Pięć łatwych utworów? Co presuponują wczesne powieści Elizy Orzeszkowej
Prozę i listy Elizy Orzeszkowej poddawano różnym filtrom interpretacyjnym. Po latach dominacji ujęć historycznoliterackich, sytuujących jej twórczość w epoce chłodnego rozumu, przyszła pora na rozważania strukturalistyczne, prowadzące w stronę poetyki powieściowej, i poststrukturalne, kwestionujące oczywistość rozumienia realizmu i mimesis, na badanie motywów związanych z naturą lub historią, na rozważania inspirowane narzędziami krytyki feministycznej, na delikatne przymierzenie do niektórych utworów tez nieortodoksyjnej psychoanalizy, na konfrontację z kanonem wyobrażeń religijnych oraz z wrażliwością społeczną. Wybitnym przykładem „zderzenia” pisarstwa Orzeszkowej z praktyką stosowaną przez historyków idei jest dawna, ale na swój sposób niezastąpiona monografia Marii Żmigrodzkiej.
Na tej długiej liście perspektyw badawczych szukamy pozycji niezagospodarowanej, osobnej. Nie po to, żeby poczuć się w roli odkrywców nieznanych wysp; chodzi raczej o wskazanie nieoczywistego, przeoczonego lub niedocenionego przez badaczy sposobu wprowadzania do powieści wiedzy pozatekstowej, kontekstualnej, historycznej. Na pytanie, jak świat zewnętrzny rezonuje w utworach literackich, odpowiedź wydaje się prosta: przez kompetentne, prawdziwe, to jest potwierdzane doświadczeniem czytelników, odwołanie się do realiów społecznych, gospodarczych, sytuacyjnych. Pytanie to nie może jednak pominąć faktu, iż swój udział w budowie prawdziwego obrazu świata ma fikcja, jak i tego, że o świecie zewnętrznym powieści zarówno mówi się, jak i presuponuje.
Zacznijmy od wyjaśnienia, co to są presupozycje. Najczęściej podawany przykład to zdanie Bertranda Russella: Król Francji jest łysy. Ma ono sens tylko wtedy, gdy Francja jest monarchią. Cechą presupozycji jest też to, że nie podlegają zaprzeczeniu. Powiedzenie: Król Francji nie jest łysy, nie zmienia warunków rozumienia tego zdania. Jest ono sensowne tylko wtedy, gdy Francja pozostaje monarchią. Te ciekawe własności presupozycji zajmowały uwagę logików, jeszcze w XIX wieku pisał o nich Gottlob Frege, filozofów – jak Robin George Collingwood, brytyjskich filozofów analitycznych – jak Peter Frederick Strawson. Zastanawiających wniosków dostarczyła rozprawa Erazma Kuźmy, teoretyka literatury, który, ponarzekawszy na niejasność tytułowego pojęcia, wskazał dwu literaturoznawców odwołujących się z pewnym powodzeniem do samego zjawiska. Otóż Kuźma przywołał dzieło poststrukturalisty – Jonathana Cullera, wytykając mu zresztą bałagan terminologiczny, i pracę Umberta Eco, dobrze znanego wszystkim włoskiego mediewisty, semiotyka i powieściopisarza. Mieli oni, zdaniem Kuźmy, wykorzystać po swojemu pojęcie będące głównym przedmiotem rozważań. Culler powiązał je z intertekstualnością (presupozycje stanowiłyby tutaj głębokie, nieujawnione nawiązania do innych tekstów literackich, ukryte nieintencjonalnie, bez świadomości, że jakiś motyw (ujęcie) wywołał w twórcy czynną reakcję w postaci bezwiednego, milczącego odniesienia). Z kolei Eco w książce Lector in fabula przesunął presupozycje w kierunku pragmatyki tekstu, czyli jego recepcji, odbioru. Nazwał tekst „mechanizmem presupozycyjnym”, zmuszającym czytelnika do wypełniania miejsc niedookreślonych. Ta interpretacja skłoniła Kuźmę do interesującego, ale jednak nazbyt pochopnego komentarza, że Roman Ingarden, filozof i teoretyk literatury, pisząc o miejscach niedookreślonych i konkretyzacjach czynionych na rachunek odbiorcy, stosował presupozycje, choć o tym nie wiedział. Nie, wypełnianie Ingardenowskich miejsc niedookreślonych to uzupełnienie w wyobraźni czytelnika szczegółów, których pisarz poskąpił postaciom, obiektom, przestrzeni (żadna deskrypcja z definicji nie może być pełna); zamykanie pola. Natomiast wskazanie presupozycji to otwieranie horyzontów, które powieść, powieść realistyczna, nosi w pamięci „głębokiej” jako ślad przynależności do obu światów – realnego i fikcyjnego. Być może dzięki tej podwójnej afiliacji fikcja powieściowa nie pozostaje w otwartym konflikcie z realizmem, ponieważ od razu, w momencie narodzin, podlega odniesieniu do presuponowanego horyzontu, który ją niejako stabilizuje. Zobaczymy za chwilę ten mechanizm z bliska, odwołując się do konkretnych przykładów.

