Pięć łatwych utworów? Co presuponują wczesne powieści Elizy Orzeszkowej
Dramatyczny przebieg ma wizyta u Wigdera Ryty Słabeckiej, siostry Tozia, kolejnego kompana Graby, młodego chłopca umierającego na gruźlicę po latach marnego, pustego życia. Ryta chce wykupić rzeczy zastawione u Wigdera przez brata. Przykra sprawa, bo futra, broszę, zegarek i pierścionki Tozio ukradł swoim kuzynkom, o czym Wigder wie, a co dla Ryty stanowi plamę na honorze rodziny. Powodzenie misji podjętej przez Rytę ma chronić dobre imię chłopca. Ryta nie ma gotówki, na dowód swoich możliwości finansowych przynosi własne klejnoty. Chce od Wigdera następującej transakcji: wyda jej rzeczy zastawione przez brata, ona w ciągu dwóch tygodni ureguluje zobowiązania wobec lichwiarza. Gwarancje są w tym przypadku dwie: słowo honoru dane przez dziewczynę oraz wartość klejnotów będących jej własnością. O dziwo, Wigder godzi się na rozwiązanie, którego nie przyjąłby od Tozia czy Stasia. Ryta przekonuje go siłą charakteru, lichwiarz wierzy w jej uczciwość i dojrzałość. Robi nawet komentarz, że to ona ma energię i odwagę męską, i to ona powinna nazywać się Teodor Słabecki, a jej brat panną Słabecką. Cóż z drugą gwarancją? Wigder wycenia klejnoty Ryty na 1500 rubli. Dziewczyna protestuje i mówi twardo, że biżuteria jest warta 2500 rubli.
– Skąd pani wiesz o tym? – zapytał Wigder.
– Przywykłam wiedzieć dokładnie, co posiadam, i przedmioty te ceniono w Dreźnie na sumę, którą przed chwilą wymówiłam, a jednak pan dobrze wiedzieć musisz, że tam tego rodzaju rzeczy tańsze są niż u nas. (PG 2, s. 250)
Jakże różni się Ryta od brata i jego kolegów! Stąpa twardo po ziemi, wykonuje działania wyprzedzające (wycena biżuterii), z krytycyzmem, ale i pobłażliwością dobrej córki patrzy na roztargnienie matki, która gubi połowę tego, co kupi, w której drzemie kapryśność dziecka, oczekującego od świata pociechy w postaci niepotrzebnych gadżetów i kolejnego męża.


