Pięć łatwych utworów? Co presuponują wczesne powieści Elizy Orzeszkowej
Wyposażając powieść w motto zaczerpnięte z komedii Moliѐre’a Świętoszek, Orzeszkowa zwracała uwagę na dokuczliwe, i stosowane być może także wobec niej samej, zjawisko obłudy społecznej, która pozwala ludziom mającym wiele grzechów na sumieniu występować w roli obrońców moralności. Istotnie, towarzystwo skupione wokół pani Olimpii Rostowieckiej, posesjonatki, nie było wolne od wielu czynów wątpliwych moralnie, mimo to z konsekwencją wartą większej sprawy śledziło i komentowało uczucie rodzące się między panną Wandą Rodowską a Augustem Przybyckim, który pracą urzędniczą zarabiał na dom, schorowaną żonę, porzucając dar natury, imponujący talent pianistyczny i miłość do muzyki.
Najciekawszą, a przy tym najbardziej enigmatyczną postać stanowi Edward Gaczycki. Jest człowiekiem majętnym, należy do małomiasteczkowej elity, ale jednocześnie trzyma się trochę z boku. Śledzi życie społeczne miasta, zna tajemnice ludzi, małomówny i ironiczny, utrzymuje serdeczniejsze stosunki jedynie ze szlachetną i wiekową panią (nomen omen) Starowolską; obmyślają wspólnie zorganizowanie pomocy na rzecz zaniedbanych dzieci bigotki, Apolonii Kuderskiej; zwierza się swojej przyjaciółce:
Wyznam pani otwarcie, że podobne odbieranie rodzicom dzieci, nad którymi oni naturalną pieczę mieć powinni, a zatem niby pobłażanie ich niedbalstwu i zdejmowanie z bark ich ciężaru, a wkładanie go na inne, sprzeciwia się wprost pojęciom moim o słuszności i prawidłom ekonomii społecznej. (C, s. 256)
Gaczycki, zainteresowany panną Rodowską, daje jej surową lekcję, co powinna zrobić z rozwijającym się uczuciem i co powinien zrobić jej żonaty partner. „Pan Przybycki opuści X.” (C, s. 268) – wyrokuje autorytatywnie. By ułatwić Augustowi podjęcie decyzji, ofiarowuje mu intratną posadę w dalekich stronach, Wandzie wyznaje miłość w pewien szczególny, a właściwy sobie sposób – przez opowiedzenie improwizowanej quasi-hinduskiej baśni o białej magnolii i promieniu (zdradzając tożsamość rodziców dziecka-podrzutka, wychowywanego przez panią Starowolską, posłuży się konwencją niby-chińskiej baśni). Pan Przybycki rzeczywiście opuszcza X. Wanda przyjmuje po jakimś czasie oświadczyny Gaczyckiego. Kiedy po sześciu latach od rozstania odwiedził ją owdowiały August, pod nieobecność męża z dumą pełniła honory domu:
Patrz pan! – mówiła – tam mieszka ludzi mnóstwo, a wszyscy jemu zawdzięczają byt, spokój i światło. Oto jest fabryka, którą on założył, a która dzielnie wzmaga ruch przemysłowy prowincji całej, dając pracę mnóstwu ludzi, a pracą tą zabezpieczając ich byt fizyczny i podnosząc godność moralną; tam znowu wznosi się szkoła jego postawiona ręką, w której dzieci robotników i włościan nabywają wiedzy i uczą się być uczciwymi; tu jeszcze jest szpital stworzony przez niego jako schronienie dla cierpiących fizycznie i zmęczonych długimi latami pracy; a tam leżą wsie pełne biednych i ciemnych ludzi, którym on, bogaty i wysoko urodzony, daje z siebie przykład uczciwości i pracowitego życia, którzy go wszyscy poważają i wzywają do rozsądzania swych sporów, pomagania im w nieszczęściach, radzenia w troskach. (C, s. 399)
W tej powieści prowadzi się mniej rachunków buchalteryjnych niż w Panu Grabie, ale i tak wszystko zostaje policzone, a wartości traktowane są jak towary. Podlegają prawu wymiany: uczuć na intratną posadę albo wygodne życie. W dodatku takie zmiany zostają pozytywnie dowartościowane przez mentora Gaczyckiego jako działania, które podejmuje „[c]złowiek rozumny i dojrzały” (C, s. 339). W tym układzie wartości także miłość erotyczna, małżeńska stanowi symbol równowagi pochodzącej z logiki wymiany darów: on „przelewa w kobietę siłę i treść swego ducha” (C, 398), ona daje mu siebie. W wymianie nie biorą udziału podmioty równorzędne. Jak zauważyła Luce Irigaray, zasady obowiązujące na rynku kobiet nie zakładają ich sprawczości. Warunkiem stabilności systemu wartości i wymiany jest mężczyzna, głowa rodziny, mąż opatrznościowy. W takiej konwencji, wyrażającej podziw i naturalne podporządkowanie, mówi o Gaczyckim Wanda. Mówi jak córka (wychowanka) raczej niż żona.
Gaczycki pełni w strukturze powieści Orzeszkowej funkcje nietypowe dla tej fazy w rozwoju gatunku. Aż do epilogu, w którym widzimy go jako męża Wandy i ojca ich synka, korzysta z niezwykłej wiedzy o mieście X., nie wiadomo, jak zdobywanej, jest najruchliwszą figurą na powieściowej szachownicy, jedyną personą, która nie jest przywiązana do jednorodnej przestrzeni społecznej. Nawet zauważalna u Orzeszkowej predylekcja do szerokiego stosowania tropów wywiedzionych z fizjonomiki zawodzi tutaj, niczego nie da się wyczytać z jego twarzy, z pozoru obojętnej, lekko ironicznej. Przypomina tym Grabę, tyle że à rebours.
Zwykle funkcję ruchliwych wszędobylskich pełnią w powieści dawnej postaci sług, czasem awanturników i łotrzyków. Bachtin pisze, że „[s]ługa – to osobliwy punkt spojrzenia na sferę prywatnego życia; literatura życia prywatnego nie mogłaby się bez niego obejść”. Gaczycki sługą nie jest, jego ruchliwość i sposób działania nasuwa skojarzenia raczej z funkcją trickstera, figury o proweniencji baśniowej, archetypicznej, która rozgrywa swoje partie według własnych reguł, wprowadzając chaos i nowy porządek, prowokując trudne sytuacje i odwracając je. Można o nim myśleć jak o posłańcu bogów, oszuście, manipulatorze, czasami dobroczyńcy. Złożoność tej figury dostrzega trafnie jedna z bohaterek: „Pan Gaczycki nie jest wcale takim, za jakiego panie go macie” (C, s. 170). Wykład o czasie i przestrzeni w powieści starogreckiej Bachtin dociąga wprawdzie do wieku XIX, ale ten poszerzony tok wywodu wynika z potrzeby jedynie skrótowego zarysowania dalszych przekształceń gatunku. Praca Bachtina poświęcona jest starożytnym początkom powieści. Czy przywołanie artykułu na ten temat sugeruje, że dawne tradycje gatunkowe miały swój udział w konstrukcji Cnotliwych? Wydaje się, że tak.

