewniał niedowierzającego ordynata, że także wielki lord Dudley regularnie pracował, interesował się stanem dzierżawionych gospodarstw, wysłuchiwał skarg, uwag, propozycji swoich farmerów. Raz w roku objeżdżał posiadłości, zaglądał w każdy kąt, wspólnie z dzierżawcami ustalał plan działania podnoszący jakość i liczbę produkowanych towarów. Potem wracał do Londynu, gdzie zasiadał w parlamencie, pisał mowy, artykuły publikowane i dyskutowane w prasie. Dawid ciągnął podjęty temat: początkowo dochód lorda wynosił rocznie 5000 funtów szterlingów, w ciągu dekady wzrósł do 10 000. Ordynat przeciwnie – zaliczał same straty; jego dochód w ciągu pięciu lat zmniejszył się o połowę. Dawid, pytany o źródło sukcesu poprzedniego pracodawcy, przypomniał, że osuszył on 1000 jardów gruntów i zrobił z nich pastwisko dla wołów, transportowanych potem do Londynu, założył kopalnię węgla ziemnego, zbudował statek parowy na Tamizie i objął kontrolę nad transportem zboża hrabstwa Yorkshire. Temat pracy, jako najpewniejszego mimo wielu nieprzewidywalnych okoliczności źródła dochodu i rosnącego bogactwa, pojawia się w różnych wątkach powieści. Od czasów Smitha, po krytyce teorii merkantylizmu i fizjokratyzmu, praca produkcyjna, rozwijana na wielu polach, skoordynowanych spójną myślą i permanentnym nadzorem, stała się osią dziewiętnastowiecznej gospodarki brytyjskiej, skądinąd opartej na bezwzględnym, bezlitosnym wykorzystywaniu siły roboczej i eksploatacji kolonii.
Jest w tej powieści wyjątkowo dużo rozliczeń, skrupulatnych rachunków. Lichwiarz Wigder, w istocie oddany swojej nacji Żyd, zbierający bogactwo nie dla siebie, ale dla ojczyzny, której nie ma na mapie, liczy: majątek Stasia Klońskiego ocenia na 90 000 rubli. I dalej przedstawia sytuację finansową Stanisława:
Bankowego długu ciąży na nim [czyli na Klońskim, który przyszedł zaciągnąć nowe zobowiązania] trzydzieści tysięcy. Ojciec pański wydał weksle różnym osobom na piętnaście tysięcy, co stanowi już czterdzieści pięć tysięcy. Pan będąc kawalerem zaciągnął dług ośmnaście tysięcy, a dodane do tamtego czyni sześćdziesiąt trzy tysiące; mój dług, oprócz ostatnio wziętych pieniędzy za pierścionek, broszę i perły, wynosi prawie jedenaście tysięcy ośmset; od mieszczanina Lisa pożyczyłeś pan trzy tysiące; plenipotentowi swemu winieneś tysiąc dwieście; drobnych długów po sklepach zbierze się na parę tysięcy: co ogólnie będzie stanowiło ośmdziesiąt jeden tysięcy. (PG 2, s. 16)
Wigder nie policzył drobnych długów ojca Stanisława, a był pewien, że je ma, „bo każdy z panów mieć je musi” (tamże). Słowem, majątek Klońskich został roztrwoniony. Stanisław, wczoraj zamożny ziemianin, dziś bankrut, przed którym zamyka drzwi żydowski lichwiarz. Kloński nie tylko nie pracował nad zabezpieczeniem i pomnożeniem majątku, ale nawet nie zadał sobie trudu, aby zsumować wydatki lub zlecić komuś kontrolę nad nimi; nie prowadził ksiąg rachunkowych, żył wolny jak ptak. Teraz stoi u wrót nieszczęścia. Częściowo zawinionego przez Grabę, który wymuszał współzawodnictwo w kategorii marnotrawstwa i nieodpowiedzialności. Ale tylko częściowo. Bezmyślność Stasia jest bezdenna; składają się na nią obyczaj szlachecki, jak kto woli – tradycja szlachecka, by gestem wielkich panów trwonić dobro własne, braki w wychowaniu i wykształceniu, które otwierają drogę bezmyślności, akceptacja społeczna dla szlacheckich utracjuszy, marnotrawców, hazardzistów.
Przypisy
- J.Ch.L. Simonde de Sismondi, Nowe zasady ekonomii politycznej, czyli o bogactwie i jego stosunku do ludności, t. 1–2, przedm. E. Lipiński, przekł. W. Giełżyński, Warszawa 1955, cyt. t. 1, s. 58.
- Skrótem PG, po którym następuje numer tomu i strony, odsyłam do: E. Orzeszkowa, Pan Graba, t. 1–2, [w:] taż, Pisma zebrane, t. 5–6, red. J. Krzyżanowski, Warszawa 1950; skrótem C – do powieści Cnotliwi, oprac., wstęp, nota edyt. i komentarze D.M. Osiński, red. A.P. Lesiakowski (Dzieła zebrane, t. 5, Warszawa 2024); skrótem NP – do powieści Na prowincji, oprac., wstęp, nota edyt. i komentarze A. Mazur, red. A.P. Lesiakowski (Dzieła zebrane, t. 3, Warszawa 2025); skrótem WK – do powieści W klatce, oprac., wstęp, nota edyt. i komentarze A. Kuniczuk, red. A.P. Lesiakowski (Dzieła zebrane, t. 2, Warszawa 2025); skrótem OM – do powieści Ostatnia miłość w niniejszym tomie.


