Pięć łatwych utworów? Co presuponują wczesne powieści Elizy Orzeszkowej
Grażyna Borkowska

Cnotliwych uczyniła młoda pisarka areną poszukiwań gatunkowych. Znajdziemy w powieści nawiązania do romantycznych obrazów miłości, zapowiadających sceny Lalki, przefiltrowanych przez antywzór, jakim jest „awanturnicza powieść prób”; w utworach greckich kochankowie rażeni miłością, po serii przygód, łączą się w szczęśliwy związek. W utworze Orzeszkowej bohaterowie (Wanda i August) – jak te symboliczne łódki płynące długo obok siebie – ostatecznie rozłączają się, by zrobić miejsce innej parze (Wanda–Edward Gaczycki). Baśń (bajka) o białej magnolii i promieniu stanowi antycypowany, szczęśliwy finał tej drugiej historii, Wandy i Edwarda. Jeślibyśmy chcieli poddać tę bajkową opowieść interpretacji na przykład jungowskiej, jak to robi z baśniami Leśmiana Anna Czabanowska-Wróbel, doznalibyśmy pewnego rozczarowania: szczęście białej magnolii, poprzedzone cierpieniem i rozterkami, osiągnięte dzięki zainteresowaniu się nią innego promienia, nie pozwala mówić o wynikającej z przepracowania własnej psyche – dojrzałości duchowej. Akt przemiany, akceptacja życia, traktowane jako cel i rezultat terapii psychoanalitycznych, zostają włączone tutaj w mechanizm wszechobecnej wymiany. Wanda dostaje i przyjmuje szansę na dobre życie, zmieniając się w rozsądną, doceniającą trud industrializacji i służby społecznej, żonę i matkę. Mamy tu obraz prawdziwego małżeńskiego Edenu, o którym ironicznie pisała w cytowanym wcześniej artykule T.S.

Druga opowieść ma już tylko baśniowy sztafaż. Pełni funkcje demaskatorskie (wskazanie rodziców podrzutka) i moralizatorskie, stanowiąc, dzięki nawiązaniu do powieści Ignacego Krasickiego (Pan Podstoli), a być może również do dzieła Michała Dymitra Krajewskiego (Pani Podczaszyna), kolejny ślad zapożyczenia się Orzeszkowej u pisarzy oświeceniowych.

Orzeszkowa wypróbowuje możliwości swego warsztatu pisarskiego; na przełomie szóstej i siódmej dekady XIX wieku sięga do przeszłości, penetruje pamięć gatunku. Nawiązania oświeceniowe służą dydaktyzmowi, którego przesłanie wskazuje na możliwość osiągnięcia ziemskiego szczęścia przez mądrego, pracowitego mężczyznę i dobrą, skromną kobietę, służących sobie i innym. Filtr retrospektywny pozwala na przywołanie konwencji romantycznych (miłość Wandy i Augusta), ostatecznie przezwyciężonych w najzwyczajniejszy sposób: zapomni!, a także na aktualizację wybranych elementów dawnego romansu, które ocieplają wizerunek bohaterów, nie burząc przy tym reguł prawdopodobieństwa (baśnie wschodnie jako narracje wtrącone). Głównym motorem poszukiwań, presuponowanym wyzwaniem jest jednak sytuacja spoza świata artystycznego. Orzeszkowa z neoficką żarliwością usiłuje sprostać surowości chwili dziejowej: szuka sposobu, aby utrzymać stan subtelnej duchowości w momencie przesilenia, ekonomizacji życia, powszechnej potrzeby pracy, degrengolady dziedziczonego szlachectwa.

Inne aspekty tej sytuacji roztrząsa pisarka w powieści Ostatnia miłość, pokazując głęboko tkwiące uprzedzenia wobec nowej epoki i hominis novi. Wiele się mówi o tym, czy inżynier Stefan Rawicki, konstruktor i nadrzędny realizator linii kolejowej łączącej miasta położone w okolicy wileńsko-grodzieńskiej z miejscowościami Królestwa, może być przyjęty w letniej rezydencji hrabiny X. w D. (Druskieniki). Gdyby nie europejska sława inżyniera, do zaprosin mogłoby nie dojść. Inny problem zajmujący głowy kuracjuszy to rodzeństwo przybywające z Ukrainy – Henryk Tarnowski i Regina Różyńska. Status kobiety rozwódki determinuje jej pozycję towarzyską. Orzeszkowa do opisu postaci Stefana Rawickiego używa środków dowodzących jego wielkości przerastającej otoczenie. Regina pokazana jest jako męczennica pokutująca za decyzję o opuszczeniu męża, który okazał się jej wielkim rozczarowaniem. Te dwie postaci, obie trzymające dystans wobec salonów, siłą rzeczy zdane są na siebie, na swoje towarzystwo, wkrótce połączy je miłość; kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością (od lat wdowiec). Cierpienie kobiety ma zmyć pozór jakichkolwiek przyjemności, których mogła zaznać w małżeństwie; Rawicki pochował żonę tak dawno, że jej obraz musiał zatrzeć się w pamięci. W ten sposób rozwiązała pisarka dylemat starych młodych kochanków, którzy inicjację erotyczną przeżyli z innymi partnerami, zachowując jednak, co i niemożliwe, i dokonane, czystość oraz niewinność.

Rawicki pomógł niegdyś Henrykowi, wyciągając go z Paryża, „nowożytnego Babilonu” (OM, niniejszy tom s. ), gdzie popadł w nałóg hazardu, i namówił do wyjazdu w Alpy, aby zmył z siebie miejską kurzawę. Regina rekonstruuje imaginacyjne obrazy tych wydarzeń:

I widziała w swej wyobraźni łańcuchy niebotycznych gór. W powietrzu wiszą bryły granitów, co chwilę grożąc upadkiem; ze szczytów z głuchym łoskotem odłamy lodu spadają w otchłanie bezdenne; a wśród tych pełnych grozy i piękności odgłosów i widoków dwaj ludzie pną się po ścianach skalistych i stają u szczytu. […]

I widziała dalej w swej wyobraźni okręt, płynący po błękitnym Adriatyku. Wicher gwałtowny rwie żagle z jękiem i trzaskiem; fale morskie wzdymają się w potworne bałwany, niebo huczy grzmotem bez końca i piorunną strzela błyskawicą. Na okręcie popłoch i jęk rozpaczy. Dwaj tylko ludzie śmieli i niezbledli patrzą w twarz śmiertelnie walczącym żywiołom. To znowu brat jej i jego przyjaciel. Henryk się nie lęka, bo i sam jest odważny, i wzmacnia go męstwo towarzysza; ale w przedśmiertnej chwili posyła myśl ku stronie rodzinnej, ku mogile rodziców i ku siostrze, którą dziecięciem pożegnał, a łza pożegnania i żalu za tym, czego już nie ujrzy, na oku mu błyszczy. W oku drugiego mężczyzny łzy nie ma; pała ono ogniem jakby pożyczonym od błyskawic, które ślą w świat pioruny. Walka żywiołów uroczystym twarz jego oblewa spokojem. (OM, niniejszy tom s. )

Strona: 12345678910